-
, ,
:
; ; ; ; ; ; ; ; -;


Joel S. Goldsmith

Sztuka Medytacji

Prze?o?yli Teresa i Paul Bander

Je?li Pan domu nie zbuduje, pr??no pracuj? ci, kt?rzy go buduj?.

Ksi?ga Psalm?w 127

O?wiecenie niweluje wszelkie wi?zy materialne i ??czy ludzi z?otymi ?a?cuchami duchowego zrozumienia; uznaje ono jedynie przewodnictwo Chrystusa; nie posiada ?adnego rytua?u ani regu?y poza bosk?, nieosobow?, uniwersaln? Mi?o?ci?; nie czci nic pr?cz wewn?trznego P?omienia nieustannie ?arz?cego si? na o?tarzu Ducha. Nasze zjednoczenie to wolny stan duchowego braterstwa. Jedyny nakaz to dyscyplina duszy, dlatego znamy wolno?? bez granic; jeste?my zjednoczonym wszech?wiatem bez fizycznych ogranicze?; w s?u?bie boskiej bez obrz?d?w czy wierze?. O?wieceni id? przez ?ycie bez l?ku w ?asce.

Droga Niesko?czono?ci



Cz??? pierwsza. Medytacja: praktyka

1

Droga

Wi?kszo?? kobiet i m??czyzn pozostaje w przekonaniu, ?e istnieje jakiego? rodzaju boska si?a wp?ywaj?ca na ?ycie ludzkie, ale nie s? pewni, co to jest, ani te? nie wiedz?, jak spowodowa?, aby boska obecno?? i moc znalaz?a wyraz w ich codziennym do?wiadczeniu. Niegdy? wiele z tych os?b zadowala?o si? wiar? w Boga kr?luj?cego gdzie? w odleg?ych niebiosach, Boga, kt?rego nie mogliby spotka?, a? dopiero po ?mierci. We wsp??czesnych czasach jednak?e bardzo niewielu mo?e zgodzi? si? z tak ograniczon? koncepcj? Boga.

?wiat pe?en jest dysonans?w. Raz za razem pojawia si? pytanie: Dlaczego, je?eli istnieje B?g, B?g ten pozwala na istnienie grzechu, choroby, wojny, g?odu i zniszczenia? Jak to mo?liwe, by istnia?o ca?e to z?o, je?eli B?g jest dobrem, B?g jest ?yciem, B?g jest mi?o?ci?? Jak to mo?liwe, by istnia? tego rodzaju B?g i zgroza ludzkiego do?wiadczenia? Od wiek?w ludzie pr?buj? rozwi?za? t? zagadk?, kt?ra nie ma rozwi?zania. Nie ma odpowiedzi poza jedn?, ?e ?wiat nie zna Boga. Nie mogliby?my nawet przez moment przyj??, ?e gdyby ludzie ?yj?cy w tym ?wiecie mieli realizacj? Boga, tak?e panowa?by dysonans i dysharmonia. Rozd?wi?k i brak harmonii pojawiaj? si? z powodu naszej ignorancji wzgl?dem Boga. Zaznajamiaj?c si? z Nim, znajdziemy tajemnic? harmonijnego istnienia.

Od wiek?w ludzie poszukuj? wolno?ci, pokoju i dostatku, ale poszukiwania te maj? miejsce przede wszystkim poprzez gor?czkow? aktywno?? ludzkiego umys?u. Przyjemno?? i satysfakcja wytwarzane s? sztucznie i ze wzgl?du na ich sztuczno?? nie s? ani trwa?e, ani prawdziwe. ?ycie na poziomie umys?u wymaga niesko?czonej parady nowych przyjemno?ci, nowych twarzy, nowych scen. Rzadko?ci? s? momenty prawdziwej rado?ci czy okresy odpoczynku i relaksu.

Wolno??, pok?j i dostatek nie zale?? od okoliczno?ci czy warunk?w. Byli tacy, co czuli si? wolni w kajdanach, wolni w niewoli i opresji; niekt?rzy znale?li spok?j w szalej?cej wojnie; byli tacy, kt?rzy prze?yli powodzie i g??d; tacy, kt?rzy prosperowali w okresach depresji i paniki. Gdy Dusza jest wolna, prowadzi cz?owieka przez Morza Czerwone i do?wiadczenia pustyni do Ziemi Obiecanej duchowego spokoju. Wolno?? jest cech? Duszy. Zwracaj?c si? do kr?lestwa naszego wewn?trznego Ja, znajdujemy panowanie boskiej Si?y w ?wiecie wewn?trznym. Poszukuj?c pokoju wewn?trz, odnajdujemy harmoni? na zewn?trz. Si?gamy do g??bi Duszy i opanowuje ona nasze istnienie zapewniaj?c nam aktywno?? i odnow? ?ycia, spok?j i b?ogo??, o kt?rych nam si? nigdy nie ?ni?o. Osi?gamy wtedy wolno?? Duszy, wolno?? ?aski.

Od wiek?w istnieli ludzie ukierunkowani duchowo mistycy ?wiata kt?rzy odnale?li ?wiadom? uni? z Bogiem i kt?rzy zaznawali w swym do?wiadczeniu Jego obecno?ci i si?y. Zawsze istnieli tacy jak Moj?esz, Eliasz, Jezus, Jan czy Pawe?, ale ?aden z nich nie mia? wielu zwolennik?w. ?aden nie by? powszechnie znany, a ich nauk nie praktykowano powszechnie za czas?w ich ?ycia, jak i wiele lat p??niej. Ci mistrzowie duchowi po?wi?cili swoje ?ycie, by objawi? nam prawd?, kt?ra doprowadzi?a nas do naszego obecnego stanu ?wiadomo?ci. ?wiat?o, kt?re mamy dzisiaj, jest rezultatem ?wiat?a niesionego od wiek?w. Istnieje wielu nauczycieli duchowych, kt?rzy nie pozostawili po sobie ?adnego zapisu i o kt?rych nic nie wiemy, ale istnieje te? wielu takich, kt?rych znamy, jak wspomniani wcze?niej Moj?esz, Eliasz, Jezus, Jan i Pawe?, Eckhart, Boehme, Fox i inni mistycy od dwunastego do siedemnastego wieku, a tak?e przyw?dcy i g?osiciele prawdy ostatnich lat. Nie by?a to jedna osoba, kt?ra przynios?a ?wiatu ?wiat?o, ale ka?dy z tych wielkich prorok?w by? promieniem wnosz?cym do niego sw?j udzia?.

Wszyscy wielcy przyw?dcy duchowi pozostaj? w zgodzie co do podstawowych zasad i nauk znanych wi?kszo?ci z nas: B?dziesz kocha? Boga swego ca?ym swym sercem Czy? wobec innych tak, jak by? chcia?, by inni czynili wobec ciebie; nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzo???. Nie uczyli, ?e wszyscy mamy by? jednej narodowo?ci, koloru czy wyznania; nauczali zasad mi?o?ci i wsp??pracy. Gdyby zasady mi?o?ci i wsp??pracy by?y rzeczywi?cie praktykowane i wcielane w ?ycie przez miliony tych, kt?rzy przyjmuj? nauki Chrystusa, wojny sta?yby si? niemo?liwo?ci?. Paradoksem jest, ?e tysi?ce lat po ujawnieniu prawdy konflikty i zmagania nie przestaj? by? si?? nap?dow? w ?wiecie. Maj?c dost?p do tak rozleg?ego zasobu wiedzy mistycznej mo?na by oczekiwa?, ?e po tych wszystkich latach ?wiat powinien cieszy? si? wolno?ci? i dostatkiem. Zasady tych nauk jednak nie zawsze by?y praktykowane w formie, w jakiej zosta?y objawione; wprost przeciwnie, sta?y si? skostnia?e i zosta?y stopniowo wypaczone, spadaj?c niekiedy do najni?szego poziomu ludzkiego my?lenia, zamiast wznosi? si? na wy?yny, na kt?re maj? doprowadzi?.

Pierwsza zasada nauczana przez Chrze?cija?skiego Mistrza ujawni?a, ?e kr?lestwo Boga, obecno?? i moc Boga znajduj? si? wewn?trz nas. Jezus nazywa? t? obecno?? i moc: "Ojcem". "Ojciec, kt?ry przebywa we mnie, On wykonuje prac?." Pawe? u?ywaj?c innego terminu powiedzia?: "Wszystko mog? poprzez Chrystusa, kt?ry mnie wzmacnia." Jakkolwiek by?oby to nazywane B?g, Ojciec czy Chrystus znajduje si? w nas. Kr?lestwo Boga jest wewn?trz nas; Bosko?? w ca?ej swej pe?ni jest do odnalezienia wewn?trz naszego jednostkowego bytu, nie w ?wi?tych g?rach, nie w ?wi?tyniach Jerozolimy, ale wewn?trz nas. Gdyby?my rzeczywi?cie ufali tej wielkiej m?dro?ci, byliby?my sk?onni zostawi? ?wiat na pewien okres, a? do czasu, gdy b?dziemy mogli dotkn?? Ojca wewn?trz. W miar? uznawania, ?e dobro nasze jest darem od Boga, stajemy si? zdolni zrelaksowa? racjonalny, my?l?cy, planuj?cy umys?. Ws?uchujemy si? w ?agodny g?os ciszy, nieustannie wyczekuj?c na anio?a Pana, Chrystusa, Ojca wewn?trz. Nigdy nas On nie opu?ci, nigdy nie porzuci. To stanowi nasz? nienaruszaln? spu?cizn?.

Umiej?tno?? s?uchania jest sztuk? medytacji. W miar? jej osi?gania dochodzimy do miejsca przemiany, gdzie prawda opuszcza rejony umys?u i wkracza w rejony serca. Innymi s?owy, u? nie intelektualna wiedza prawdy, ale sama prawda staje si? ?yw? tkank? naszej istoty. Dla ilustracji: ka?dy zna s?owo "B?g", lecz bardzo niewiele os?b zna Boga. Dla wi?kszo?ci z nas B6g pozostaje s?owem, zwrotem, moc? znajduj?c? si? na zewn?trz; z wyj?tkiem nielicznych mistyk?w B?g jako taki nie sta? si? ?yj?c? rzeczywisto?ci?. Medytacja prowadzi nas do do?wiadczenia, w kt?rym wiemy, ?e istnieje B?g. Doprowadza nas do punktu, gdzie jeste?my tak samo przekonani o rzeczywisto?ci Boga, jak o tym, ?e czytamy t? ksi??k?. Gdyby nag??wki wszystkich dziennik?w zapewnia?y nas dzisiaj, ?e nie znajdujemy si? tutaj w tym akurat momencie, zapewnienie to nie zmieni?oby naszego przekonania, ?e jeste?my tutaj. B?g jest w takim samym stopniu rzeczywisto?ci?, w takim samym stopniu obecno?ci?, w takim samym stopniu pot?g? i w takim samym stopniu istot? i indywidualno?ci?, jak? jeste?my my, i mo?emy Boga pozna? tak samo jak siebie i innych ludzi.

Od momentu gdy poznanie Boga staje si? do?wiadczeniem, nasze ?ycie si? zmienia, poniewa? nast?puje rozlu?nienie naszego osobowego ja. Pojawia si? poczucie pochodz?ce z czego? dzia?aj?cego w nas, co nie jest nami, czego?, co wyra?a si? w nas, poprzez nas i dla nas czego? wi?kszego ni? my sami. Stanowi to do?wiadczenie wszystkich mistyk?w. Poznali Boga, odczuli obecno?? Boga i B?g sta? si? czynn? pot?g? w ich ?yciu. Niewiele jest takich os?b na ?wiecie. Gdyby by?o chocia? odrobin? wi?cej tych, kt?rzy naprawd? znaj? Boga, by? mo?e tych kilku wystarczy?oby, by zbawi? ?wiat. Zgodnie z Pismem ?wi?tym dziesi?ciu sprawiedliwych uratowa?o miasto. ?wiadome doznanie obecno?ci i pot?gi Boga prze?ywane przez mistyk?w jest produktem do?wiadczenia; nie jest jedynie rozmow? o tym jak dost?pny jest B?g, nie jest afirmacj? czy stwierdzeniem; nie jest bana?em czy frazesem; jest ?ywym faktem.

Nasze poszukiwanie Boga, nasze d??enie do kr?lestwa bo?ego jest wyrazem tego, ?e wierzymy w obecno?? i pot?g? Boga, nawet gdy wiedza ta nie jest jeszcze wynikiem naszego w?asnego do?wiadczenia: Niezaanga?owani w drog? duchow? nie maj? takiej pewno?ci. Jedynie ci, kt?rzy doznali wewn?trznego przekonania, ?e istnieje B?g, maj? motywacj?, by Go poszukiwa?. Mimo ?e poszukuj?cy nie zawsze dosi?gneli realizacji Boga, maj? jednak wewn?trzne prze?wiadczenie: "Tu jest droga; B?g istnieje."

Tak rodzi si? poszukiwanie i r??ne s? jego drogi. Pocz?tek drogi zale?y od naszego przygotowania; zale?y od tego, gdzie znale?li?my si? w danym momencie ?ycia i co dzia?o si? w ?wiecie wok?? nas. Istniej? tacy, kt?rych poszukiwanie mia?o pocz?tek w ortodoksyjnym ko?ciele i tam znale?li odpowied?. Wpadli na to,?e kr?lestwo znajduje si? wewn?trz nas samych, ale pozostali w ko?ciele, kontynuuj?c prac?, s?u??c innym czy w wyrazie wdzi?czno?ci. Niekt?rzy znale?li Boga poprzez intelektualne podej?cie, a nieliczni odkryli czysto duchow? drog?. Inni dotarli do Niego poprzez nauki, kt?re by?y po??czeniem intelektualnego i duchowego podej?cia. Istniej? tacy, kt?rzy doszli do ?ycia duchowego poprzez ksi??ki albo poprzez ?yj?cych nauczycieli; podczas gdy jeszcze inni nawi?zali kontakt z duchow? form? ?wi?tych i m?drc?w.

Pozna? prawd? w postaci s??w, cytat?w, fragment?w czy teorii to jedno; ale czym? zupe?nie innym jest, gdy poprzez medytacj? S?owo zapuszcza korzenie w naszej ?wiadomo?ci i objawia si? na zewn?trz jako owoc duchowy. Jest nam powiedziane, ?e owocami Ducha s?: "mi?o??, rado??, spok?j, cierpliwo??, ?agodno??, dobro?, wiara." Prawd? jest, ?e gdy dotkn?li?my Ducha albo gdy on dotkn?? nas, owoc w postaci harmonii, pe?ni, kompletno?ci i doskona?o?ci zosta? przejawiony. Celem tej ksi??ki jest pom?c studentom w praktykowaniu sztuki medytacji, poprzez kt?r? S?owo zostaje zakorzenione i rozwija si? ?wiadomo?? ?ycia w Duchu. Celem naszym jest osi?gni?cie w pewnym stopniu tej samej postawy, kt?r? reprezentuje Chrystus Jezus, i ca?kowite si? jej podporz?dkowanie. Chodzi tu o osi?gni?cie poziomu ?wiadomo?ci, kt?ry ujawni? Pawe?: "Ja ?yj?, nie ja jednak, Chrystus ?yje moje ?ycie''; czy "Wszystko mog? czyni? poprzez Chrystusa, kt?ry mnie wzmacnia. " Innymi s?owy, aktywno?? Ducha zaczyna ?y? w nas i przejmuje panowanie; nie jeste?my ju? dobrzy ani ?li; nie jeste?my chorzy ani zdrowi. Jeste?my w punkcie, kt?ry transcenduje pary przeciwie?stw.

Pary przeciwie?stw nie istniej? w duchowej prawdzie. B?g jest i dlatego nie chodzi o to, czy mo?emy Boga dosi?gn??, poniewa? nie istnieje potrzeba dosi?gni?cia Boga: dzie? jest ju? pi?kny; owoc ju? jest na drzewach; kwiaty ju? kwitn?; fale p?yn?; s?o?ce, ksi??yc i gwiazdy s? w niebiosach; jest harmonia. W tym stanie duchowej ?wiadomo?ci dochodzimy do miejsca, gdzie mo?emy si? odpr??y? i spocz?? w realizacji: "B?g jest w swoim niebie wszystko na ?wiecie jest tak, jak powinno by?." Wraz z t? realizacj? rezygnujemy i wycofujemy si? ze zmaga? o rzeczy na ziemi.

"Niech umys?, kt?ry mia? Chrystus Jezus, b?dzie twoim ten, kt?ry podni?s? Chrystusa z martwych przyspieszy tak?e wasze ?miertelne cia?a poprzez Ducha, kt?ry przebywa w tobie. " D??y? mamy do osi?gni?cia Ducha, kt?ry podni?s? Jezusa z martwych, nie poprzez m?wienie o tym czy deklarowanie, ?e tak jest, nie poprzez nauczanie i g?oszenie kaza? ale poprzez przejawianie tej samej postawy. Osi?gni?cie jej wymaga wysi?ku i ?aski Boga. ?aska stanowi najwa?niejszy czynnik, bo bez tego nikt nie wytrwa?by na drodze wiod?cej do realizacji Boga. Bez boskiej ?aski nikt nie pragn??by nawet rozpocz?cia poszukiwa?, nie m?wi?c ju? o powzi?ciu dalszych mozolnych krok?w.

Istnieje ujawnione w medytacji takie miejsce w ?wiadomo?ci, gdzie nasze zjednoczenie z Bogiem oraz wszelk? duchow? istot? i formami dobra staje si? natychmiast dost?pne. To miejsce w ?wiadomo?ci okre?lane bywa jako Morze Ducha, uniwersalna albo boska Dusza, Ojciec wewn?trz. Osi?gaj?c ?wiadomy kontakt z tym Morzem Ducha czy Ojcem wewn?trz, znajdujemy bosk? Mi?o?? ukazuj?c? si? w Swym wyrazie, tak ?e nie ?yjemy ju? dzi?ki osobistemu wysi?kowi, ale ?ask?. Zamiast oczekiwania, by nasze dobro przysz?o od os?b czy rzeczy, pod??czamy si? do uniwersalnej Duszy i stajemy ?wiadkami Jej aktywno?ci ukazuj?cej si? jako idee, kt?re staj? si? ludzkimi formami dobra, niezb?dnymi w naszym obecnym do?wiadczeniu. Jedynie wtedy, gdy uczymy si? zwraca? do wewn?trz, do tego Niesko?czonego Niewidzialnego, zaczynamy rozumie? istot? ?aski.

Zamiast szuka? i pragn?? czego?, co ju? istnieje jako forma czy skutek, nauczmy si? zwraca? do wewn?trz i pozw?lmy, by nasze dobro ujawni?o si? z boskiego ?r?d?a, Niesko?czonego Niewidzialnego. Niechaj cz?owiek pracy zwraca si? do boskiego Wewn?trz; niechaj chorzy i grzesz?cy szukaj? uzdrowienia i doskona?o?ci wewn?trz. Niechaj ka?dy z nas b?dzie zawsze uwa?ny obserwuj?c ?wiadomo?? ujawniaj?c? si? w postaci nowych i bogatszych form dobra, do?wiadczaj?c obfito?ci ?ycia poprzez ?ask?. Zrozumie?, ?e Dusza jest wieczystym magazynem wszelkiego dobra, to pozwoli?, by aktywno?? Chrystusa funkcjonowa?a w naszym do?wiadczeniu. Czerpiemy nasze dobro z niesko?czono?ci naszej w?asnej istoty, z kr?lestwa wewn?trz. Gdy dotykamy tego o?rodka, Ojciec ujawnia nasze dziedzictwo jako spadkobierc?w Boga, wsp??spadkobierc?w z Chrystusem" wszelkich niebia?skich bogactw. Oznacza to ?y? ?ask?, darem Boga. Dzieci Boga zawsze ?yj? ?ask?.

Tajemnica ?aski to kontakt z Niesko?czonym Niewidzialnym, uniwersalnym o?rodkiem bytu wewn?trz nas. Jest to do?wiadczenie Chrystusa. W literaturze mistycznej to duchowe do?wiadczenie nazywane jest iluminacj?, Kosmiczn? ?wiadomo?ci? czy ?wiadomo?ci? Chrystusa; w Nowym Testamencie mowa jest o tym jako o byciu narodzonym na nowo czy odrodzonym. Czytanie i studiowanie inspiruj?cej literatury i Pisma ?wi?tego, jak r?wnie? cz?ste zastanawianie si? i medytowanie o Bogu i boskim stworzeniu prowadzi do w?a?ciwej komunii z Ojcem, kt?ra przynosi do naszej ?wiadomo?ci owo dotkni?cie Chrystusa. Skupianie umys?u na Bogu prowadzi do u?wiadomienia sobie niekiedy s?yszymy to nawet jako g?os i wiemy ?e: "On wykonuje rzeczy, kt?re przeznaczone s? dla mnie do wykonania." Ci, kt?rzy dosi?gneli tego ?wiat?a, nie maj? ju? wi?cej problem?w na poziomie egzystencji, jako ?e teraz s? ?ywieni, odziewani i chronieni przez niesko?czone ?r?d?o ?ycia, zwane Chrystusem. Ten moment ?aski trudno jest adekwatnie opisa?, poniewa? r??nym osobom ujawnia si? on w r??ny spos?b; ale wszyscy, kt?rzy otrzymali ?wiat?o, rozumiej? do?wiadczenia o?wieconych wszech czas?w.

Aktywno?? Chrystusa prowadz?ca do ?ycia ?ask? w ?adnym stopniu nie jest ograniczona do przesz?o?ci. Wielu jest dzisiaj, kt?rzy do?wiadczaj? Chrystusa i maj? ?ycie pe?ne pi?kna, zdrowia, harmonii i rado?ci w ?asce. Dost?p do prawdy maj? wszyscy, kt?rzy mog? czyta?, duchowa iluminacja mo?liwa jest wi?c dla ka?dego szczerze szukaj?cego. "Zapoznaj si? z nim i b?d? w spokoju." U?wiadomienie sobie Ojca wewn?trz jest pocz?tkiem ?ycia ?ask?.

?ycie ?ask? umo?liwia nam dokonanie wa?niejszych rzeczy i osi?gni?cie lepszych wynik?w we wszelkich dzia?aniach. Duchowy impuls i boskie przewodnictwo pozwala nam uwolni? si? od wszelkich trosk o nasz osobisty dobrostan, a tak?e cz?onk?w naszej rodziny czy narodu. Wolno?? od l?ku, niebezpiecze?stw czy braku przychodzi jedynie wtedy, gdy pojawia si? Pocieszyciel. G?os Prawdy odzywa si? w nas, staj?c si? owym: "Spok?j, b?d? ukojony" wobec ka?dej burzy w naszym do?wiadczeniu. To tak, jakby Obecno?? zawsze pod??a?a przed nami, by krzywe miejsca wyprostowa?", by uczyni? pustyni? "kwitn?c? r??ami", otworzy? wrota nowym mo?liwo?ciom, s?u?y? i przywita? nas. Nasze zaufanie i wiara wzrastaj? z wielkim przyspieszeniem, w miar? jak aktywno?? Chrystusa manifestowana jest przez coraz to wspanialsze dzia?anie duchowej mocy. Utwierdzeni w wewn?trznym przekonaniu, przestajemy zmaga? si? z wszelkimi formami zaburzenia i ?yjemy "nie moc? czy si??, ale Duchem" ?ask?.

Niewielu przychodzi na ?wiat z rozwini?t?, w pewnym stopniu chocia?, ?wiadomo?ci? Chrystusa, ale ka?dy dzi?ki wytrwa?ej praktyce i oddaniu mo?e rozwin?? i kultywowa? ?wiadomo?? Chrystusa -"postaw?, kt?r? mia? Chrystus Jezus". Wymaga to jednak, po?wi?cenia i wra?liwo?ci, kt?ra rozpoznaje i zaprasza Chrystusa w momencie, gdy dotyka On i przebudza nasz? Dusz? do nowo?ci ?ycia. W ciszy naszej istoty Chrystus przemawia, a my s?yszymy: "Nigdy ci? nie opuszcz?, nigdy ci? nie porzuc? jestem z tob? zawsze, nawet do ko?ca ?wiata." ?wiadomo?? obecno?ci Boga rozwijana jest przez cierpliwo?? i ?wiczenie, w ciszy i spokoju, poprzez unikanie umys?owej si?y czy fizycznej mocy, tak by Duch m?g? dzia?a?. "B?d? spokojny i wiedz, ?e Ja jestem Bogiem."

"Bo przez ?ask? jeste? zachowany wiar?; i to nie z siebie: jest to dar Boga" ?ask? jeste? zachowany.


DROGI


Przed ka?dym cz?owiekiem

Otwiera si? Droga, Drogi,

I wznios?a dusza wspina si? po Wznios?ej Drodze

I niska Dusza idzie po omacku w Nisko?ci

A pomi?dzy, na zamglonych r?wninach

Ca?a reszta unoszona jest z pr?dem tu i tam.

Ale przed ka?dym cz?owiekiem otwarta jest

Wznios?a Droga, i Niska,

I ka?dy decyduje o drodze

Kt?r? jego dusza pod??y.

John Oxenham


2

Cel

Celem medytacji jest dost?pienie boskiej ?aski. Gdy dost?pili?my ju? ?aski w jakim? stopniu, zaczyna ona w?ada? naszym do?wiadczeniem, ?y? naszym ?yciem, wykonuje to wszystko, co jest nam dane do zrobienia i prostuje wykrzywione miejsca. Nie ?yjemy ju? samym chlebem, ale wewn?trzn? ?ask?.

Zadowalaj?ce zwi?zki mi?dzyludzkie, pe?nia dostatku, sukcesy w pracy i rozliczne tw?rcze przedsi?wzi?cia stanowi? namacalny wyraz ?aski. ?aska wewn?trzna musi nast?pi?, zanim rzeczy tego ?wiata b?d? nam dodane. Dop?ki szukamy efekt?w, nigdy nie mo?emy otrzyma? ?aski Boga, to znaczy nie mo?emy szuka? Boga po to, by posi??? jak?? osob?, rzecz czy doprowadzi? do jakiej? sytuacji. Z tego powodu medytacji nigdy nie u?ywa si? po to ?eby zdoby? samoch?d, wi?cej pieni?dzy czy lepsz? pozycj?. Celem medytacji jest realizacja Boga. W medytacji B?g zostaje objawiony jako ?ycie indywidualnej istoty. B?g jest uciele?nieniem wszelkiego dobra. Poprzez osi?gni?cie do?wiadczenia Boga dobro nasze pojawia si? w postaci czegokolwiek, czego potrzebujemy. Ponosimy pora?k?, gdy pr?bujemy zdoby? cokolwiek w oderwaniu i niezale?nie od Boga. B?g sam w Sobie jest dobrem. Modlitwa i medytacja, kt?rej przedmiotem s? rzeczy materialne i osoby, nie mo?e by? wys?uchana przez Boga Ducha. Taka intencja podwa?a cel medytacji.

Pismo m?wi nam, ?e cz?owiek, kt?ry opiera swoje poznanie na zmys?ach, nie otrzymuje rzeczy od Boga. Kim jest zwyk?y zjadacz chleba, jak nie istot? ludzk?, synem marnotrawnym zag??bionym w ?wiadomo?ci materialnej, modl?cym si? o to, by jego materialno?? zosta?a ulepszona, wzbogacona, by by?o jej wi?cej lub mniej? Modlimy si?, by przyby?o nam na wadze albo by?my zeszczupleli; modlimy si?, by mie? wi?cej pieni?dzy, rzadziej by mie? mniej, chocia? mog?aby to by? bardzo duchowa modlitwa. Chodzi o to, ?e gdy modlimy si? o polepszenie albo zwi?kszenie materialno?ci, o kt?rej B?g nie ma poj?cia, taka modlitwa nie mo?e by? wys?uchana. Bardzo cz?sto nasze ludzkie pragnienia, nawet gdyby by?y zaspokojone, i tak pozostawi?yby nas nieusatysfakcjonowanymi, poniewa? jako istoty ludzkie nie posiadamy wiedzy o tym, czego potrzebujemy. To Ojciec wewn?trz nas jest wszelk? m?dro?ci? i wszelk? mi?o?ci?.

Aby modlitwa by?a skuteczna, musi by? skierowana do Boga Ducha i dlatego te? to, o co si? modlimy, musi by? duchowe w swojej naturze. Pami?tajmy o tym za ka?dym razem, gdy zwracamy si? do Boga w medytacji; miar? naszej modlitwy jest stopie? duchowego o?wiecenia, kt?rego szukamy, i po tym zorientujemy si?, czy mo?emy oczekiwa? zado??uczynienia. "Przyszed?em, ?eby mieli ?ycie i ?eby mieli je w obfito?ci." Obietnic? jest zado??uczynienie, ale b?d?my pewni, ?e zado??uczynienie, o kt?re si? modlimy, istnieje tylko w sferze duchowej i ?e nie b?dziemy modli? si? do duchowego Boga o ulepszenie naszego stanu ludzkiego, ale pozostaniemy pos?uszni zaleceniom Pisma, pozwalaj?c, by Duch by? ?wiadkiem w nas: "Nie wiemy bowiem, jak i o co si? modli?,. lecz Duch przyczynia si? za nami "

W rzeczywisto?ci to nie jeste?my my, kt?rzy si? modlimy czy medytujemy. Duch medytuje w nas, a my jedynie otwieramy nasz? ?wiadomo??, pozwalaj?c Mu ujawni? nasz? potrzeb? i jej spe?nienie. W tym jest tajemnica. Jak?e r??ni si? to od pracy umys?owej, deklarowania czy potwierdzania, ?e to czy tamto ma nast?pi? i to teraz, w tym momencie. Zamiast tego nasza postawa w medytacji powinna by? taka jak ma?ego hebrajskiego ch?opca: "M?w Panie, Tw?j s?uga Ci? s?ucha". To jest prawdziwa postawa, kt?r? powinni?my przyj?? w medytacji otworzenie naszej ?wiadomo?ci na Boga i pozwolenie, by B?g spe?ni? Siebie samego w nas. Pozw?lmy Bogu wyg?osi? S?owo wewn?trz naszej istoty nie nasze s?owa, ale S?owo. Przekonamy si?, ?e S?owo to jest ?ywe, ostre i pe?ne mocy; i nie wraca do nas na pr??no. Czyni Ono prac? tam, gdzie zosta?o wys?ane, ale musi to by? S?owo Boga, nie twoje pragnienie czy moje. Prawdziwy adept na drodze duchowej nie ma innej potrzeby ni? spe?nienia Boga, realizacji Boga, do?wiadczenia Chrystusa. Niemo?liwe, by jakakolwiek potrzeba pozosta?a nie spe?niona wtedy, gdy Chrystus dzia?a w naszej ?wiadomo?ci. Chrystus musi spe?ni? samego Siebie. Jedno jedynie pragnienie jest dozwolone i jest nim realizowanie dzia?alno?ci Chrystusa w naszej ?wiadomo?ci.

"Ojciec wewn?trz mnie wykonuje prac?." Ojciec znajduje si? wewn?trz mnie i Ojciec znajduje si? wewn?trz ciebie; jak to jest, ?e praca nie jest wykonana? Jedno jest potrzebne i jest to ?wiadoma realizacja Wszechobecno?ci. Aktywno?? Boga jest wewn?trz nas obecno?? Boga, pot?ga Boga ale my?my nagromadzili w sobie warstwy materialnych koncepcji. Nie uda?o si? przebi? przez te warstwy, by dosi?gn?? atmosfery i wy?yn Boga wewn?trz nas, i dop?ki tego nie uczynimy, doznawa? b?dziemy pora?ki w naszej medytacji i nie znajdziemy drogi do spe?nienia.

Wi?kszo?? z nas rozpoczyna poszukiwanie Boga maj?c wy??cznie materialne pogl?dy na ?ycie: jeste?my zatroskani, by serce mia?o odpowiedni? liczb? uderze? na minut?, ?eby narz?dy trawienne i wydalnicze funkcjonowa?y we w?a?ciwy spos?b, ?eby nasz doch?d by? wystarczaj?co du?y; ca?y czas wierz?c, ?e zadowolenie mo?na znale?? w zewn?trznym ?wiecie. S? tacy, co wierz?, ?e pieni?dze przynosz? zadowolenie: inni, ?e s?awa; jeszcze inni uwa?aj?, ?e polega ono na dobrym zdrowiu. Jak?e cz?sto s?yszymy: "Gdyby tylko ten b?l mi przeszed?, m?g?bym zacz?? szuka? Boga. Nie mog? teraz, tak cierpi?c", "Gdybym tylko zap?aci? komorne, mia?bym spok?j i m?g?bym odda? si? poszukiwaniu Boga". Innymi s?owy, osoby te zak?adaj?, ?e realizacja Boga uzale?niona jest od jakich? fizycznych czy finansowych warunk?w. Dowodem zaprzeczaj?cym temu jest fakt, ?e istniej? ludzie posiadaj?cy miliony dolar?w, kt?rzy nie odnale?li Boga; istniej? ludzie ciesz?cy si? doskona?ym zdrowiem, a nie znaj?cy Boga, kt?rzy nie zaznali doskona?o?ci, spokoju czy satysfakcji. Ich stan ?wiadomo?ci jest taki jak wi?kszo?ci z nas, gdy rozpoczynamy poszukiwanie prawdy. Spr?bujmy odwr?ci? obraz; zacznijmy poszukiwanie Boga i znajduj?c Boga zobaczmy, ?e b?l znikn??, a braki, ograniczenia i grzech rozp?ywaj? si? w nico?ci.

Dop?ki staramy si? jedynie zamieni? fizyczny dysonans na fizyczn? harmoni?, nie mamy poj?cia, czym jest kr?lestwo Boga, czym jest duchowe bogactwo i duchowe zdrowie. Musimy przyst?pi? do medytacji uznaj?c, ?e ani zdrowie, ani bogactwo nie s? celem naszego poszukiwania Boga. Jakiekolwiek pragnienie rzeczy czy os?b zatrzyma albo op??ni nasze wej?cie do kr?lestwa duchowego, a z kolei ci?g?e pami?tanie, ?e celem naszych poszukiwa? jest realizacja Boga, szeroko otworzy nam drog? do Niego. W tej realizacji zobaczymy wszelkie rzeczy dane nam, czy m?wi?c dok?adniej, zobaczymy, ?e wszystko zawarte jest w nas.

Musimy zda? sobie spraw?, ?e nie mamy celu innego ni? osi?gni?cie kr?lestwa Boga, innego przejawu do uczynienia ni? nasza duchowa Ja??. Ale to musimy demonstrowa?: po pierwsze, dla naszego w?asnego rozwoju, a po drugie, dla ?wiata, ?e B?g jest indywidualn? Ja?ni? i ten stan bytu mo?e osi?gn?? ka?dy, kto gotowy jest zostawi? ?wiat, nie przez wycofanie si? w jakie? odludne miejsce, ale rezygnuj?c z pragnienia tego, co ?wiat mo?e da?. Dla uczni?w wiedzy duchowej pojawia si? wa?ne pytanie: Jaki jest najlepszy spos?b, je?eli w og?le istnieje, realizacji naszej prawdziwej Ja?ni? Czy istnieje droga na skr?ty? Czy istnieje droga, kt?ra prowadzi do realizacji Boga, droga, kt?r? mo?na pod??a? tutaj na ziemi? Czy osi?galne jest to tutaj na ziemi? I odpowied? brzmi: tak. Nie tylko, ?e istnieje droga osi?gni?cia tego celu, ale istnieje i droga na skr?ty. T? drog?, jak?e prost?, a jednocze?nie bardzo trudn? jest dokonanie na sobie pr?bnej operacji umys?owej i wyci?cie wszystkich naszych pragnie?. We?my dobry ostry skalpel i wytnijmy z siebie wszelkie pragnienia: dotycz?ce os?b, miejsc, rzeczy, okoliczno?ci i warunk?w. Wszelkie pragnienia musz? by? wyci?te po to, by pozosta?o tylko jedno pragnienie poznania Ciebie, kt?rego poznanie jest ?yciem wieczystym.

Skupmy ca?e nasze serce, dusz? i umys? na realizacji Boga, a nie na osi?gni?ciu jakiej? formy dobra. Osi?gaj?c t? realizacj?, cieszymy si? wszelkim dobrem, kt?re przynosi ?ycie, nie staj?c si? niewolnikami przywi?zania i nie l?kaj?c o jego utrat?. Nikt, kto dost?pi? dotyku Chrystusa, nie mo?e straci? swego dostatku, zdrowia i ?ycia. Niechaj modlitw? nasz? b?dzie:

Pragn? tylko jednego, bym m?g? zna? Ciebie. Tylko jednego! Moje serce wola: "Bo?e, otw?rz si? przede mn?, ujawnij mi Siebie. Nie zale?y mi, czy przyjdziesz w bogactwie, czy zdrowiu, w n?dzy czy w chorobie, jedynie ujawnij Siebie. W Obecno?ci Twej jest schronienie, bezpiecze?stwo, pok?j i rado??.

/Cz??ci tekstu przedstawione pochylon? kursyw? stanowi? spontaniczne medytacje, kt?re przysz?y do autora w momentach wznios?ej ?wiadomo?ci i nie s?u?? jako afirmacje czy formu?y. Przedstawione s? niniejszej ksi??ce od czasu do czasu jako przyk?ad przejawiaj?cego si? Ducha. W miar? jak czytelnik b?dzie praktykowa? Obecno??, b?dzie tak?e do?wiadcza? we wznios?ych momentach niesko?czenie nowej inspiracji przejawu Ducha./

W medytacji szukamy ?aski Boga i niczego innego. ?aska ta nie znajduje si? w ludzkim umy?le ani w pokoju, kt?ry mo?e zaoferowa? ?wiat. Czynienie stwierdze? i czytanie ksi??ek nie urzeczywistniaj? tego. Mog? by? pomocne w doprowadzeniu nas do punktu, w kt?rym trwamy w ciszy, przygotowani na otrzymanie ?aski Boga, ale to medytacja jest tym, co unosi nas do stanu duchowego zrozumienia, gdzie duchowa ?aska przejmuje panowanie. "Je?li tylko Duch Bo?y przebywa w nas", wtedy jeste?my dzie?mi Boga. Jako istoty ludzkie oddzieleni jeste?my od Boga i z tego powodu nie podlegamy Jego prawu, nie do?wiadczamy b?ogos?awie?stwa boskiej obecno?ci i pot?gi. To Syn Boga, duchowy obraz i podobie?stwo, jest tym, kt?ry znajduje si? w obj?ciach Ojca. Odeszli?my z Ojcowego domostwa i zatracili?my nasz? bosk? substancj? w osobistym poj?ciu "ja". Po to by zrealizowa? nasz zwi?zek Synostwa z Bogiem, musimy odnale?? drog? wiod?c? do domu Ojca podr??, kt?r? musia? odby? syn marnotrawny by?my mogli by? przyodziani w szat? i otrzyma? klejnot adopcji.

Jak mo?emy sta? si? Synami Boga? Jak mo?emy obudzi? Chrystusa, czy Syna Boga, kt?ry zawsze by?, jest i b?dzie nasz? prawdziw? to?samo?ci?, nawet wtedy, kiedy ukryty by? w okresie ?miertelno?ci, w kt?rej ?pimy? Wymaga to wysi?ku. Odrzuci? musimy wszelkie poprzednie poj?cia dotycz?ce ?ycia "z powodu mego imienia. Opu?ci? musimy bankiet ze ?winiami, zostawi? wszelkie my?li, ludzi i dzia?ania tego ?wi?skiego ?wiata i wr?ci? do Ojca. Natur? ludzkiej istoty jest zami?owanie do dogadzania sobie: lenistwo, wygoda, przepych, nieumiarkowanie, ob?arstwo, opiesza?o?? i zmys?owo??. Dzia?aj? one w naszej ?wiadomo?ci jako poczucie oddzielenia od Boga. Nie jest to rzeczywiste oddzielenie od Boga, bo nie mo?emy by? od Niego bardziej oddzieleni ni? z?oty pier?cie? od z?ota, z kt?rego jest zrobiony. Z?oto jest pier?cieniem, z?oto stanowi pier?cie?. Nie ma sposobu, by usun?? z?oto z pier?cienia nie niszcz?c go, poniewa? nie istnieje z?oto i pier?cie?. Istnieje jedynie z?oty pier?cie?.

Tak jest i z nami. Nie mo?emy by? oddzieleni od Boga, poniewa? nie istniejemy my. W istocie nie istnieje nic takiego jak ty i ja jako oddzielne jednostki. B?g b?d?cy niesko?czonym, B?g jest wszystkim, co istnieje. B?g sk?ada si? na ciebie i na mnie. B?g sk?ada si? na nasze ?ycie, umys?, dusz? i istot?, tak jak z?oto sk?ada si? na pier?cie?. Z?oto jest substancj?, pier?cie? jest form?. B?g jest substancj?, jednostka jest form?, jako kt?r? B?g si? przejawia. B?g jest esencj? naszej istoty: ?yciem, dusz?, umys?em, duchem, prawem, trwaniem i aktywno?ci?. B?g jest pe?ni? indywidualnej istoty, czy to ?wi?tego, czy grzesznika. Stopie? ?wi?to?ci wyra?any przez jednostk? ca?kowicie zale?y od stopnia ?wiadomej realizacji jedno?ci z Ojcem. Zdolno?? do grzechu w cz?owieku zale?y od stopnia jego poczucia oddzielenia od Boga. Je?li chodzi o ?cis?o??, to poczucie oddzielenia jest wszystkim, co sk?ada si? na stan cz?owiecze?stwa.

Nie jeste?my istotami ludzkimi, jakby si? to mog?o wydawa?. Jeste?my czysto duchowymi istotami. Nie istnieje nic takiego jak dwie oddzielne istoty: istota ludzka i istota duchowa. To tylko istota ludzka ulega poczuciu oddzielenia od Boga. Nie mo?emy by? oddzieleni od Boga, ale mo?emy mie? poczucie oddzielenia od Boga. W momencie, gdy poczucie oddzielenia zaczyna znika?, Chrystusostwo, czy boskie Synostwo, staje si? ujawnione. Powr?t syna marnotrawnego ma miejsce wewn?trz siebie, jako aktywno?? ?wiadomo?ci, i w momencie, gdy zrobimy krok w kierunku domu Ojca, wkroczyli?my na drog? duchow?.

Nikt nie mo?e szczyci? si? tym, i? znajduje si? na drodze duchowej. Gdyby nie ?aska Boga, nikt nie si?ga?by po realizacj? boskiego Synostwa. W do?wiadczeniu ka?dego cz?owieka nast?puje moment, gdy przenika go promie? Boga, gdy dotyk Boga przebija si? do jego ?wiadomo?ci, nie dlatego kim jest, ale na przek?r temu, kim jest. Od momentu, gdy ten promie? go dotyka, zako?czenie jest nieuniknione. Odnajdzie on sw? drog? prosto do tronu Boga.

W ludzkim poczuciu, duchowa droga ?ycia wydaje si? niemo?liwa do osi?gni?cia, efemeryczna i niekonkretna. Ale w rzeczywisto?ci najbardziej namacalnym, najbardziej rzeczywistym ze wszystkiego, co istnieje w ?wiecie, jest Duch Boga. W momencie gdy jest to dostrze?one, rzeczy tego ?wiata banknoty dolarowe, kt?rych u?ywamy do wymiany, nasze domy i zwi?zki z innymi zajmuj? sw? w?a?ciw? pozycj? jako zewn?trzne symbole ?aski albo wyrazu Ducha. Te symbole czy wyrazy s? w?a?nie tym, co si? zmienia. Dop?ki m??czy?ni i kobiety ?yj? samym chlebem, walk? i zmaganiem zawartym w ludzkiej aktywno?ci, dop?ty zale?ni s? wy??cznie od symboli i skutk?w, przekonuj?c si? w ko?cu, ?e materialny dobytek niszczeje, jest konsumowany i staje si? niczym. Skutki zale?no?ci od przedmiot?w materialnych obserwowa? mo?emy patrz?c na twarze tych, kt?rzy ?yj? dla tych skutk?w, pok?adaj?c zaufanie w zdrowiu swych cia?, zasobno?ci portfela i w rzeczach tego ?wiata.

W odr??nieniu od nich istniej? nieliczni, tu i ?wdzie, kt?rzy ?yj? wewn?trznym ?wiat?em, wewn?trzn? nadziej?, oczekiwaniem czy chwa??. Duchowe ?wiat?o ?atwo jest zauwa?y?: widzimy je w oczach, s?yszymy w g?osie, obserwujemy w ?ywotno?ci i wigorze cia?a. Chocia? Obecno?? jest niewidzialna, znajduje si? Ona w ka?dym; nie ma nikogo, kto by tego nie mia?. Dost?pna jest ka?demu, kto ma uszy, ?eby s?ysze?, oczy, ?eby widzie?, ka?demu, kto jest otwarty na bosk? ?ask?.

Jedyny cel naszego ?ycia to by? odpowiednim instrumentem, poprzez kt?ry chwa?a mo?e si? przejawi?. Nigdy nie zaspokoimy siebie w ?yciu pr?buj?c wyrazi? swoj? indywidualno??. Spe?nienie jest w pozwoleniu, by Niesko?czone Niewidzialne ujawni?o si? w Swym wyrazie. Wtedy nie walczymy i nie zmagamy si?, by gloryfikowa? siebie, ale za ka?dym razem, gdy medytujemy, jest tak, jakby?my m?wili:

Ojcze, "sam z siebie nic nie mog? Moja doktryna nie jest moj?, ale tego, kt?ry mnie przys?a?." Nie mam m?dro?ci swojej w?asnej. Ojcze nie mam ?adnej si?y, nie mam ?adnego os?du, nie mam ?adnego zdrowia, nie mam ?adnego bogactwa z siebie samego. Siedz? tutaj, by umo?liwi? przep?yw niesko?czono?ci.

Funkcj? nasz? jest przebywanie w tej wewn?trznej realizacji i pozwalanie, by harmonia si? przejawi?a. Gdy nasza wizja skupiona jest na tym, by Chrystus si? przejawia?, pojawia si? On zewn?trznie jako lepsza, zdrowsza, zamo?niejsza istota ludzka. Ale my nie dajemy zwie?? si? pozorom, bo nie oczekujemy zmian w ludzkim obrazie. Medytacja nie jest pr?b? zamiany choroby w zdrowie, czy braku w obfito??. Wizja zawsze spoczywa na jednym niewidzialnym Chrystusie w samym wn?trzu naszej istoty, tu i teraz.

Jakakolwiek forma medytacji zawieraj?ca w sobie najmniejszy cho?by ?lad pragnienia, ?eby otrzyma? co? od Boga, albo osi?gn?? co? przez Boga, nie jest medytacj?. Dobro ma by? zrealizowane, to prawda, ale nie osi?gni?te: niesko?czono?? dobra zawsze znajduje si? tam gdzie ja; kr?lestwo Boga jest wewn?trz mnie. Zamkni?te wewn?trz naszej istoty s?: obecno?? i pot?ga Boga bosko?? w Swej pe?ni tak jak zapach zawarty jest w kwiecie. Gdy kwiat si? otwiera, zapach si? ulatnia. Ka?dy ma pe?ni? bosko?ci zawart? wewn?trz swej w?asnej istoty nie tylko jej cz???. B?g nie mo?e by? podzielony; B6g jest niepodzielny. B?g jest niesko?czony, ale zawsze jest niepodzielny. Pe?nia Boga znajduje si? w jednym listku w ka?dym li?ciu. Pe?nia Boga znajduje si? w ka?dej jednostce na kuli ziemskiej. Gdyby nie by?o to prawd?, by?oby mniej Boga na ziemi wtedy, je?liby populacja stanowi?a jedynie dziesi?? procent dzisiejszej, i tym samym by?oby dwa razy tyle Boga na ziemi, je?liby populacja si? podwoi?a. Nie, tyle samo by?o Boga na ?wiecie milion lat temu, ile b?dzie za milion lat. Niesko?czona pe?nia Boga znajduje si? wsz?dzie, gdzie znajduje si? ka?da jednostka. To dlatego jest powiedziane, ?e jeden Chrystus Jezus mo?e doprowadzi? milion os?b do nieba, bo jeden Chrystus Jezus jest niesko?czonym, indywidualnym Synem Boga i wyra?a wszystko, czym B?g jest. "Synu, ty? zawsze ze mn? i wszystko, co mam, jest twoim" nie jest adresowane do grupy, ale do jednostki. B?g w swej niesko?czonej pe?ni uciele?niony jest w Synu Boga, kt?ry jest nasz? duchow? to?samo?ci?. W miar? jak uczymy si? zwraca? do wewn?trz i pozwalamy temu uwi?zionemu zapachowi si? ulotni? tej aktywno?ci Chrystusa, temu pi?knu Boga wtedy przybiera on form? widzialnego bytu.

Gdy nie szukamy ju? pokoju oferowanego przez ?wiat, ale szukamy jedynie "mojego pokoju", wrota ?wiadomo?ci otwieraj? si?, ?eby przyj?? ?wiat?o duchowe, kt?re staje si? ?yciem naszej istoty i naszym cia?em. Wiele os?b d??y do osi?gni?cia duchowej mocy, by posi??? bardziej harmonijne do?wiadczenia. Ich celem poszukiwania Boga jest zazwyczaj to, by cieszy? si? wi?ksz? ilo?ci? i lepsz? jako?ci? ziemskich rzeczy, z?apa? wi?ksze ryby w swe sieci wi?cej ryb, lepszych ryb. Ale podstaw? naszej pracy jest "zostawi? sieci", zaprzesta? d??enia do wi?kszego i lepszego ludzkiego dobra i otworzy? ?wiadomo?? na rzeczywisto?? duchow?. Wtedy rzeczy, kt?re pojawiaj? si? w naszym ?wiecie wewn?trznym, s? owocami wewn?trznej ?aski. ?ask? mo?na jedynie osi?gn?? poprzez stan wewn?trznej ciszy, stan wewn?trznej wra?liwo?ci i otwarto?ci. Dlatego te? powinni?my si? przygotowa? na do?wiadczenie otrzymania ?aski. Jest to jedynym celem medytacji.

Stopie? o?wieconej si?y i mocy, kt?ra przez nas przep?ywa, zdeterminowany jest bosk? ?ask?. Nie do nas jednak nale?y to, czy osi?gniemy ostateczny cel o?wiecenia czy nie. S? tacy, kt?rzy b?d? szuka? i zmaga? si?, doprowadzaj?c si? do stanu wyczerpania, a mimo to tego nie osi?gn?. Inni pod??a? b?d? ku temu z ?atwo?ci? i systematycznie; ale tylko nieliczni eksploduj? spontanicznie w wiosn? ?wiadomo?ci Chrystusa. Do?wiadczenie Chrystusa jest tym, co mo?na osi?gn?? wy??cznie poprzez ?ask?. W jakimkolwiek stopniu si? pojawia, pojawia si? jako dar Boga. Przychodzi nie dlatego, ?e zas?u?yli?my; przychodzi nie dlatego, ?e na to zapracowali?my, nie dlatego, ?e jeste?my dobrymi lud?mi. Pr?dzej przyjdzie do grzesz?cego, poniewa? wewn?trzne zmaganie si? grzesznika mo?e by? wi?ksze ni? zmaganie si? dobrego cz?owieka, a takie zmaganie jest cz?sto wysoko nagradzane.

Jedyn? nasz? odpowiedzialno?ci? jest to, ?eby?my pragn?li do?wiadczy? Chrystusa i ?eby pragnienie to przejawia?o si? w szczero?ci naszego studiowania, g??bi naszej medytacji i oddaniu. To jest zakres naszej odpowiedzialno?ci. Do?wiadczenie Chrystusa jest wy??cznie darem Boga. Nikt nie zapracowuje na to; nikt na to nie zas?uguje i nikt nie wie, dlaczego przychodzi do jednych, a do innych nie.

W do?wiadczeniu ka?dego oddanego studenta pojawia si? okres inicjacji. To znaczy pojawia si? okres otwarcia duszy. Mo?na to osi?gn?? poprzez co?, co si? s?yszy, co?, co si? czyta, ale mo?e te? pojawi? si? poprzez bezpo?redni kontakt ze ?wiadomo?ci? nauczyciela duchowego. Gdy to przychodzi, ucze? nie potrzebuje ju? pomocy ze ?r?de? zewn?trznych. Ca?e nauczanie otrzymuje z wewn?trz: ca?e o?wiecenie, moc uleczania i moc odradzania przychodz? z wewn?trz. Od tego momentu staje si? on b?ogos?awie?stwem dla innych, przynosz?c uzdrowienie i pocieszenie. W miar? jak pog??bia si? w duchu, budzi w nich ten sam stan Chrystusowo?ci: "Ja, gdy ja b?d? podniesiony, przyci?gn? wszystkich do siebie." Na tyle, na ile ka?da jednostka otrzymuje ?wiat?o duchowe, staje si? ono prawem dla tych, kt?rzy znajduj? si? w jego zasi?gu. Ka?dy, kto przyczyni? si? do uzdrowienia za pomoc? ?rodk?w duchowych, by? ?wiat?em, i w?a?nie to ?wiat?o w jego ?wiadomo?ci spowodowa?o uzdrowienie. Ta ilo?? ?wiat?a, kt?r? realizujemy, czyni nas automatycznie w tym samym stopniu ?wiat?em dla tych, kt?rzy dotkn? naszej ?wiadomo?ci. Celem medytacji jest to, ?e ka?dy mo?e dost?pi? w wi?kszym stopniu tego ?wiat?a poprzez do?wiadczenie Chrystusa.

W momencie gdy osi?gn?li?my kontakt z nasz? wewn?trzn? istot?, stajemy si? wolni; nie podlegamy ?adnemu cz?owiekowi, ?adnym okoliczno?ciom, ?adnym warunkom. Jeste?my wolni w Chrystusie i mo?emy powiedzie?:

Chrystus ?yje moim ?yciem. C?? z tego, ?e sq okresy niedosytu czy okresy przepychu, powodzie czy susze? Chrystus ?yje moim ?yciem. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mog? odpocz??; pozwala mi le?e? na zielonych pastwiskach. Cho? tysi?c padnie u mego boku, a dziesi?? tysi?cy po mojej prawicy: mnie to nie spotka. Nawi?za?em ten kontakt. Umieram codziennie do mojego stanu cz?owiecze?stwa. Odradzany jestem w duchu. Jestem prowadzony, kierowany, karmiony, utrzymywany, podtrzymywany, uzdrawiany i zbawiany poprzez to wewn?trzne ?wiat?o wewn?trzne o?wiecenie.

Tajemnic? jest obudzenie u?pionego Chrystusa i to jest celem medytacji.


3

Praktyka

Istnieje wiele form medytacji prowadz?cych do przebudzenia w nas u?pionego Chrystusa. Nie ma jednej formy, kt?ra odpowiada?aby wszystkim. W ostateczno?ci ka?dy musi znale?? drog? odpowiedni? dla jego szczeg?lnej ?wiadomo?ci. Wszystkie metody wymagaj? g??bokiego poczucia pokory, kt?ra wie, ?e "ja sam z siebie nic nie mog?." Je?eli medytacja ma by? zadowalaj?ca, tak by moc, kt?r? nazywamy Ojcem wewn?trz, przej??a panowanie, konieczne jest zostawienie osobistego ja z jego egoistycznym uzurpowaniem sobie posiadania w?asnej m?dro?ci. Moc ta znajduje si? wewn?trz nas, nie w naszym ciele, ale w naszej ?wiadomo?ci, i poprzez medytacj? umo?liwiamy jej wydostanie si? z nas, tak by operowa?a na zewn?trz i sta?a si? zbawicielem w naszym do?wiadczeniu.

Etapem wst?pnym medytacji mo?e by? kontemplacja Boga: pi?kno boskiego wszech?wiata, prawo Boga, dzia?alno?? Boga. ?ycie nasze staje si? ?yciem ?wiadka obserwuj?cego chwa?? Boga we wszystkim w zielonej trawie, w ?agodnym powiewie, we wzburzonym oceanie, w spokoju nocy. W kontemplacyjnym stanie bytu nie mo?emy patrze? na ?wiat nie zdaj?c sobie jednocze?nie sprawy z tego, co go powoduje: niewidzialnej, duchowej dzia?alno?ci, kt?ra to stworzy?a. Nigdy nie powinni?my patrze? na wsch?d czy zach?d s?o?ca nie maj?c ?wiadomo?ci duchowego charakteru tego, co go powoduje B?g, Zasada tw?rcza g?r, niebios, oceanu; B?g, Zasada tw?rcza tego, co wype?nia powietrze ptakami i zape?nia morza rybami. Gdy ?yjemy nieustannie w kontemplacji niewidzialnej Obecno?ci i Mocy b?d?cej u pod?o?a wszystkich rzeczy, miejsce, na kt?rym stoimy, jest ziemi? ?wi?t?.

Rozmy?laj?c nad chwa?? Boga, kontempluj?c Jego zjawiska, umys? nasz skupiamy na Bogu. Coraz mniej chaotycznych my?li narzuca si? naszej ?wiadomo?ci. Przez kilka minut, niekiedy nawet przez godzin?, jeste?my w stanie przebywa? w spokoju, kontempluj?c Boga i pi?kno duchowego wszech?wiata. Kontemplacja wprowadza nasz? ?wiadomo?? w atmosfer? receptywno?ci, tak ?e osi?ga ona stan, gdzie cuda mog? mie? miejsce. ?wiadome procesy umys?u ulegaj? zatrzymaniu i niewidzialna Obecno?? i Moc mo?e si? przejawi?: Do czasu, gdy To, owo niewidzialne Ja, niewidzialna Obecno?? i Moc, ma mo?no?? operowania w naszej ?wiadomo?ci, funkcjonujemy jedynie na poziomie umys?owym.

Umys? ludzki nie mo?e by? instrumentem Duszy: osi?gn?? nale?y wy?szy stan ?wiadomo?ci. Poprzez ten wy?szy stan ?wiadomo?ci, poprzez umys?, kt?ry mia? Chrystus Jezus, Dusza ujawnia Siebie i sw? dzia?alno?? w postaci naszego do?wiadczenia. Moc? jest to, co zostaje naszej ?wiadomo?ci ujawnione z wewn?trz, nie za? my?li, nie nasze stwierdzenia czy wierzenia. To, co pojawia si? od wewn?trz, poprzedza przejawy zewn?trzne. Ta wewn?trzna ?wiadomo?? nie ma ogranicze? i gdy wznosimy si? na jej wy?szy poziom, uzyskujemy dost?p do tego, co daleko wykracza poza nasz? bezpo?redni? wiedz?. Ta wy?sza ?wiadomo?? jest nieograniczona i ujawnia nam sw? m?dro?? niesko?czenie i wiecznie. Jest to ukryte miejsce wewn?trz naszej w?asnej istoty, gdzie nie wdziera si? nieustannie aktywny ?wiat zewn?trzny.


Gdy pozostaniemy wierni praktykowaniu kontemplacji i prostszych form medytacji, praktyka poprowadzi nas od jednej formy medytacji do innych, a? dojdziemy do stanu, w kt?rym do?wiadczymy ?agodnego g?osu ciszy i otrzymamy boskie przewodnictwo od wewn?trz, gdzie na ka?dym kroku prowadzeni jeste?my przez Boga.

Zacznijmy od siedzenia w wygodnej pozycji. Niekt?rzy wol? proste krzes?o, nawet twarde, zmuszaj?ce do siedzenia w wyprostowanej pozycji, podczas gdy inni czuj? si? wygodniej w fotelu. Oprzyjmy stopy na pod?odze, trzymajmy cia?o wyprostowane z d?o?mi spoczywaj?cymi na udach. W tej naturalnej, rozlu?nionej, ale pe?nej uwagi pozycji mo?emy rozpocz?? medytacj? od jakiego? fragmentu Pisma ?wi?tego, kt?ry przychodzi nam na my?l, czy, je?li wolimy, mo?emy przeczyta? fragment z Biblii lub innej ksi??ki zawieraj?cej prawdy duchowe. Czasem wystarczy nam tylko jeden paragraf, a innym razem potrzebujemy przeczyta? dziesi?? stron, zanim jaka? szczeg?lna my?l przyci?gnie nasz? uwag?. Gdy to nast?pi, zamknijmy ksi??k? i we?my t? my?l do medytacji. My?lmy o tym; trzymajmy j? przed sob?; powt?rzmy j? w my?li. Zapytajmy si?: Dlaczego ten szczeg?lny fragment przyszed? do mnie? Czy ma to jakie? wewn?trzne znaczenie? Jakie ma to dla mnie znaczenie akurat teraz?

W dalszym ci?gu medytacji jakie? inne stwierdzenie mo?e zwr?ci? nasz? uwag?. Przyjrzyjmy si? obu tym my?lom: Czy istnieje mi?dzy nimi jaki? zwi?zek? Czy maj? ze sob? co? wsp?lnego? Dlaczego ten fragment pojawi? si? po poprzednim? Teraz prawdopodobnie ju? trzecia, a potem czwarta my?l pojawi si? i wszystkie przyjd? z tego samego ?r?d?a naszej w?asnej ?wiadomo?ci. W tym kr?tkim okresie medytacji, kt?ry trwa? oko?o minuty, do?wiadczyli?my Boga ujawniaj?cego Siebie samego; otworzyli?my si? na bosk? Inteligencj? i Mi?o??. To w?a?nie jest S?owo Boga, kt?re jest ?ywe, ostre i pe?ne mocy.

B?d?c w stanie dozna? chocia? jednego stwierdzenia prawdy pojawiaj?cego si? z g??bi naszej w?asnej istoty mamy dow?d na to, ?e dosi?gneli?my w pewnym stopniu realizacji Boga. Spok?j i cisza zst?pi?y na nas i wezbra?o w nas poczucie dobrostanu i bezpiecze?stwa. Ta forma medytacji, gdy praktykowana rzetelnie, otwiera nasz? ?wiadomo??, pozwalaj?c Bogu funkcjonowa? w naszym ?yciu, umo?liwiaj?c, by Chrystus ?y? naszym ?yciem ale musi by? praktykowana. Trzeba wi?c koniecznie wr?ci? do naszej medytacji przy pierwszej nadarzaj?cej si? sposobno?ci i powt?rzy? ca?y proces w ci?gu dnia i ponownie wieczorem. Mo?e si? okaza?, ?e nie jeste?my w stanie przespa? nocy bez budzenia si?. W ?rodku nocy pojawi si? rozkaz: "Medytuj ".

Te okresy ciszy, refleksji, introspekcji, medytacji i ostatecznie komunii przygotowuj? nas do otrzymania wewn?trznej ?aski. Nawet je?eli wydaje si?, ?e nie czynimy ?adnego post?pu w tych trzy- czy czterominutowych okresach medytacji w ci?gu dnia i nocy, nawet je?eli wydaje si?, ?e nie czujemy ?adnej reakcji, nie zniech?cajmy si?, poniewa? nie jeste?my w stanie oceni? skutk?w naszego wysi?ku po jednym okresie medytacji, a nawet tygodniu czy miesi?cu praktykowania. Oczekiwanie natychmiastowych rezultat?w medytacji by?oby tym samym, co oczekiwanie, ?e b?dzie si? gra?o Bacha czy Beethovena po pierwszej lekcji muzyki. Czy? nie by?oby absurdem desperacko zrezygnowa? po pierwszych sze?ciu godzinach ?wiczenia gamy; poniewa? nie osi?gn?li?my sprawno?ci w sztuce, kt?ra wymaga wysokich umiej?tno?ci technicznych? Gdyby?my byli zainteresowani w osi?gni?ciu mistrzostwa w tej sztuce, wiedzieliby?my, ?e w momencie, gdy zacz?li?my ?wiczenie gamy, co? mia?o miejsce tak w umy?le, jak i w mi??niach. Czasem dopiero po ca?ym roku praktyki nabywa si? pewnych umiej?tno?ci. Ostatecznych osi?gni?? nie mo?emy mierzy? na podstawie godzinnych, dziennych czy miesi?cznych okres?w ?wicze?.

Tak samo z medytacj?. Pocz?tek mia? miejsce w momencie, gdy po raz pierwszy zamkn?li?my oczy i zdali?my sobie spraw?:

Poszukuj? ?aski Boga; poszukuj? S?owa, kt?re pochodzi z ust Boga. Poniewa? nie wiem, o co si? modli?, nie modl? si? o nic z tego ?wiata. S?ucham Twego g?osu. Czekam na Twoje S?owo.

Taka forma medytacji powtarzana tuzin razy w ci?gu dnia mog?aby w ostateczno?ci zmieni? ca?e nasze ?ycie i nie jest wykluczone, ?e zmiana ta da?aby si? zauwa?y? ju? po miesi?cu. Za ka?dym razem, gdy kierujemy nasz? uwag? do o?rodka w nas, stwierdzamy, ?e sami z siebie nic nie mo?emy; poszukujemy kr?lestwa wewn?trz. Jest to prawdziwa pokora, prawdziwa modlitwa i uznanie nico?ci ludzkiej wiedzy, ludzkiej mocy i si?y. Jest to uznanie, ?e wiedza, moc i si?a pochodz? z Niesko?czonego Niewidzialnego. Te okresy ciszy wytwarzaj? atmosfer? Ducha, w kt?rej aktywno?? Ducha, bez naszej wiedzy, czy jakiejkolwiek ?wiadomo?ci tego, pod??a przed nami, czyni?c pustyni? kwitn?c? jak r??a.

A oto przyk?ad prostej formy medytacji, w kt?rej zaczynamy z my?l? centraln?, tematem czy cytatem, rozwa?aj?c go do momentu, gdy zostaje ujawnione wewn?trzne znaczenie:

Sam z siebie nic nie mog? Ojciec wewn?trz mnie wykonuje prac?. Znaczenie pierwszej cz??ci staje si? od razu widoczne; ale co nale?y rozumie? przez stwierdzenie, ?e Ojciec wewn?trz mnie wykonuje prac?? Czym jest Ojciec wewn?trz mnie? Kim jest Ojciec wewn?trz mnie? Wiemy, ?e gdy Jezus uczyni? to stwierdzenie, odnosi?o si? ono do Boga. Musi wi?c znaczy?, ?e B?g wewn?trz mnie wykonuje prac?. Jezus powiedzia?, ?e jest to tw?j ojciec i m?j. Zdaje si? on m?wi? mi, ?e istnieje B?g-moc co? wewn?trz, co wykonuje prac?. Ten sam Ojciec, kt?ry by? w Chrystusie Jezusie, znajduje si? we mnie. Ten Ojciec wewn?trz mnie, ten On, wi?kszy jest ni? ten, kt?ry jest w ?wiecie, wi?kszy ni? problemy ?wiata. ?ycie, inteligencja i Wiedza, kt?re s? wewn?trz mnie, s? wi?ksze ni? ten, kt?ry jest w ?wiecie. Wi?kszy ni? moi wrogowie wi?kszy ni? moje schorzenia, wi?kszy ni? moja ignorancja, wi?kszy ni? moje l?ki, w?tpliwo?ci, nawet ni? moje grzechy.

"Wszystko mog? poprzez Chrystusa, kt?ry mnie wzmacnia." Chrystus jest Ojcem wewn?trz mnie, moc? bosk? wewn?trz, o kt?rej Jezus powiedzia?: "Nigdy mnie nie opu?ci, nigdy mnie nie porzuci." Ojciec wewn?trz, Chrystus, kt?ry mnie wzmacnia, nigdy mnie nie opu?ci ani nie porzuci. Zanim by? Abraham, Ojciec ten by? wewn?trz mnie i pozostanie ze mn? a? do sko?czenia ?wiata. Jest to Obecno?? i Moc, kt?ra by?a ze mn? od zarania dziej?w, nawet wtedy, gdy Jej nie zna?em, by?a ze mn? i b?dzie na wieczno??.

B?dzie ze mn? bez wzgl?du na to, gdzie jestem: gdy po?ciel? sobie w piekle gdy id? przez dolin? ?mierci.:. Ojciec ten jest zawsze ze mn?. Jest to Obecno??, kt?ra nigdy mnie nie opuszcza, Moc, kt?ra mnie zawsze wzmacnia, kt?ra kroczy przede mn? wyprostowuj?c krzywe i wyg?adzaj?c ostre miejsca. Czuj? Twoj? d?o? w mojej. Wiem, ?e istnieje Moc, kt?ra wszystko mo?e. Wiem, ?e istnieje Obecno??, kt?ra mo?e ?y? moje ?ycie za mnie, podejmowa? moje decyzje i wskazywa? mi drog?. Ca?e kr?lestwo Boga jest wewn?trz mnie. Nigdy mnie nie opu?cisz ani mnie nie porzucisz. Nigdy nie zw?tpi? w Tw? Obecno??. Wszystko to objawi?e? mi ze mnie samego.

Dzi?ki Ci, Ojcze, ?e ukry?e? to przed m?drymi i roztropnymi, a objawi?e? mnie, niemowl?ciu w prawdzie, raczkuj?cemu na drodze duchowej.

Praktyka rozwa?ania cytat?w z Pisma ?wi?tego nie wydaje si? zbyt trudna dla pocz?tkuj?cego ani zbyt prosta dla zaawansowanego studenta. Jak w powy?szym przyk?adzie centralna my?l czy fragment zosta? u?yty do zrozumienia jego wewn?trznego znaczenia i wyja?nienia, a nie jedynie jako cytat czy metafizyczny slogan. Te pocz?tkowe formy medytacji trzeba rozumie? i praktykowa?, zanim si? przejdzie do wy?szych, bardziej skomplikowanych jej rodzaj?w.

Pami?tajmy, ?e naszym celem jest rozwini?cie receptywno?ci na ?agodny, cichy g?os. W medytacji nie rozwa?amy problem?w, lecz skierowujemy uwag? do wewn?trz i czekamy, czekamy, czekamy. Czekamy przez trzy, cztery czy pi?? minut. Je?eli pod koniec tego czasu nie odczuli?my ?adnej reakcji wewn?trz, wstajemy i wracamy do naszych obowi?zk?w. Godzin? czy dwie p??niej ponownie medytujemy, oczekuj?c w ciszy czekaj?c, a? g?os Boga odezwie si? wewn?trz nas. My?li, kt?re przemykaj? przez umys?, nie dotycz? nas, ani nas nie interesuj?. Czekamy, a? odczujemy poruszaj?c? si? w nas aktywno?? Chrystusa. Je?eli w ci?gu trzech czy czterech minut nie odczujemy dotkni?cia Chrystusa, wracamy do naszych dziennych zada?, by dwie czy trzy godziny p??niej ponowi? medytacj?. Je?eli oka?e si? to konieczne, utrzymamy tak? praktyk? przez lata i gdy b?dziemy w tym wytrwali, nadejdzie dzie?, kiedy pojawi si? wewn?trzna reakcja, kt?ra nas upewni, ?e znajduje si? wewn?trz nas to, co Mistrz nazywa? Ojcem, co Pawe? zna? jako "Chrystus".

Pocz?tkuj?cy powinni medytowa? trzy razy dziennie, a gdy nie jest to mo?liwe, co najmniej dwa razy, rano i wieczorem. Dla nikogo nie powinno stanowi? to trudno?ci, bo ka?dy z nas rano wstaje i wieczorem k?adzie si? do ???ka. Ka?dy mo?e wi?c znale?? kilka minut rano i wieczorem, nawet gdyby nie by? w stanie wygospodarowa? jeszcze jednej minuty wi?cej w ci?gu doby. Pilni studenci jednak zawsze znajd? czas w ci?gu dnia na dodatkowy okres medytacji. Stopniowo te okresy stan? si? w ?yciu naszym rutyn?, gdzie do regu?y nale?y medytowanie co godzin? o ka?dej porze dnia i nocy, cho?by tylko przez p?? sekundy czy przez kilka minut, nawet w ?rodkach lokomocji lub przy wykonywaniu jakiej? pracy domowej. Tak wi?c uczymy si? otwiera? nasz? ?wiadomo?? cho?by nawet na sekund?, by znale?? si? w stanie receptywno?ci.

We?my dla przyk?adu jakikolwiek aspekt prawdy duchowej. Mo?e nim by? termin "?wiat?o". Istnia?o wiele os?b, kt?re mog?yby by? nazywane "?wiat?em ?wiata". Takim ?wiat?em by? Jezus, jak r?wnie? Eliasz, Pawe? i Jan. Ale co rozumiemy przez okre?lenie "?wiat?o ?wiata"? Zwr??my si? do Ojca z pro?b? o rzucenie ?wiat?a na temat "?wiat?a". W miar? wyrabiania w sobie s?uchaj?cego ucha ukazane nam zostanie duchowe znaczenie zamiast dos?ownego, podawanego przez s?owniki czy zinterpretowanego przez jakiego? metafizycznego autora. Tak wi?c b?dziemy mie? nasze w?asne, dane nam przez Boga ?wiat?o na temat "?wiat?a".

Prawdopodobnie sens s?owa "Dusza" nie jest jasny. Nieliczni tylko wiedz?, co Dusza naprawd? znaczy; stanowi to jedn? z najg??bszych tajemnic m?dro?ci duchowej. By to zrozumie?, zwr??my si? do Ojca o objawienie nam istoty Duszy. Wcze?niej czy p??niej, w miar? osi?gania stanu receptywno?ci, ujawnione nam zostanie znaczenie istoty Duszy. W ten spos?b uczymy si? post?powa? z jakimkolwiek s?owem czy tematem, kt?rego zrozumienia szukamy: poprzez czekanie w stanie otwarto?ci na ?wiat?o, by sp?yn??o i ujawni?o nam jego znaczenie. Wi?kszo?ci z nas znajomy jest cytat: "?aska moja jest dla ciebie wystarczaj?ca". Znamy te s?owa, ale b?d? one mia?y znikome albo ?adne znaczenie dla naszego ?ycia, chyba ?e ich wewn?trzny sens zostanie nam ujawniony w medytacji. Jedynie w?wczas s?owa te o?yj? dla nas i stan? si? S?owem. Budz?c si? rano powinni?my ?wiadomie przypomnie? sobie stwierdzenie, ?e ?aska boska wystarczy nam we wszystkim. Nie powtarzajmy go w k??ko jako bezmy?ln? recytacj?, ale przyjmujmy stwierdzenie to do ?wiadomo?ci, zastanawiaj?c si? nad nim:

?aska twa jest dla mnie wystarczaj?ca Twoja ?aska tak, Ojca ?aska wewn?trz mnie. Ojciec znajduje si? wewn?trz mnie i jest to ?aska Ojca, kt?ra we wszystkim mi wystarczy. Teraz ju? wiem, czyja jest to ?aska; ale czym jest ?aska? Co rozumiemy przez ?ask?? Czym to jest?

Dopiero po dw?ch lub trzech minutach mo?emy zauwa?y?, ?e "Twoja ?aska" nie jest czym? odleg?ym, ale znajduje si? w nas. Mo?e to by? wszystko, co ujawni si? nam w tym momencie. Jednak?e dwie czy trzy godziny p??niej ?wiadomie przywiedziemy na pami?? to stwierdzenie. Tym razem przypomni nam si?, ?e brali?my pod uwag? s?owo "?aska". Wkr?tce zdamy sobie spraw?, ?e jest to okre?lenie daru Boga, czego?, co pochodzi od Boga, bez naszego udzia?u, wysi?ku czy stara?. Jest to co?, co pojawia si? niezale?nie od naszego osobistego wysi?ku. Tak wi?c ?aska, kt?ra ma by? nam wystarczaj?ca we wszystkim, stanowi aktywno?? Boga wewn?trz nas.

W medytacji znaczenie ?aski mo?e zosta? ujawnione niekt?rym w jeden spos?b, a innym w spos?b ca?kowicie odmienny. Za ka?dym razem jednak mo?e to nast?pi? z tak? si??, jakby otworzy?y si? wrota niebios i b?ogos?awie?stwo wyla?o "w przeobfitej mierze". Ka?demu zostanie wyjawione co? innego.

Przy powa?nym podej?ciu b?dziemy przywodzi? do ?wiadomo?ci stwierdzenie: "?aska moja jest dla ciebie wystarczaj?ca" wiele razy podczas dnia. Przebywanie w tym stwierdzeniu prawdy poci?gnie za sob? medytacj?, zgodnie z jedn? z najwa?niejszych nauk danych kiedykolwiek rasie ludzkiej: Je?eli przebywasz we mnie, a moje s?owa przebywaj? w tobie, popro?, o co chcesz, a b?dzie ci to dane. O?ywiaj?c stale S?owo w naszej ?wiadomo?ci, rozwa?aj?c je cztery, pi??, osiem, dziesi??, dwana?cie razy dziennie, a tak?e budz?c si? w ?rodku nocy, przekonamy si?, ?e b?dziemy medytowa?. Pozw?lmy, by S?owo prawdy ?y?o w nas, a Chrystus stanie si? aktywno?ci? naszej ?wiadomo?ci.

Czym jest Chrystus? Je?eli rzeczywi?cie pragniemy si? dowiedzie?, czym jest Chrystus, zacznijmy od tego pokornego stwierdzenia: "Ojcze, tak niewiele wiem o Chrystusie; pozw?l mi zrozumie? Chrystusa." Zamknijmy nast?pnie oczy i skupmy uwag? na poj?ciu Chrystusa. Za ka?dym razem, gdy umys? zaczyna si? rozprasza?, ?agodnie nakierujmy na Niego uwag?. Utrzymajmy j? skupion? na Chrystusie. W ko?cu uchwycimy wizj? prawdziwego znaczenia, czym jest Chrystus. Znaczenia, kt?rego nikt inny nigdy nie zdo?a nam wyja?ni?, ale my b?dziemy je znali. Chrystus stanie si? obecno?ci? w naszej ?wiadomo?ci. B?dzie On pot?g?, wp?ywem, bytem, a jednocze?nie czym?, czego nie b?dziemy w stanie zdefiniowa?. Bez wzgl?du na to, co mogliby?my powiedzie? o Chrystusie, nie by?by On tym.

W pewnym momencie jednak, gdy wytrwamy w tej medytacji, Chrystus o?ywa w naszym sercu i s?yszymy:

Nigdy ci? nie opuszcz?. Tak jak by?em z Moj?eszem, b?d? i z tob?. Gdziekolwiek by? poszed?, p?jd? z tob?. B?d? tam gdzie ty. Pami?taj jedynie, by Mnie szuka?; oczekuj Mnie. Nie ogl?daj si? na ?aden znak. Nie patrz na nic na zewn?trz. Szukaj tylko Mnie. Je?li wypatrujesz tylko Mnie, kiedy?, gdy b?dziesz my?la?, ?e potrzebujesz wody, wydob?dzie si? ona ze ska?y, gdy b?dziesz my?la?, ?e potrzebujesz po?ywienia, przyjdzie ono z nieba ale nigdy tego nie szukaj. Jest to grzech szukanie tego. Szukaj jedynie Mnie. Krocz? obok ciebie. Siedz? wewn?trz ciebie. Spoczywam w twoim sercu. Znajduj? si? w twoim umy?le, w twojej ?wiadomo?ci. Jestem tutaj, w twych obj?ciach, w koniuszkach twych palc?w. Czujesz Mnie? Jestem z tob?. Pod??am przed tob?, by wyprostowa? spaczone miejsca. Nigdy ci? nie opuszcz?. Zwr?? si? do Mnie, i b?d? zbawiony. Szukaj Mnie a b?dziesz znaleziony i wszystko inne b?dzie ci dane. Szukaj Mnie.

W momencie, gdy ?wiadomo?? ta staje si? nasz?, przejawiamy stwierdzenie Paw?a: "Ja ?yj?, nie ja jednak, ale Chrystus ?yje we mnie." Wtedy atmosfera Chrystusa jest zawsze z nami i sama nasza fizyczna obecno?? staje si? b?ogos?awie?stwem dla ka?dego, kogo spotykamy. Dlatego, ?e jeste?my? Nie, dlatego, ?e Chrystus jest ?wiat?em naszej istoty. Drog? do Niego jest modlenie si? bez ustanku. ?wiadomie otwieramy si? na realizacj? Chrystusa, a? do czasu, gdy nadchodzi moment, kiedy ani ty, ani ja nie musimy ju? tego czyni? ?wiadomie, poniewa? nie ma ju? ciebie ani mnie, ?eby to czyni?. Zwr?? si? do Mnie, Chrystusa, i b?d? zbawiony.


4

Nierozerwalny zwi?zek

Bez uchwycenia wizji, czym jest B?g, czym jest nasz zwi?zek z Bogiem i na czym polega funkcja Boga w naszym ?yciu, post?p osi?gni?ty na drodze duchowej b?dzie minimalny. Nie wystarczy czyje? inne do?wiadczenie; musi to by? indywidualne do?wiadczenie ka?dego i wymagana jest postawa ca?kowitej otwarto?ci. Nie wolno nam zaakceptowa? ?adnego autorytetu poza naszym w?asnym wewn?trznym objawieniem. Tak wi?c zadajemy sobie pytania na temat Boga, kt?re prowadz? nas do medytacji o Nim. Czym jest B?g? Co dla mnie znaczy B?g? Jaka jest rola i funkcja Boga w moim ?yciu?

Ile os?b dozna?o kiedykolwiek do?wiadczenia Boga? Ilu odczu?o przep?yw Ducha w swym umy?le, duszy, w ciele? Ich liczba jest znikoma, zaledwie kilkaset, najwy?ej kilka tysi?cy na przestrzeni pokole?; a przecie? B?g dost?pny jest ka?demu: kobiecie, m??czy?nie, dziecku. B?g wymaga od nas ca?kowitego po?wi?cenia i mi?o?ci. Musimy si? mu odda? po to, by okaza? nam wieczne oddanie Siebie. Musimy mi?owa? Boga ca?kowicie, ca?ym naszym sercem, umys?em i dusz?; mi?owa? Go do tego stopnia, ?e jedyn? nasz? modlitw? b?dzie: "Musz? Boga odczu?; musz? pozwoli?, by B?g wype?ni? m? dusz?, serce, umys?, istot?, ca?e moje cia?o."

M?wimy o Bogu jako nieosobowej Inteligencji, Umy?le, Zasadzie, ale B?g jest tak?e i osobowy. Zwi?zek pomi?dzy jednostk? i Bogiem bli?szy jest ni? zwi?zek z w?asn? matk?. W momencie gdy do?wiadczamy Boga, pojawia si? ten stan ?agodno?ci, spokoju, ciep?a, a wraz z nim mi?o?? do wszystkiego, co istnieje, poczucie partnerstwa i wzajemnej rado?ci.

Typowa koncepcja Boga to B?g oddzielny i oddalony od nas, kt?ry posiada w Sobie wszelkie dobro, ale nam go nie udost?pnia. Zazwyczaj, gdy modlimy si? do Boga, to w celu poszukiwania czy otrzymania czego? od Niego zdrowia, zasob?w, sprzyjaj?cych okoliczno?ci, towarzystwa innych. Wi?kszo?? z nas uwa?a, ?e B?g posiada te dobra, ale z jakiego? niewyja?nionego powodu ich nam nie daje, tak wi?c modlimy si? do Niego, by obdarzy? nas jak?? znikom? chocia?by ilo?ci? owych rzeczy. Niekiedy, gdy modlitwy nasze nie wydaj? si? by? wystarczaj?co szybko wys?uchane, czynimy ca?y szereg obietnic w nieudolnym zamiarze targowania si? z Bogiem obietnic, kt?rych cz?sto nie mamy nawet zamiaru dotrzyma?.

W daremnym wysi?ku pogodzenia faktu istnienia kochaj?cego jakoby Boga z Bogiem, kt?ry zdaje si? by? g?uchy na nasze pro?by, cz?sto ganimy samych siebie w przekonaniu, ?e to jaki? z?y uczynek przez nas dokonany sta? si? powodem, dla kt?rego B?g pozbawia nas dobra. Niekt?rzy lekarze utrzymuj?, ?e wiele schorze? istniej?cych na ?wiecie, tak umys?owych, jak fizycznych, jest skutkiem kompleksu winy. Niezliczenie wiele os?b ?yje w stanie dr???cego samopot?pienia, z wyniszczaj?cym poczuciem winy. Niekiedy z powodu jakiego? powa?nego wykroczenia pope?nionego w przesz?o?ci, ale cz??ciej z powodu niewinnego i b?ahego czynu. Je?eli wierzymy, ?e jeste?my karani przez m?ciwego Boga, to nasza koncepcja Boga jest ca?kowicie b??dna, bo B?g nie pami?ta naszych b??d?w ani upadk?w. B?g jest zbyt czysty, by postrzega? nies?uszno?ci. B?g nigdy nie kara? i nie karze grzesznik?w. Grzesznik karany jest przez swoje w?asne grzechy, a nie przez Boga. Nawet najbardziej zatwardzia?y grzesznik wie, ?e istniej? boskie brawa, kt?rych nie mo?na pogwa?ci?. Wie, ?e gdy je pogwa?ci, b?dzie cierpia? kar?, ale nie wie, ?e kara ta nie jest narzucona przez Boga, ale wymierzona samemu sobie.

B?g nie jest m?ciwym Bogiem. B?g nie jest Bogiem, kt?ry nie daje, ale nie jest te? Bogiem, kt?ry daje. B?g jest mi?o?ci? i ani nie pozbawia nas niczego, ani nas nie karze. Nie ma mi?o?ci w pozbawianiu i nie ma mi?o?ci w karaniu. Gdyby B?g czeka? na to, by?my byli dobrzy czy zas?u?yli, gdyby czeka?, a? znajdziemy odpowiednie s?owa, by Go udobrucha?, gdyby czeka?, a? b?dziemy stosowa? w?a?ciwy rodzaj medytacji czy metody dzia?ania, kt?re by?yby zadowalaj?ce w Jego oczach, zanim zechcia?by obdarzy? nas Swymi b?ogos?awie?stwami, by?by On okrutnym i kapry?nym Bogiem. B?g nigdy nie b?dzie dawa? wi?cej, ni? daje nam teraz. B?g jest zawsze Bogiem: B?g jest ?yciem; B?g jest mi?o?ci?; i B?g na wieki przejawia Swe ?ycie i wyra?a Sw? mi?o??.

Jakub m?wi: "Prosisz, ale nie otrzymujesz, bo prosisz b??dnie." Za ka?dym razem, gdy zwracamy si? do Boga oczekuj?c, ?e otrzymamy co? od Niego, modlimy si? niew?a?ciwie. Nikt nie musi m?wi? Bogu, ?eby uczyni? traw? zielon? czy r??e czerwonymi. Nikt nie musi m?wi? Bogu, kiedy gwiazdy maj? ?wieci? lub kiedy zmieni? przyp?ywy. Mieliby?my czelno?? m?wi? Bogu, ?e czego? nam potrzeba? B?g jest niesko?czon? Inteligencj? tego wszech?wiata. Je?eli B?g wie, jak wytworzy? per?? w ostrydze czy rop? naftow? w ziemi, je?eli nasz B?g wie, jak kierowa? ptakami podczas ich lotu i jak obdarzy? ziemi? Swymi darami i chwa??, czy? wi?c ta sama niesko?czona Inteligencja nie wystarczy, by rz?dzi? i pokierowa? wp?ywami w naszym do?wiadczeniu bez ?adnej rady, informacji czy sugestii z naszej strony?

Podstaw? wszelkiej medytacji i modlitwy musi by? zrozumienie istoty Boga i naszego z Nim zwi?zku. B?g jest wieczystym ?yciem, niesko?czon? Inteligencj?, bosk? Mi?o?ci?, a "Ja i m?j Ojciec jeste?my jednym i ten, kto widzi mnie, widzi tego, kt?ry mnie przys?a?." Jest to B?g Ojciec i B?g Syn, na zawsze jednym. Gdy spoczywamy w tej realizacji, B?g przejmuje panowanie i dzia?a harmonijnie, rado?nie, w obfito?ci. W momencie jednak, gdy zwracamy si? do Boga z poczuciem, ?e czego? potrzebujemy, pragniemy, czy nawet z nadziej?, blokujemy boskie dzia?anie w naszym do?wiadczeniu, poniewa? wprowadzamy nasze ograniczone poj?cia i pogl?dy, kt?re koliduj? z nurtem Boga. Je?eli wyrzekamy si? koncepcji na temat tego, czym wola boska by? powinna, gdy spoczywamy w boskiej Obecno?ci, czysto?ci serca, pozbawieni ograniczonej woli, osobistych pragnie?, nadziei czy ambicji, wtedy kroczymy do Boga z czystymi r?koma i szczerym sercem i mo?emy powiedzie? z przekonaniem i wiar?: "Wola Twoja b?dzie dana na ziemi, tak jak i w niebie. Jestem Twoim; Ty jeste? moim. Jestem w Tobie; Ty jeste? we mnie. Niech wola Twoja spe?ni si? we mnie."

Zbyt wielu jest takich na ?wiecie, kt?rzy w?tpi? w bosk? mi?o??, bo inaczej nie sp?dzaliby tyle czasu modl?c si? o boskie dary. Gdyby rzeczywi?cie byli przekonani, ?e B?g jest bosk? Inteligencj? i Mi?o?ci?, nie uwa?aliby za konieczne doradzanie Bogu czy wp?ywanie na Niego. B?g jest. Czy? mo?liwa jest wspanialsza modlitwa ni? te dwa s?owa? Co mog?oby nas lepiej prowadzi? do kr?lestwa wewn?trz naszej w?asnej istoty? Ca?kowite przekonanie, ?e B?g jest, ?e B?g jest Inteligencj? i Mi?o?ci?; ?e nie ma mocy oddzielnej od Boga i nie ma mocy Mu przeciwnej znamionuje prawid?ow? medytacj?. Nie istnieje nic, co by zak??ca?o wyraz boskiej mi?o?ci do Jego dzieci, ?aska Twoja wystarczy mi we wszystkim, jest uznaniem obecno?ci, m?dro?ci, mi?o?ci i mocy Boga w naszym do?wiadczeniu. Zauwa?my, co nast?pi, gdy zaczniemy uznawa? tego rodzaju Boga i przesta?my si?ga? po co? na zewn?trz nas samych, ale znieruchomiejmy w swej istocie wewn?trznej i wypowiedzmy: "B?g jest".

B?g jest stanem Bytu, stanem niesko?czonej Inteligencji i zawsze-obecnej Mi?o?ci. ?ycia Boga nie mo?na przed?u?y?, nie mo?na skr?ci?. ?ycie Boga nie mo?e si? starze? ani zmienia?: B?g jest stanem wiecznego, nie?miertelnego, niesko?czonego Bytu. B?g jest ?wiat?em i nie ma w nim ?adnej ciemno?ci B?g jest w stanie przela? na was ca?? obfito?? ?aski tak, ?e niczego wam nigdy nie zabraknie i b?dziecie mogli czyni? wiele dobrego. Taka powinna by? nasza postawa, gdy rozpoczynamy medytacj?.

Uznanie boskiej ?aski jest medytacj?. Jest to uznanie dotycz?ce istoty Boga i naszego z Nim zwi?zku. Zwi?zkiem tym jest jedno??. Jeste?my dzie?mi Boga, wsp??istniej?cymi z Bogiem: "A je?eli dzieci, to spadkobiercy, spadkobiercy Boga i wsp??spadkobiercy z ChrystusemNasz niebieski Ojciec zna nasze potrzeby, ale niekiedy modlimy si?, jakby?my byli biednymi, nieistotnymi stworzeniami, kt?re musz? poni?a? si? przed jak?? wielk?, przera?aj?c? demoniczn? istot? trzymaj?c? w swych r?kach nasze przeznaczenie i nie obchodz?c? si? z nim zbyt dobrze. Kiedy indziej sugerujemy, w jaki spos?b nasze potrzeby powinny by? zaspokojone uwa?aj?c, ?e mo?emy wp?yn?? na Boga, by dzia?a? zgodnie z naszymi zachciankami. To, co musimy uczyni?, to uzna? Boga, uzna? wszechwiedz? niesko?czonej M?dro?ci, wszechmi?o?ciwo?? wszechogarniaj?cej Mi?o?ci, wszechmoc tego, co nie zna mocy innej ni? Jego w?asna niesko?czona istota i byt ale nie oczekujmy interpretacji tego wed?ug ludzkiej terminologii. Niech nasza medytacja b?dzie uznaniem Boga, samego w Sobie, a zobaczymy, ?e to wystarczy.

B?g jest jednym: jedn? Moc?, jednym Prawem, jedn? Substancj?, jedn? Przyczyn?. Ta nauka o jedno?ci stanowi prawdopodobnie najwy?sz? form? duchowej nauki ujawnionej kiedykolwiek ?wiatu. Ca?a misja Mistrza Chrystusa Jezusa oparta by?a na staro?ytnym hebrajskim przekazie, ?e B?g jest jeden: "S?uchaj Izraelu, Pan, nasz B?g, Pan jest jeden." Zgodnie z Ksi?g? Rodzaju na pocz?tku B?g stworzy? ?wiat i wszystko w nim. Czegokolwiek B?g nie stworzy?, nie zosta?o stworzone, nie by?o uczynione. W ?wietle tej prawdy istnieje tylko jedna Substancja, a poniewa? istnieje tylko jedna Substancja, nie ma niczego, co by mog?o by? zniszczone, uzdrowione czy ulepszone. Istnieje tylko jedno Prawo i dlatego nie mo?emy u?ywa? prawa Boga, ?eby zniszczy? jakiekolwiek inne prawo czy jego wyraz. Gdy rozumiemy Boga jako ?ycie, ?ycie jest tylko jedno i nigdy nie mo?emy mie? do czynienia z ?yciem, kt?re mo?emy ratowa?, uzdrawia? czy zbawia?. Istnieje tylko jedno.

Teraz, kiedy ju? wiemy to wszystko na temat Boga, traktujmy to jako znaki wzd?u? drogi, po kt?rej d??ymy, ale znaki, kt?re zostawili?my w tyle i zapomnieli?my o nich. Nikt nigdy nie znajdzie Boga, je?li uprzednio ca?kowicie nie wyzb?dzie si? Jego koncepcji, nie odrzuci wszelkich synonim?w Boga, z jakimi si? zetkn??, i rzuci si? w nieznane, by odkry? Niepoznawalne. Nie ma takiej my?li o Bogu czy koncepcji Boga, kt?ra by?aby s?uszna, poniewa? koncepcja zawsze pozostanie tylko koncepcj?.

Jak wi?c dochodzimy do realizacji tego, czym B?g jest? Po dok?adnym ugruntowaniu si? w prawdzie nadchodzi moment, gdy musimy by? sk?onni przyzna?, ?e wszelka nasza wiedza o Bogu pozostaje w sferze intelektu i nic, co jeste?my w stanie pozna? poprzez umys?, nie mo?e stanowi? prawdy absolutnej. Nic, co mo?e przyj?? nam na my?l na temat Boga, nie mo?e by? prawd?. Nic, co mo?emy przeczyta? w ksi??ce na temat Boga, nie mo?e stanowi? prawdy, poniewa? wyra?a jedynie ograniczone ludzkie opinie na Jego temat. Janowi B?g zosta? objawiony jako Mi?o??, ale my nie mo?emy zaakceptowa? tego jako prawdy, poniewa? nie wiemy, co znaczy mi?o?? w sensie, w jakim Jan rozumia? i u?ywa? tego terminu. Dla Jezusa B?g by? Ojcem, poniewa? g??bsze znaczenie tego s?owa zosta?o objawione w ?wiadomo?ci Jezusa. Dla ka?dego aspiruj?cego, kt?ry kroczy drog? duchow?, realizacja Boga musi przyj?? jako indywidualne wewn?trzne objawienie.

W ci?gu lat mojego w?asnego dochodzenia do prawdy te powszechnie przyj?te synonimy Boga musia?y odpa?? jeden po drugim, bo nie mog?em wiedzie?, co inni mieli na my?li u?ywaj?c tych termin?w. Gdy stopniowo zosta?em oczyszczony z wszelkich koncepcji, pozosta? mi termin: "Niesko?czone Niewidzialne". Dlaczego "Niesko?czone Niewidzialne"? Poniewa? Niesko?czone Niewidzialne nie znaczy?o dla mnie nic, co m?g?bym zrozumie?. Zar?wno ty, jak i ja nie jeste?my w stanie uchwyci? Niewidzialnego. Zar?wno ty, jak i ja nie mo?emy zobaczy? Niewidzialnego. Niesko?czone Niewidzialne jest terminem oznaczaj?cym co?, czego sko?czony umys? nie jest w stanie poj??. Nie znaczy to jednak, ?e Niesko?czone Niewidzialne jest jedynym w?a?ciwym terminem okre?laj?cym Boga. Dla mnie jest on prawid?owy, poniewa? tego rodzaju okre?lenia m?j umys? nie mo?e poj??. To mnie zadowala. Gdybym by? w stanie uchwyci? znaczenie Niesko?czonego Niewidzialnego, by?oby to w zasi?gu mojej ludzkiej zdolno?ci pojmowania, a takiego Boga nie chc?.

Boga nie mo?e pozna? ludzki umys?, ale gdy pozostajemy w ciszy i s?uchamy, B?g ujawnia Siebie Samego. Tu, gdzie my jeste?my, jest B?g. Gdzie? mog? uciec od Twej obecno?ciGdy po?ciel? sobie w piekle, jeste? tam." B?g jest obecny w naszej ?wiadomo?ci. Nie musimy si?ga? po Boga umys?em czy traktowa? Go jakby by? odleg?y albo trudny do osi?gni?cia. Wielu ludzi, gdy byli w stanie zaprzesta? nerwowych poszukiwa? Boga, nauczyli si? trwa? w ciszy i zarzucili mechaniczne powtarzanie s??w i zwrot?w bez znaczenia, u?wiadamiaj?c sobie pewnego dnia, ?e przez ca?y czas B?g znajdowa? si? tu? obok, ?agodnie szepcz?c: "Poczekaj dlaczego nie zatrzymasz si? i nie pozwolisz Mi co? powiedzie?? Jak m?g?by ?w Mi przem?wi? do nas w momencie bezsilno?ci, gdyby?my znale?li si? na pustyni, zagubieni, bez szans na znalezienie ludzkiej pomocy i bez mo?liwo?ci, by ludzka pomoc znalaz?a nas? Gdy si? ws?uchujemy, s?yszymy Jego wyszeptywane s?owa:

Miejsce, na kt?rym si? znajduj?, jest ziemi? ?wi?ta. Gdzie? m?g?bym si? skry? przed twym Duchem? "Nawet gdy krocz? przez dolin? ?mierci, nie b?d? obawia? si? z?a, bo Ty jeste? ze mn?." Sam, a jednak nie sam; bezsilny, a jednak nie bezsilny; boska pomoc jest tu gdzie ja i nie musi mnie szuka? i ja nie musz? jej szuka?. B?g jest tutaj gdzie ja, kr?lestwo bo?e jest we mnie, bo ja i Ojciec jednym jeste?my. B?g si? nie zgubi? i pewny jestem, B?g nie zgubi? mnie. Je?li jestem tutaj, B?g tak?e jest tutaj.

Jest to medytacja pe?na mocy. Nie prosili?my, nie ?ebrali?my, nie b?agali?my o nic. Uznali?my prawd? znan? Jezusowi, Janowi, Paw?owi, Moj?eszowi i Eliaszowi. Prawd?, kt?r? ka?dy z nich objawi?, ?e tam, gdzie ja jestem, B?g jest. Jest to uniwersalna nauka, znana od wiek?w ka?demu mistrzowi i nauczycielowi duchowemu, ale zawsze zagubiona w nabo?nej czci dla odleg?ego Boga i w przekonaniu, ?e B?g i Jego umi?owany syn s? oddzielnymi istotami.

W medytacji tej zdajemy sobie spraw?, ?e B?g znajduje si? wewn?trz naszego w?asnego bytu, ale nie uwi?ziony w naszym ciele. ?aden chirurg nie m?g?by nas zoperowa? i znale?? Boga. A jednak B?g jest w naszej ?wiadomo?ci, bli?ej ni? oddech i bli?ej ni? r?ce i nogi. Gdyby?my kiedy? znale?li si? w niebezpiecze?stwie, nigdy nie zapomnijmy, ?e nasze zbawienie bli?sze jest ni? oddech, poniewa? ja i Ojciec jeste?my jednym.

Przyjrzyjmy si? stwierdzeniu: "Ja i m?j Ojciec jednym jeste?my". Wyobra?my sobie cyfr? jeden i zobaczmy zawartych w niej Ojca, Syna i Ducha ?wi?tego. Tym jednym jest B?g, Zasada Tw?rcza, niewidzialna; tym jednym jest Syn pojawiaj?cy si? jako cyfra jeden; tym jednym jest Niewidzialny ?wi?ty Duch, kt?ry utrzymuje i utwierdza Syna przez ca?? wieczno??. Ten jeden nigdy nie staje si? dwoma, nigdy si? nie staje minus jeden, bo zawsze jest w tym co?, co utrzymuje t? jedno??.

Tak samo ka?da osoba jest jedna z Bogiem. Jedno?? ta zawiera w sobie Boga, kt?ry jest Ojcem, Syna, indywidualn? to?samo?? i Ducha ?wi?tego aktywno?? Boga utrzymuj?c? i utwierdzaj?c? jedno??, indywidualno?? zwan? Ruth, Robert czy Joel. To, co widzimy, nie jest wszystkim, co stanowi Ruth, Robert czy Joel. Istnieje co? wi?cej, ni? oko mo?e zobaczy?, poniewa? tam, gdzie pojawia si? forma, znajduje si? Zasada tw?rcza, Aktywno?? podtrzymuj?ca jednostk?. Istnieje indywidualna to?samo?? zwana Robertem: Robert Syn plus Robert Ojciec plus Duch ?wi?ty B?g-Ojciec; B?g-Syn; B?g-Duch ?wi?ty. Niweluje to jakiekolwiek poczucie oddzielenia od Boga. Dzia?anie Boga na wieki utrzymuje ka?d? jednostk?, ?ywi j?, utwierdza i obdarza Sw? obfito?ci?, ?ask? i powodzeniem. Pozosta?my w ciszy i pozw?lmy, by ta niewidzialna Moc, kt?rej funkcj? jest bycie Mesjaszem, nas karmi?a, utrzymywa?a, utwierdza?a i prowadzi?a.

Celem tej medytacji jest zrozumienie prawdziwego znaczenia jedno?ci, wewn?trznego znaczenia stwierdzenia: Ja i m?j Ojciec jednym jeste?my. Skupmy nasz? uwag? na tym stwierdzeniu. Niekiedy utrzymanie uwagi przez d?u?szy czas na jednym w?tku mo?e okaza? si? trudne, ale gdy go stracimy, mo?emy w nast?puj?cy spos?b do niego powr?ci?:

"Ja i m?j Ojciec jeste?my jednym." Tak jak fala jednym jest z oceanem, tak te? i ja jednym jestem z Bogiem; tak jak promie? jest emanacj? s?o?ca, tak te? i ja jednym jestem z Bogiem. Dlatego te? nigdy nie mog? si? zagubi?. Nigdy nie mog? by? osamotniony. Obecno?? Boga jest tutaj gdzie ja, w tym samym miejscu, gdzie si? znajduj?, nawet je?eli nazywam to miejsce piek?em. W dolinie ?mierci nie b?d? si? ba?, bo B?g jest ze mn?.

Nigdy ci? nie opuszcz?, nigdy ci? nie zostawi?. Zanim by? Abraham, Ja by?em. Zanim by? Abraham, Ja by?em z tob? i b?d? z tob? a? do ko?ca ?wiata. Ja w tobie jestem mocny: Ja w tobie i ty we Mnie jeste?my jednym. Gdziekolwiek by? poszed?, Ja p?jd? z tob?; gdziekolwiek by? zmierza? na wsch?d czy zach?d, na p??noc czy po?udnie, poprzez niebo w g?rze czy po morzu w dole, gdziekolwiek by? poszed?, p?jd? z tob?. Nigdy ci? nie opuszcz?, nigdy ci? nie zostawi?. Gdy b?dziesz kroczy? przez wody, nie utoniesz, bo Ja jestem z tob?. Gdy b?dziesz musia? przej?? ogniste piece, p?omienie ci? nie dotkn?, bo Ja jestem z tob?.

Istot? Boga jest Ja. W cicho?ci i z pokor? zdajmy sobie spraw?, ?e to Ja, o kt?rym my?limy, ?e jest tob?, to Ja, o kt?rym my?limy, ?e ma problemy, jest Bogiem. Jak?e wi?c mo?emy my to Ja mie? problemy czy zazna? ogranicze?? Je?eli wierzymy, ?e B?g jest jego Ojcem i moim Ojcem i ?e ten Ojciec znajduje si? w nas, to jak odleg?e mog? by? od nas przewodnictwo, ochrona, czy zabezpieczenie? Gdy zdamy sobie spraw?, ?e istot? Boga jest Ja od tego momentu nie mamy problem?w.

Nie wydaje si? prawdopodobne, ?eby ktokolwiek z nas mia? si? znale?? w tej niezwyk?ej sytuacji zagubienia si? na pustyni, ale przez moment nawet nie w?tpmy, ?e wcze?niej czy p??niej znajdziemy si? na jakim? pustkowiu tylko po to, by si? przekona?, jak B?g przejawi si? dla nas jako manna spadaj?ca z nieba, woda wytryskuj?ca ze ska?y czy rozst?puj?ce si? morze. Od Ksi?gi Rodzaju po Apokalips? Biblia stanowi histori? twojego i mojego ?ycia. Do pewnego stopnia, cokolwiek przydarzy?o si? Moj?eszowi, przydarzy si? nam. Cokolwiek, co przydarzy?o si? Eliaszowi, Jezusowi, Janowi, Paw?owi w jakim? stopniu zaistnieje i w naszym do?wiadczeniu. Tylko po to mo?emy znale?? si? na pustkowiu, aby si? przekona?, ?e tam, gdzie jeste?my, jest B?g, ?e miejsce, na kt?rym stoimy, jest Ziemi? ?wi?t?. G?os Pana poprowadzi nas w kierunku, w kt?rym powinni?my i??. Nie us?yszymy tych wskaz?wek, je?li b?dziemy przekonani, ?e s?yszenie g?osu Boga by?o zastrze?one dla Jezusa, Izaaka, Eliasza czy Moj?esza dwa, trzy tysi?ce lat temu. Jeste?my w stanie go s?ysze? jedynie wtedy, gdy akceptujemy Boga jako jedno: B?g uniwersalny Ojciec i B?g Syn.

Wszelka medytacja o Bogu b?dzie bezowocn?, chyba, ?e zdamy sobie spraw?, ?e to, co jest prawdziwe o Bogu, prawdziwe jest i o nas, niesko?czonej, indywidualnej istocie. Jedynie wtedy, gdy utwierdzimy si? w przekonaniu o niesko?czonej istocie boskiego bytu jako istocie jednostki, osi?gniemy pe?n? realizacj?, kt?ra poci?gnie za sob? harmoni? w naszym do?wiadczeniu.

Istot? Boga jest Ja, to samo Ja, kt?re jest w nas, to samo Ja, kt?re jest ujednostkowieniem naszego bytu. To Ja nie jest cia?em, kt?re widzimy; nie jest egoistycznym "ja", kt?re wierzy, ?e istota ludzka ma w?adz? czy ?e cz?owiek jest Bogiem; jest to subtelne Ja, kt?re patrzy na ?wiat z wn?trza naszej istoty. Ludzkie skoncentrowane na sobie "ja" musi "umiera? codziennie", by boskie Ja w nas si? na nowo narodzi?o i by nasz boski zwi?zek m?g? zosta? objawiony.

B?g jest bytem jednostkowym. B?g jest twoim bytem; B?g jest moim bytem; B?g jest bytem wszelkiej formy ?ycia ludzkiego, zwierz?cego, ro?linnego, mineralnego. B?g jest bytem jednostkowym. B?g jest prawem, ?yciem, Dusz?, substancj? indywidualnego bytu i dlatego wszystkim, czym jest B?g, ja jestem: Wszystko, co Ojciec ma, moim jest. S? to pi?kne s?owa Pisma ?wi?tego, ale nie maj? praktycznej warto?ci, dop?ki nie staniemy si? ?yj?cym uciele?nieniem tej oto zasady:

B?g jest moj? istot?; B?g stanowi m?j byt; B?g jest ?yciem, dusz? mojej istoty, duchem. B?g jest substancj?, z kt?rej moje cia?o jest uformowane. B?g jest jedynym prawem, kt?re mn? rz?dzi nie prawa braku czy ograniczenia; nie prawa dotycz?ce po?ywienia, klimatu czy trawienia, nie prawa medycznych czy teologicznych przekona? B?g jest jedynym prawem. Boskie prawo jest prawem nie?miertelno?ci, wieczno?ci i doskona?o?ci; jest samoustanawiaj?ce i samoutrzymujqce.

W takiej czy innej formie pojawi? si? mo?e tendencja, by wierzy?, ?e nasz byt jest oddzielny i odmienny od Boga. Mo?e si? ona pojawi? wraz z pro?b? kogo? zwracaj?cego si? do nas o uzdrowienie. Nasz? pierwsz? reakcj? mo?e by?: "Ale? nie mam wystarczaj?cego zrozumienia." Je?eli jeste?my w stanie uzna? prawd?, ?e B?g jest bytem jednostkowym, zdamy sobie spraw?:

Oczywi?cie, ?e nie mam wystarczaj?co zrozumienia i nigdy nie b?d? mia? wystarczaj?cego zrozumienia, by kogokolwiek czy cokolwiek uzdrawia?. Zdrowie nie jest wynikiem mojego zrozumienia. Zdrowie musi pojawi? si? jako aktywno?? Chrystusa, nie poprzez moje zrozumienie nie poprzez to, co ja wiem czy czego nie wiem. Jestem pos?usznym instrumentem. Ojcze, jestem gotowy by? w ciszy; jestem gotowy uzna?, ?e aktywno?? Twego bytu stanowi m?j byt i Twoja ?aska jest wystarczaj?ca dla tej osoby czy tej sytuacji. "Ja sam z siebie nic nie mog?"Ja, Syn, jestem instrumentem Ja, Ojca.

Jedynie B?g jest ?r?d?em wszystkiego, co jest: wszelkich zasob?w, wszelkiego zdrowia, wszystkich zwi?zk?w mi?dzyludzkich. Je?eli traktujemy pieni?dze tak, jakby?my pobierali je z naszego w?asnego magazynu, przekonamy si?, ?e nasze zasoby zosta?y zredukowane o sum?, kt?r? wydali?my; chyba ?e zdamy sobie spraw?, ?e pieni?dze w rzeczywisto?ci nie nale?? do nas nale?? do Boga, bo "Do Pana nale?y ziemia i to, co j? nape?nia. Wszelkie zasoby s? w Bogu i od Boga pochodz?. Gdy wydajemy pieni?dze, traktujmy to tak, jakby by?a to boska obfito??, a nie nasza. Wtedy przekonamy si?, ?e nie tylko nie mamy mniej dwana?cie pe?nych koszy nam zosta?o. Mistrz zilustrowa? t? zasad? pomna?aj?c bochenki i ryby.

Biblia uczy, ?e ziemia jest Pana i Pa?ska jest obfito??. Nawet gdy powtarzamy te s?owa, wielu z nas nadal wierzy, ?e boska obfito?? jest czym? oddalonym i oddzielnym od nas i ?e w kt?rym? momencie nast?pi przeniesienie, gdzie to, co nale?y do Boga, stanie si? naszym. Jest to tak samo absurdalne jak my?lenie, ?e pi?kne kwiaty w naszym ogrodzie nale?? do nas. Przyroda ?mia?aby si? z takiego pomys?u. B?g jest ?r?d?em ka?dego kwiatu kwitn?cego w ogrodzie. B?g jest ?r?d?em wszystkiego. Co to za r??nica, czy pe?nia Pana kwitnie jako ro?lina czy jako pieni?dz? Nie ma ?adnego punktu przeniesienia pomi?dzy tym, co jest w Bogu, i tym, co jest w nas. Wszystko, co jest w Bogu, jest w nas w tym samym momencie, bo: "Ja i m?j Ojciec jednym jeste?my. B?g Ojciec, Zasada tw?rcza, niewidzialny; B?g Syn, widzialny; i B?g niewidzialny, Duch ?wi?ty ustanawiaj?cy i utrzymuj?cy wp?yw.

Nauki Mistrza to: "zaprzeczaj sobie" czy "umieraj dziennie". Jest to nauka Paw?a: Odrzu?my ?miertelno??, by?my mogli by? odziani w nie?miertelno?? i by B?g zosta? objawiony w Swej chwale jako byt jednostkowy. Dop?ki istnieje osobowe "ja" pr?buj?ce cokolwiek osi?gn??, doj?? do czegokolwiek czy cokolwiek zdoby?, istnieje osobowo?? zmagaj?ca si? by przetrwa?, oddzielna i odmienna od Boga. Ale jest to mo?liwe, by umiera? dziennie; jest mo?liwe, by sobie odmawia?, poniewa? jedyne odmawianie sobie to zaprzeczenie, ?e ja z siebie mog? czymkolwiek by? czy cokolwiek posiada?; ?e ja sam z siebie mog? by? dobry; ?e ja sam z siebie mog? by? duchowy; ?e ja sam z siebie mog? posiada? duchow? moc, ?e ja sam z siebie mog? mie? zdrowie czy ?e ja sam z siebie mog? osi?gn?? dobrobyt. Jest to jedyne zaprzeczenie siebie, jakie istnieje, i jest to umieranie dzienne. Jest to zaprzestanie pr?b osi?gni?cia czegokolwiek dla siebie samego. Lekcja sama w sobie jest prosta: nie pragnijmy z?apa? wi?cej ryb, wi?kszych ryb czy lepszych ryb w nasze sieci. Zaprzeczmy temu, ?e mamy jak?kolwiek potrzeb? posiadania ryb, bo wszelkie ryby w morzu nale?? do Boga, a wszystko, co nale?y do Boga, nale?y i do nas. Zaprzeczaj?c osobowemu poczuciu siebie, gloryfikujemy Ja, kt?rym jeste?my B?g-Ja. B?g-Ja jest naszym prawdziwym bytem, a miar? naszej Ja?ni jest niesko?czono??.

Uznaj?c Boga jako byt jednostkowy, uznajemy niesko?czono?? w centrum naszej w?asnej istoty, niesko?czono??, kt?rej pozwalamy p?yn?? z nas do ?wiata. Blokujemy jednak b?d? uniemo?liwiamy tej niesko?czono?ci wydostanie si?, gdy pojawia si? w nas my?l, by cokolwiek posi???, zdoby?, osi?gn?? czy zademonstrowa?. Zdaj?c sobie spraw?, ?e jeste?my jedynie instrumentem dzia?ania Boga w ludzkiej ?wiadomo?ci, gdziekolwiek idziemy, niesiemy ze sob? duchow?, ?wi?t? atmosfer? Boga wewn?trz naszej w?asnej istoty. Bez ?ladu egoizmu, nie czuj?c potrzeby osobistej chwa?y czy korzy?ci, zdajemy sobie spraw?, ?e gdziekolwiek, ktokolwiek, kto w szczero?ci przychodzi do nas po bosk? ?ask?, jest w stanie j? otrzyma?. Boska ?aska jest wszystkim, co jest potrzebne w danej sytuacji nie nasza wiedza ani to, co posiadamy. W?wczas w spokoju i w cicho?ci jak strumie? zaczyna wyp?ywa? z nas ciep?o, ulga lub rado??. Umie? pozosta? w spokoju wiedz?c, ?e ja w nas jest Bogiem, ?e B?g ten jest naszym bytem jednostkowym wewn?trzn? ja?ni?, istot?, charakterem i cech? i ?e wszystko, czym B?g jest, wyp?ywa z nas jako widzialna manifestacja przejawiaj?ca si? jako my, automatycznie czyni nas wolnymi.

Gdy nasz zwi?zek z Bogiem jest ustanowiony, mo?emy przebywa? ?wiat wzd?u? i wszerz bez sakiewki czy torby. Ka?dy dzie? rozpoczyna? mo?emy na nowo, nie maj?c nic, a w kr?tkim czasie przekonamy si?, ?e wszystkie nasze potrzeby zostan? zaspokojone Nie dzi?ki ludzkim pragnieniom, ale ?yj?c wed?ug zasady:

B?g jest moj? istot?. Wszystkim, czym jest Ojciec, ja jestem. Wszystko, co Ojciec ma, jest uciele?nione w mojej ?wiadomo?ci. Nie przychodzi to do mnie. Jestem jedynie instrumentem, poprzez kt?ry wyp?ywa to dla tych, kt?rzy nie s? jeszcze ?wiadomi tej wielkiej prawdy o ich zwi?zku z Bogiem.

Gdziekolwiek znajduje si? potrzeba, tam te? jest i jej zaspokojenie. Zaspokojenie istnieje w ?wiadomo?ci jako ?wiadomo?? jednostki i ?wiadomo?ci? t? jest B?g. By to osi?gn??, konieczna jest przemiana ?wiadomo?ci. Czasem dopiero po ca?ych dniach, tygodniach czy miesi?cach medytacji zdamy sobie spraw?, ?e B?g jest indywidualnym bytem i ?e miejsce, na kt?rym stoimy, jest ziemi? ?wi?t?. Nigdy ju? potem nie pojawi si? potrzeba czy pragnienie, kt?ra nie b?dzie natychmiast zaspokojona od wewn?trz jako spe?nienie ?wiadomo?ci. B?g jest nasz? ?wiadomo?ci?. B?g spe?nia Siebie dziennie, co godzin?, we wszelkiej potrzebnej formie. B?g jako byt indywidualny stanowi podstaw? tej realizacji.

Skoro B?g jest indywidualn? ?wiadomo?ci?, to gdy mamy wystarczaj?c? wiar?, oddanie i wytrwa?o??, mo?emy si?gn?? po kr?lestwo Bo?e wewn?trz nas i przywie?? je do naszego do?wiadczenia, tak ?e zaw?adnie naszym ca?ym ?yciem. Ta B?g-?wiadomo?? mo?e spe?nia? si? jedynie w stopniu, w jakim zaprzeczamy osobistemu poczuciu "ja". Zwracanie si? do Boga bez najmniejszego pragnienia eliminuje to "ja" w du?ym stopniu, poniewa? jedynie osobowe "ja" mo?e mie? ?yczenia, pragnienia czy wol?. Zwracamy si? do Boga po duchowe b?ogos?awie?stwo i ?ask? i nikt nie mo?e przewidzie?, jaka b?dzie ich forma. Ani oko nie widzia?o, ani ucho nie s?ysza?o, ani serce cz?owieka nie zdo?a?o poj??, jak wielkie rzeczy przygotowa? B?g tym, kt?rzy Go mi?uj?.

Gdy dotyka nas Palec Boga; mo?e On przenie?? nas w zupe?nie inne miejsce w ?yciu je?eli takie b?dzie nasze przeznaczenie. Ka?dy z nas ma inne przeznaczenie. Nie wszyscy mamy by? zaanga?owani w ten sam rodzaj dzia?alno?ci.

R??ne s? dary ?aski, ale Duch jest jeden R??ne s? wreszcie dzia?ania, lecz ten sam B?g, sprawca wszystkiego we wszystkim. Jednemu dany jest przez Ducha dar wyra?ania s?owem, drugiemu umiej?tno?? poznawania Innemu dar czynienia cud?w, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie tego, co naprawd? pochodzi od Ducha, a co nie; jedni otrzymuj? dar modlitwy w niezwyk?ych j?zykach, a inni dar ich t?umaczenia. Wszystkie te dary pochodz? jednak od tego samego Ducha, kt?ry ich udziela r??nym ludziom tak jak chce. Podobnie jak jedno jest cia?o, cho? sk?ada si? z wielu cz?onk?w, a wszystkie cz?onki cia?a, mimo ?e s? liczne, stanowi? jedno cia?o, tak te? jest z Chrystusem.


B?g pracuje jako budowniczowie most?w, g?rnicy, nauczyciele, sprzedawcy, prawnicy, arty?ci, pastorzy; i jest to B?g, niesko?czona inteligencja w centrum naszej istoty, kt?ra determinuje w?a?ciw? nam form? wyrazu. Po to by si? dowiedzie?, co przeznaczy? On dla nas, musimy w medytacji skontaktowa? si? z tym o?rodkiem wewn?trz nas.

Spe?nienie do?wiadczane jest proporcjonalnie do stopnia rozwoju ?wiadomo?ci. To, gdzie znajdujemy si? w tym momencie w ?yciu, odpowiada temu, w jakim stopniu B?g-?ycie ujawniony jest w ?wiadomym wyrazie, i mo?emy zmieni? ten wyraz otwieraj?c nasz? ?wiadomo??. Ci, kt?rzy otwieraj? siebie na Boga poprzez medytacj?, pozostaj? w jedno?ci z Niewidzialnym Niesko?czonym. B?g u?ywa umys?u, duszy i cia?a jako narz?dzi Swojej aktywno?ci i wyrazu, a p?yn?ca poprzez nie ?aska Boga jest b?ogos?awie?stwem dla ?wiata:

"?aska moja jest dla ciebie wystarczaj?ca." Twoja ?aska nie tylko jest wystarczaj?ca dla mnie, ale i dla tych wszystkich, kt?rzy znajduj? si? w zasi?gu mojej my?li. Ojcze, jestem narz?dziem, przez kt?re niewidzialna ?aska mo?e przejawi? si? w ?wiecie dla tych, kt?rzy Ci? poszukuj?. Kr?lestwo Boga jest wewn?trz mnie, kr?lestwo praworz?dno?ci jest to Twoje kr?lestwo, Twoja moc i Twoja ?aska. ?aska Twoja jest b?ogos?awie?stwem dla wszystkich na ?wiecie. Raduje mnie, ?e b?ogos?awie?stwo to dobrodziejstwo Boga, ?aska Boga przejawia si? jednakowo wobec przyjaciela i wroga, blisko i daleko, i b?dzie p?yn?? dla wszystkich ludzi, wszelkiej narodowo?ci, rasy czy wyznania, dla ka?dego, kto wznosi serce do Boga. Raduje mnie, ?e ci wszyscy, kt?rzy szczerze wznosz? swe my?li czy g?os do Boga, odnajd? swe b?ogos?awie?stwo przez Tw? ?ask?, p?yn?c? przeze mnie.


5

Trudno?ci

Gdy zaczniemy pilnie praktykowa? uprzednio przedstawione formy medytacji, bez w?tpienia pojawi? si? pytania dotycz?ce sposob?w medytowania: Co zrobi? ze zb?dnymi my?lami, kt?re natr?tnie przychodz? nam do g?owy? Czy mamy oczekiwa? wizji? Czy istnieje jaki? okre?lony czas trwania medytacji? W jakim stopniu potrzebne jest zrozumienie? Czy dieta ma jakikolwiek wp?yw na skuteczno?? medytacji? Czy istnieje jaka? szczeg?lna postawa, niezb?dna lub preferowana?

Zacznijmy od pytania na temat postawy. Medytacj? naj?atwiej jest praktykowa?, gdy nie jeste?my ?wiadomi cia?a. Gdy siedzimy na krze?le z pionowym oparciem, ze stopami spoczywaj?cymi na pod?odze, wyprostowanymi plecami, lekko pochylon? g?ow? i obiema d?o?mi opartymi na udach, cia?o nie powinno zak??ca? biegu my?li. T? naturaln? i normaln? pozycj? powinni?my by? w stanie utrzyma? przez pi??, dziesi?? czy dwadzie?cia minut bez absorbowania my?li cia?em.

W tej pozycji nie ma nic tajemniczego. Na Wschodzie do rzadko?ci nale?y siedzenie na krze?le, dlatego te? podczas medytacji siedzi si? zazwyczaj na pod?odze ze skrzy?owanymi nogami. Ale dla nas, ludzi ?wiata zachodniego, pozycja ta by?aby nie tylko trudna do osi?gni?cia, ale te? dla wi?kszo?ci bardzo niewygodna do utrzymania.

Je?eli b?dziemy pami?ta? o tym, ?e podczas medytacji ca?a nasza uwaga ma by? skupiona na Bogu i tym, co Boga dotyczy, ?atwo zrozumiemy, ?e cia?o powinno znajdowa? si? w naturalnej, wygodnej pozycji, tak by uwaga go nie dotyczy?a. Jedynym powodem przyjmowania jakiejkolwiek szczeg?lnej pozycji jest u?atwienie nam ze?rodkowania uwagi na Bogu i otwarcia na Jego niesko?czon? moc. W trakcie medytacji zmiany w ciele staj? si? zauwa?alne. Kr?gos?up jest wyprostowany, klatka piersiowa uniesiona, oddech ulega zwolnieniu, a nat?ok my?li stopniowo si? zmniejsza, ?eby ostatecznie usta?.

Medytacja jest ?wiadomym do?wiadczeniem. Jak ju? sugerowa?em wcze?niej, wielce pomocnym jest rozpocz?cie medytacji od pytania, my?li czy jakiej? szczeg?lnej idei, w zakresie kt?rych pragniemy o?wiecenia. Zaczynamy od pragnienia, aby otrzyma? od Boga wyja?nienie. Je?eli zdamy sobie spraw? z tego, ?e medytacja jest ?wiadomym dzia?aniem naszej Duszy, unikniemy niebezpiecze?stwa za?ni?cia czy uczucia senno?ci. Dwie, trzy minuty medytacji powinny wystarczy?, by opu?ci?o nas znu?enie, kt?re czasami czujemy pod koniec dnia wyt??onej pracy. Nie mo?na zasn?? b?d?c w stanie otwarto?ci, czekaj?c na instrukcje. Ci, kt?rzy zasypiaj? podczas medytacji, nie czyni? jej ?wiadomym do?wiadczeniem. W pewnym stadium medytacji mo?e si? pojawi? sen, ale taki sen nie jest zapadni?ciem si? w nie?wiadomo??. ?wiadomo?? jest nadal aktywna w czasie takiego snu. Medytacja nie jest leniwym rozlu?nieniem si? w rodzaju: "W porz?dku, Bo?e, zaczynaj." Jest to pe?ne uwagi czuwanie, a jednocze?nie jest to: "spok?j, kt?ry przechodzi zrozumienie. "

B?d?my pewni, ?e ten spok?j jest. B?d?my pewni, ?e medytacji nie towarzyszy wysi?ek. Nie mamy przecie? zamiaru sforsowa? kr?lestwa bo?ego u?ywaj?c umys?owej czy fizycznej si?y. Gdy medytacja zaczyna by? wysi?kiem, przerwijmy, inaczej zaprzepa?cimy jej cel. Medytacja nie musi trwa? przez jaki? okre?lony czas. B?d?my zadowoleni, ?e trwa?a ona minut?, bo gdy byli?my w stanie skupi? umys? na Bogu chocia? przez p?? minuty, przep?yw zosta? zapocz?tkowany.

Medytacja jest trudn? sztuk? do opanowania. Gdyby nie by?a trudna, ca?y ?wiat dawno opanowa?by t? technik?. Je?li chodzi o moje w?asne do?wiadczenie, potrzebowa?em pi?ciu do dziesi?ciu medytacji dziennie przez osiem miesi?cy, zanim do?wiadczy?em po raz pierwszy uczucia, ?e zaskoczy?o, czy te? poczucia wewn?trznej Obecno?ci osiem miesi?cy medytowania dzie? i noc. Co wi?cej, nie mia?em poj?cia, ?e mo?liwe jest co? takiego jak nawi?zanie kontaktu z Bogiem, czy ?e m?g?by si? on na co? przyda?. Istnia?o jednak g??boko we mnie niezachwiane przekonanie, ?e mo?na dotkn?? czego? wi?kszego ni? ja sam, po??czy? si? z wy?sz? si??. ?adna za znanych mi os?b nie sz?a t? drog? przede mn?, nikt nie przygotowa? gruntu. Istnia?o jedynie owo wewn?trzne przekonanie, ?e gdybym m?g? dotkn?? Boga, w centrum mojej istoty, zaw?adn??oby To moim ?yciem, prac?, praktyk? i moimi pacjentami. Po up?ywie o?miu miesi?cy by?em w stanie osi?gn?? jedn? sekund? realizacji by? mo?e nie trwa?o to nawet jednej sekundy. Nie wiem, jak mierzy? czas, gdy chodzi o mniejsz? jednostk? ni? sekunda, a z pewno?ci? by?o to mniej ni? sekunda realizacji. Up?yn?? kolejny tydzie?, zanim nast?pi?a nast?pna sekunda realizacji, i wiele dni, zanim mia?a miejsce trzecia. Up?yn?? ca?y tydzie?, zanim czwarty moment realizacji zosta? osi?gni?ty; nast?pnie zdarzy?o si? to dwa razy w ci?gu jednego dnia. Wreszcie nadszed? dzie?, gdy realizacja zdawa?a si? trwa? wieczno?? i wieczno?? ta z pewno?ci? trwa?a mniej ni? minut?. Up?yn??y prawdopodobnie trzy lata, zanim zda?em sobie spraw?, ?e wstaj?c o ?wicie, gdzie? pomi?dzy czwart? i ?sm? rano, by?em w stanie do?wiadczy? owego "zaskoczenia" czy prze?wiadczenia, ?e B?g jest w polu dzia?ania. Czasem owo "zaskoczenie" pojawia?o si? w ci?gu pi?ciu minut, a innym razem wymaga?o to ca?ych czterech godzin. Nigdy jednak si? ju? nie zdarzy?o, ?ebym wyszed? do pracy, zanim stan Obecno?ci nie zosta? zrealizowany.

Teraz nie przeznaczam nigdy mniej ni? dziewi?? czy dziesi?? godzin w ci?gu doby na medytacj? nie za jednym razem, ale po pi?? minut, dziesi?? minut, dwadzie?cia, trzydzie?ci. Nie wed?ug jakiego? ?cis?ego rozk?adu. Niekiedy k?ad? si? o ?smej wieczorem, wstaj? o dziesi?tej trzydzie?ci i medytuj? a? do trzeciej, ponownie si? k?ad? i ?pi? do czwartej czy czwartej trzydzie?ci, wstaj? i zn?w medytuj?, a? do ?witu. Co wi?cej, gdy kto? przychodzi do mnie po porad?, pozwalam mu m?wi? przez oko?o pi?? minut, a potem medytujemy. Taka jest droga ci?g?a, ci?g?a medytacja, nieustanne zwracanie si? do wewn?trz, tak ?e wewn?trzny impuls utrzymywany jest na bie??co.

Robi?c post?py w tej pracy, gdy dopu?cimy, by presja z zewn?trz czy wymogi wzrastaj?cej odpowiedzialno?ci pozbawi?y nas okres?w kontemplacji, zbaczamy z drogi. Gdy Chrystus-centrum zosta?o dotkni?te, istnieje mo?liwo??, ?e nasza zewn?trzna aktywno?? zwi?kszy si? do takiego stopnia, ?e poch?onie ona czas, kt?ry powinien by? przeznaczony na medytacj?. Zagubienie si? w sprawach tego ?wiata mo?e nas pozbawi? daru duchowego, kt?ry jest niesko?czenie bardziej warto?ciowy ni? jakakolwiek rzecz materialna. Mistrz odchodzi? od t?umu, by doznawa? stanu komunii samotnie na pustkowiu czy na szczycie g?ry. My tak?e musimy zostawi? nasze rodziny, przyjaci?? i ludzkie obowi?zki, ?eby prze?ywa? okresy komunii nieodzowne dla naszego wewn?trznego rozwoju. Godzina czy dwie sp?dzone w medytacji czy komunii, bez jakiegokolwiek celu czy pragnienia, daje nam si?gaj?ce coraz g??biej do?wiadczenie Boga.

Cz?sto pojawia si? pytanie o zwi?zek diety z medytacj?. Czy przestrzeganie specjalnej diety mog?oby zwi?kszy? duchowe mo?liwo?ci osoby? Czy aspirant na drodze duchowej powinien unika? szczeg?lnego rodzaju pokarm?w? Czy osoba taka powinna zaprzesta? jedzenia mi?sa?

Na ka?dym etapie naszego rozwoju sk?onni jeste?my uwa?a?, ?e co?, co my?limy czy robimy w ludzkim zakresie, mog?oby nam pom?c w rozwoju naszej duchowej ?wiadomo?ci. Jest to fa?szywe za?o?enie. Wprost przeciwnie, to rozw?j naszej duchowej ?wiadomo?ci powoduje zmian? naszych nawyk?w i stylu ?ycia. W miar? post?pu na drodze duchowej aspirant mo?e zauwa?y?, ?e spo?ywa coraz mniej mi?sa, dochodz?c do punktu, gdzie nie jest ju? w stanie je?? go wcale. Nie dajmy si? jednak zwie?? przekonaniu, ?e istnieje warto?? w jakim? akcie zaprzestania czego? czy w jakim? dzia?aniu, lub ?e jaka? forma po?wi?cenia zwi?kszy nasz? duchowo??. Duchowo?? rozwija si? poprzez czytanie literatury duchowej, s?uchanie tekst?w pe?nych duchowej m?dro?ci, przebywanie z innymi, kt?rzy s? na drodze duchowej, i poprzez praktyk? medytacji. Do kr?lestwa bo?ego dochodzi si? poprzez wewn?trzn? realizacj?. Zewn?trzna zmiana nawyk?w dietetycznych jest bezpo?rednim wynikiem wewn?trznej ?aski duchowej; jest wynikiem procesu uduchowienia maj?cego miejsce w ?wiadomo?ci. Powstrzymywanie si? od jedzenia mi?sa nie jest sposobem osi?gni?cia wewn?trznej ?aski duchowej, ale osi?gni?cie wewn?trznej ?aski duchowej prowadzi do wyrzeczenia si? czego? na planie zewn?trznym.

Inne pytanie dotyczy wizji. Czy s? one po??danym lub koniecznym elementem do?wiadczenia medytacji? Wizje, takie jak widzenie kolor?w czy konfrontacja z widmami o ponadnaturalnym charakterze, mog? mie? zwi?zek z naszym ludzkim do?wiadczeniem, ale pami?tajmy: maj? one miejsce wy??cznie na poziomie metapsychicznym czy w rejonie mentalnym ?wiadomo?ci. W literaturze duchowej wizje te nie s? opisywane jako do?wiadczenia duchowe, ani nie s? za nie uznane. Do?wiadczenia metapsychiczne nie maj? nic wsp?lnego ze ?wiatem Ducha. ?wiat metapsychiki posiadania wizji, widzenia kolor?w i tym podobnych rzeczy zarzucony zostaje na rzecz realizacji, ?e tutaj i teraz jeste?my istotami duchowymi, manifestacj? wszystkiego, czym B?g jest. Dlatego te? nie tra?my czasu na przebywanie w metapsychicznym ?wiecie, ale wznie?my si? ponad to do czystej atmosfery Ducha.

W trakcie medytacji cz?sto doznajemy poczucia spokoju czy harmonii realizacji obecno?ci Chrystusa. S? one inspiruj?cymi do?wiadczeniami, ale musimy by? gotowi zostawi? nawet ten g??boki spok?j i wznie?? si? na nast?pny, jeszcze wy?szy poziom ?wiadomo?ci, gdzie osi?gni?cie tego spokoju nie ma najmniejszego znaczenia. Czy po osi?gni?ciu realizacji wszechobecno?ci Chrystusa konieczne jest do?wiadczenie jakiejkolwiek reakcji emocjonalnej? Fakt, czy odczuwamy emocjonaln? satysfakcj? lub emocjonalny g??d, nie robi r??nicy w momencie, gdy zdamy sobie spraw?, ?e aktywno?? Ducha jest czym? wi?kszym, zawsze z nami.

Jedn? z najwi?kszych przeszk?d w medytacji stanowi l?k, ?e nie posiadamy wystarczaj?cego zrozumienia, aby rozpocz?? praktyk?. Autor sto czterdziestego si?dmego psalmu na zawsze odrzuci? taki l?k i zw?tpienie, kiedy jego serce i usta wychwala?y Boga: "Wielki jest nasz Pan i wszechmocny; a m?dro?? Jego nie zna miary." To Jego m?dro??, nie nasza jest tym, co si? liczy. Dajmy spok?j z nonsensem, ?e nie mamy wystarczaj?cego zrozumienia albo ?e mamy jakie? ogromne zrozumienie. Musimy pami?ta?, ?e jest to Jego zrozumienie. Dlatego w ciszy i pewno?ci zwr??my si? do wewn?trz pozwalaj?c, by prawda zosta?a ujawniona. Gdy polegamy raczej na zrozumieniu Boga ni? na naszym w?asnym, zrozumienie nie ma granic. Spo?r?d czytaj?cych t? ksi??k? ka?dy mia?by wystarczaj?ce zrozumienie, by zacz?? praktykowa? medytacj?, a przez to wej?? do kr?lestwa bo?ego. Na mocy ?aski nawet z?odziejowi na krzy?u udost?pniono wej?cie do raju "tego dnia". Tak?e i my dzi?ki ?asce dost?pi? mo?emy wr?t niebios w tym w?a?nie momencie.

Najwi?ksz? trudno?ci? medytacji jest niemo?no?? utrzymania jednego kierunku my?li. Nie jest to ani twoja wina, ani moja, ale cz??ciowo skutek nadmiernego tempa wsp??czesnego ?ycia. Niemowl?ciu daje si? grzechotk?, a gdy tylko z niej wyrasta, nast?pn? zabawk?. Ca?a uwaga cz?owieka, od dzieci?stwa poprzez lata m?odzie?cze do doros?o?ci, skupiona jest wok?? ludzi i rzeczy, tak ?e gdyby znalaz? si? sam, obezw?adni?by go strach. Wi?kszo?? os?b nigdy nie nauczy?a si? przebywa? samemu i w ciszy; wi?kszo?? nie nauczy?a si? przebywa? w ciszy wystarczaj?co d?ugo, ?eby m?c cho?by czyta? ksi??k?. Kultura nasza skupia uwag? na rzeczach tego ?wiata do tego stopnia, ?e stracili?my zdolno?? przebywania w ciszy i rozwa?ania jakiej? my?li.

Gdy zamykamy oczy pr?buj?c medytowa?, z zaskoczeniem odkrywamy wewn?trz nas kot?owanin?. R??nego rodzaju my?li przychodz? nam do g?owy. Proste sprawy, takie jak: Czy wy??czy?em ?elazko? Czy zamkn??em lod?wk?? Czy wypu?ci?em kota? Inne my?li, ju? nie tak proste czy b?ahe, przychodz? do nas budz?c l?k czy w?tpliwo?ci. Nie b?jmy si? tych my?li; nale?? one do ?wiata. Jeste?my jak antena odbieraj?ca programy emitowane w ?wiecie. Gdy nie b?dziemy zwraca? na nie uwagi, zanikn? w ci?gu kilku dni czy tygodni z braku pokarmu. ?ywimy je tylko wtedy, gdy akceptujemy je jako nasze my?li.

Mimo ?e naszym celem jest osi?gni?cie stanu spokoju i receptywno?ci, nigdy nie powinni?my stara? si? zatrzyma? umys?; stara? si? powstrzyma? my?li albo je wyprze?. Nie jest to mo?liwe. Gdy zaczynamy medytowa? i pojawiaj? si? niepo??dane my?li, powinni?my pami?ta?, ?e s? to my?li ?wiata, a nie nasze. Pozw?lmy im by?. B?dziemy siedzie? i przygl?da? si? im, widzie? je nieosobowo. W ko?cu ustan?, a my osi?gniemy spok?j. Ilekro? nasza my?l w?druje, ?agodnie, bez niecierpliwo?ci wracamy do tematu medytacji. Nadejdzie taki moment w praktyce, kiedy te zewn?trzne my?li nie b?d? si? narzuca? naszej ?wiadomo?ci. Zag?odzimy je nie zwracaj?c na nie uwagi. Nie walcz?c z nimi uczynimy siebie tak niereceptywnymi na nie, ?e nie powr?c?, by nas dr?czy?. Ale gdy b?dziemy je zwalcza?, pozostan? z nami na zawsze.

Podczas medytacji w naszych wysi?kach zwalczania poczucia niepokoju musimy by? bardzo cierpliwi. To nie prawda, kt?rej jeszcze nie znamy, ma zosta? objawiona z zewn?trz, ale ?wiat?o pochodz?ce z wn?trza naszej w?asnej Duszy skierowane na t? prawd? pozwala j? zastosowa? w naszym do?wiadczeniu. Prawda pochodz?ca z zewn?trz jest zaledwie cieniem prawdy; to prawda ujawniona z wn?trz naszej w?asnej ?wiadomo?ci staje si? "?wiat?em ?wiata" dla ka?dego, kto znajdzie si? w jego kr?gu. "Ja, gdy b?d? wzniesiony ponad ziemi?, przyci?gn? wszystkich do siebie." Medytacja wzniesie nas do punktu, w kt?rym b?dziemy w stanie zobaczy? s?owo prawdy w jego wewn?trznym znaczeniu. Gdzie rytm wszech?wiata bierze nas w swe posiadanie. Gdzie si? nie poruszamy; nie my?limy; ale czujemy, ?e jeste?my w harmonii, ?e istnieje rytm ?ycia, ?e istnieje harmonia bytu. To wi?cej ni? spok?j umys?u. Jest to spok?j duchowy, kt?ry przewy?sza zrozumienie.

Po to by rozpocz?? ?ycie mistyczne, musimy posi??? zdolno?? pozostawania w ciszy, pozostawania bez my?li. Jest to najtrudniejsza cz??? praktyki duchowej. Nie oznacza to w ?adnym razie zatrzymania czy wyparcia my?li i nie taki jest nasz cel. Jest to stan tak g??bokiej komunii z Bogiem, ?e my?l zatrzymuje si? naturalnie. W tym momencie ciszy zaczynamy rozumie?, ?e boski umys? czy ?wiadomo?? kosmiczna jest niesko?czon? inteligencj? spowit? mi?o?ci? i funkcjonuje jako nasza istota, gdy ?wiadome my?lenie uleg?o zatrzymaniu.

W ?yciu codziennym mo?emy mie? jaki? plan post?powania, podczas gdy umys? kosmiczny b?dzie mia? inny. Nie poznamy jednak tego planu dop?ty, dop?ki zaj?ci b?dziemy my?leniem, planowaniem i reagowaniem na wydarzenia ?wiata. Po to by otrzyma? ?ask? kosmicznego umys?u, potrzebne s? okresy, gdy umys? ludzki znajduje si? w stanie wyciszenia. Ten, kto jest mistrzem swego przeznaczenia, osi?gn?? stan ?wiadomo?ci, gdzie nie istnieje nic w tym ?wiecie, co mia?oby dla niego znaczenie. Znaczenie ma jedynie to, czego doznaje wznosz?c si? ponad ocean my?li. W tym wznios?ym miejscu boska my?l, boska my?l, boska aktywno?? ?wiadomo?ci ujawnia sam? siebie. Nie znaczy to, ?e umys? nasz musi czy powinien sta? si? pusty, ale to, ?e w ci?gu dnia i nocy musimy mie? kilka okres?w, kiedy nie pragniemy niczego pr?cz rado?ci komunii z Bogiem. To w stanie ca?kowitej ciszy i wolno?ci od my?lenia Ojciec przejmuje panowanie w naszym do?wiadczeniu.

By rozpocz?? ?ycie mistyczne, powinni?my przeistoczy? nawyk ci?g?ego my?lenia i m?wienia w nawyk ci?g?ego s?uchania. Nasz Mistrz sp?dza? wiele czasu na cichej medytacji i komunii, i mo?emy by? pewni, ?e nie prosi? on Boga o nic, co mia?oby materialny charakter. Nie m?wi?, ale s?ucha?. S?ucha? oczekuj?c boskich wskaz?wek i instrukcji, boskiego przewodnictwa i wsparcia.

To poprzez rozw?j takiej zdolno?ci s?uchania i odbioru umys? ludzki mo?e sta? si? spokojny i nieruchomy do tego stopnia, by by? instrumentem, za pomoc? kt?rego B?g manifestuje i wyra?a Siebie. Umys? ludzki, ten rozumuj?cy, my?l?cy umys?, nie powinien by? zamkni?ty czy zniszczony; ma on swoje miejsce. Nie jest ?wiadomo?ci?, ale jej aspektem, wrotami ?wiadomo?ci, poprzez kt?re odbieramy z niej wiedz? i m?dro??.

My?lenie jest etapem wst?pnym prowadz?cym do medytacji. Za???my, ?e nie jeste?my wystarczaj?co zaawansowani, by ?y? w stanie nieustannej receptywno?ci. To fakt, ?e B?g zawsze wypowiada Swe S?owo, ale my nie zawsze s?uchamy. My?l mo?e by? pomocna w osi?gni?ciu tego wznios?ego stanu s?uchaj?cej ?wiadomo?ci, ale w medytacji nie powinna by? u?yta jako afirmacja czy zaprzeczenie.

Za???my, ?e pragniemy medytowa?, lecz nasz umys? jest tak wzburzony, ?e trudno nam si? znale?? w spokoju i ciszy. Zamiast pr?bowa? opr??ni? umys? i wymaza? te niepokoj?ce my?li, mo?emy za jego pomoc? zwr?ci? si? do Pisma ?wi?tego czy jakiej? innej lektury po inspiracj?. Zobaczmy, jak to dzia?a, gdy u?yjemy takiego cytatu jak: "Uspok?jcie si? i uznajcie, ?e Ja jestem Bogiem." Ucze?, kt?ry nauczy? si? polega? na afirmacjach, powtarza?by na okr?g?o "Uspok?jcie si? i uznajcie, ?e Ja jestem Bogiem. Uspok?jcie si? i uznajcie, ?e Ja jestem Bogiem. Uspok?jcie si? i uznajcie, ?e Ja jestem Bogiem" tak d?ugo, a? wprawi?by si? w stan hipnozy i w nim tymczasowo odnalaz? spok?j. Nieustanne powtarzanie: "Uspok?jcie si? i uznajcie, ?e Ja jestem Bogiem" nie jest niczym innym ni? sugestywn? terapi?, niczym innym ni? afirmacj? i zaprzeczeniem u?ytym do hipnotyzowania samego siebie. Nie jest to praktyka duchowa. Nie jest to duchowa moc. Niekt?rzy na skutek u?ywania takich afirmacji zostali zahipnotyzowani do tego stopnia, ?e uwierzyli, i? jako istoty ludzkie stali si? Bogiem.


Teraz we?my to samo stwierdzenie, ale zamiast stosowa? je jako afirmacj?, odkryjmy poprzez medytacj? prawdziwe jego znaczenie:

"Uspok?jcie si? i uznajcie, ?e Ja jestem Bogiem." Co to znaczy? Oczywi?cie, wiesz, Joel ?e nie jeste? Bogiem. Co to wi?c znaczy: "Jestem Bogiem"? Nie, ?e Joel jest Bogiem. To co innego. JA, tak, "Ja i m?j Ojciec jeste?my jednym B?g we mnie jest moc? Ja i Ojciec jednym jeste?my." Tak, Joel i Ja, Ojciec, jeste?my jednym. Ojciec i Joel jeste?my jednym. Tutaj, gdzie ja jestem, jest B?g bli?ej ni? oddychanie, bli?ej ni? stopy i r?ce. B?d? w ciszy, Joel, bo Ja w tobie jest Bogiem. Nie musisz nigdzie szuka? ochrony, pomocy czy uzdrowienia. Ja jestem z tob?. B?d? w ciszy i wiedz, ?e owo Ja jest twoj? ochron?, twym zbawieniem, twoim bezpiecze?stwem.

W kontemplacji tego biblijnego cytatu spowija nas spok?j i spoczywamy w boskiej ciszy.

Niekt?rzy adepci na drodze duchowej osi?gaj? ten stan ciszy szybko i ?atwo, ale dla wi?kszo?ci Droga jest d?uga i trudna. Nie powinni?my chwali? si? tempem naszego post?pu czy ubolewa? nad jego powolno?ci?, lecz odnosi? si? do tego procesu z wytrwa?o?ci? i niezachwian? determinacj?. Wi?kszo?? z nas ma okresy stopniowego post?pu przerywane okresami rozpaczy, kiedy czujemy si?, jakby?my stracili drog? i snujemy si? w labiryncie konflikt?w i sprzeczno?ci. Przekonujemy si? cz?sto, ?e po tych do?wiadczeniach opadni?cia w dolin? zmierzamy do nowych wy?yn, gdzie nieoczekiwanie rozpo?cieraj? si? przed nami nowe widoki.

Istnieje kilka utalentowanych jednostek, kt?re ze wzgl?du na poprzednie do?wiadczenia zosta?y tak dobrze przygotowane, ?e ich droga wydaje si? by? znacznie ?atwiejsza. Dzi?ki czysto?ci ?wiadomo?ci, kt?r? osi?gn?li, ich wznoszenie si? na duchowe wy?yny pi?kna jest stopniow? i harmonijn? podr???, zak??con? nielicznymi trudno?ciami.

Dla wi?kszo?ci z nas w?dr?wka prowadzi w g?re i w d??, ale pod koniec pierwszego lub drugiego roku pojawia si? zazwyczaj poczucie, ?e jeste?my odrobin? do przodu w por?wnaniu z tym, gdzie byli?my rok wcze?niej. Do tego by s?ysze? ?agodny g?os ciszy, by mie? do?wiadczenie Chrystusa, wymagane jest przygotowanie poprzez studiowanie, medytacj? i przebywanie z innymi b?d?cymi na drodze duchowej. Gdy us?yszeli?my ?agodny g?os ciszy wewn?trz nas, otrzymali?my ?ask? Boga i cel medytacji zosta? osi?gni?ty.

Nie odwa?my si? zadowoli? czymkolwiek mniej ni? do?wiadczeniem samego Boga w Sobie. Jest to per?a o wielkiej cenie. Ka?dy z nas musi zdecydowa?, ile czasu i wysi?ku po?wi?ci medytacji; zdecydowa?, czy b?dzie to kilka oszcz?dzonych minut od czasu do czasu, czy te? zorganizuje swe ?ycie w taki spos?b, by znalaz?y si? w nim d?u?sze okresy niezak??conej ciszy, w kt?rej b?dzie mia? kontakt z wewn?trzn? Obecno?ci? i Moc?. Lata sp?dzone na studiowaniu i praktykowaniu medytacji nie s? latami po?wi?cenia. S? one raczej latami oddania si? temu, co stanowi cel ?ycia. Wymaga to cierpliwo?ci, wytrwa?o?ci i determinacji, ale je?eli realizacja Boga stanowi si?? motywacyjn? w naszym ?yciu, w?wczas to, co ?wiat nazywa po?wi?ceniem czasu i wysi?ku, nie jest po?wi?ceniem, ale najintensywniejsz? rado?ci?.


Cz??? druga. Medytacja: do?wiadczenie

PRZEDS?OWIE

Medytacja mojego serca

Aby s?owa moich ust i medytacja mojego serca znalaz?y uznanie u Ciebie, Panie, kt?ry jeste? moj?

moc? i odkupicielem

Ksi?ga Psalm?w 19:15


Medytacja jest do?wiadczeniem i jako do?wiadczenie indywidualne nie mo?e by? ograniczona z g?ry przyj?tym wzorcem. Medytuj; m?dl si?; przebywaj w tajemniczym miejscu Najwy?szego, w ciszy i w pokoju, a odkryjesz, ?e prawda, kt?rej szukasz, znajduje si? wewn?trz ciebie samego.

Chrystus, wspania?e ?wiat?o, jest wewn?trz ciebie. Chrystus jest uzdrowicielem; Chrystus jest tym, kt?ry pomna?a chleb i ryby; Chrystus jest tym, kt?ry utrzymuje, ustanawia i podtrzymuje; ale To znajduje si? wewn?trz ciebie. Nigdy nie dost?pisz zdrowia, zasob?w czy towarzysza ?ycia poprzez ich poszukiwanie. S? one uciele?nione w tobie i zostan? ujawnione z twej wewn?trzno?ci, w miar? jak nauczysz si? by? w komunii z Ojcem. Do swojej Chrystusowo?ci mo?esz zwr?ci? si? po wszystko i wyp?ynie to z ciebie w stopniu, w jakim ?wiadomy b?dziesz tej prawdy. Jeste? kompletny w Bogu. Chrystus jest twoj? prawdziw? to?samo?ci? i w Chrystusie jeste? spe?niony w ca?ej swej doskona?o?ci. W tej samodoskona?o?ci w Bogu istnieje tylko jedno, o co nale?y si? modli?; istnieje tylko jedno, czego potrzebujemy duchowe o?wiecenie. Pukaj, a drzwi zostan? otwarte. Pro? o duchowe o?wiecenie, o dar Ducha, a B?g objawi Siebie jako zado??uczynienie.

W momentach podnios?ej ?wiadomo?ci medytacje z niej wynikaj?ce przejawiaj? si? z wewn?trz ukazuj?c dary Ducha. Medytacje te nie opieraj? si? na ustalonym czy przepisanym wzorcu, ale ka?da stanowi wyraz duchowego impulsu przybieraj?cego form?. Nie nale?y ich powtarza? niewolniczo, nie maj? te? s?u?y? jako formu?a. Jedynym ich celem jest stanowi? inspiracj?, tak by cz?owiek dozna? pi?kna i rado?ci tego do?wiadczenia i zach?ci? si? do podj?cia dyscypliny wymaganej dla odkrycia niezg??bionych g??bi swej w?asnej wewn?trzno?ci i czyni?c to odwa?y? si? na coraz g??bsze do?wiadczanie ?wiadomo?ci.

Medytacja jest nieustaj?ca pie?ni? wdzi?czno?ci, ?e B?g jest mi?o?ci, ?e B?g jest tutaj i ?e B?g jest teraz. Jest to spoczywanie na boskim ?onie, trzymanie boskiej d?oni i doznawanie boskiej Obecno?ci. Spoczywaj w kontemplacji mi?o?ci Ojca i obecno?ci Ojca. Wtedy b?dziesz w stanie powiedzie?: "Moja medytacja o nim b?dzie s?odka, b?d? radowa? si? w Panu."


6

Ziemia jest Pana

Pa?ska jest ziemia i to, co j? nape?nia, kr?g ziemski i jego mieszka?cy.

Ksi?ga Psalm?w 24:1

Gdy si? przypatruj? niebiosom Twoim, dzie?u palc?w Twoich, ksi??ycowi i gwiazdom, kt?re?

utwierdzi?; czym?e jest cz?owiek, ?e o nim pami?tasz, i czym syn cz?owieczy, ?e si? nim

zajmujesz?

Ksi?ga Psalm?w 8:4-6


W kontemplacji Boskiego wszech?wiata umys? skupiony jest na Bogu. Stajemy si? ?wiadkami chwa?y Boga; gdy w ciszy, ?agodno?ci i spokoju obserwujemy Boga w Jego dzia?alno?ci na ziemi, tak jak w niebiosach. Codzienne praktykowanie tej formy medytacji czy kontemplacji doprowadzi nas do stanu ?wiadomo?ci, w kt?rym ustaje my?lenie. Pewnego dnia, gdy jeste?my zaanga?owani w t? duchow? dzia?alno?? obserwowania Boga, nast?pi sekunda ciszy, w kt?rej nie b?dzie najmniejszej my?li. W tym u?amku sekundy dzia?alno?? czy obecno?? Boga zostanie nam ujawniona. Od tego momentu b?dziemy ju? wiedzie?, ?e B?g jest bli?ej ni? oddech, bli?ej ni? stopy i d?onie, i ?e kr?lestwo Boga znajduje si? wewn?trz nas. Z pr??ni i ciemno?ci, z nieruchomo?ci naszej ?wiadomo?ci Duch Boga wy?ania si?, by tworzy? dla nas nasz ?wiat formy:

Przyby?em w tej cichej godzinie, by kontemplowa? Boga i sprawy Boga. Ka?de b?ogos?awie?stwo na ziemi jest emanacj? czy wyrazem Boga i Boskiego prawa: s?o?ce, kt?re nas ogrzewa, i deszcz, kt?ry karmi nasze ro?liny i drzewa. Gwiazdy, przyp?ywy i ksi??yc, wszystko spe?nia funkcje Boga, a jednocze?nie wydaje si? b?ogos?awie?stwem dla cz?owieka. Nie mog?o by? przypadkiem, ?e B6g zawiesi? s?o?ce na niebie, miliony mil od ziemi w wystarczaj?cej odleg?o?ci, by da? nam odpowiedni? ilo?? ciep?a i odpowiedni? ilo?? ch?odu. B?g naprawd? jest inteligencj? wszech?wiata inteligencj? pe?n? mi?o?ci i m?dro?ci. S?o?ce, ksi??yc i gwiazdy poruszaj? si? po swych orbitach zgodnie z boskim planem, kt?ry czyni ksi??yc i gwiazdy widocznymi w nocy i daje nam ?wiat?o s?o?ca podczas dnia.

B?g jest ?r?d?em wszystkiego, co jest. Boska mi?o?? staje si? oczywista w tym, ?e zanim cz?owiek pojawi? si? na ziemi, znajdowa?o si? tutaj wszystko, co jest konieczne dla jego rozwoju, jego wzrostu i dobrobytu. Nawet minera?y w ziemi zosta?y dane na u?ytek cz?owieka. Procesy natury, kt?re uformowa?y ?elazo, rop?, z?oto, uran s? procesami boskimi. Miliony lat temu B?g musia? wiedzie?, ?e minera?y oka?? si? niezb?dne w obecnej epoce uprzemys?owienia i automatyzacji, bo tak dawno temu zosta?y uformowane w ziemi. Miliony lat temu B?g musia? przewidzie? miliardy ludzi zasiedlaj?ce ziemi?, bo stworzy? On ?yzn? gleb?, na kt?rej mog?y rosn?? drzewa, krzewy, kwiaty, owoce i warzywa.

I B?g rzek?: niechaj ziemia rodzi traw?, ziele, wydaj?ce nasienie, i drzewo rodzajne, czyni?ce owoc,

wed?ug rodzaju swego, kt?rego nasienie jest w nim na ziemi.

Ksi?ga Rodzaju 1:11


B?g zape?ni? oceany rybami i elementami nie wyodr?bnionymi jeszcze z morza, kt?re by? mo?e pewnego dnia b?d? utrzymywa? ca?e narody:


Niechaj si? zaroj? wody obfito?ci? istot ?ywych. I B?g pob?ogos?awi? je m?wi?c: b?d?cie p?odni,

rozmna?ajcie si?, nape?niajcie wody w morzach

Wszystko to jest Boskim darem dla cz?owieka.


Dar ten jest ?ask? B?g oddaj?cy si? mnie. ?aska wystarcza mi we wszystkim; ?aska, kt?ra stworzy?a galaktyki, uk?ad s?oneczny, ksi??yc i planety; kt?ra wype?ni?a g?ry drzewami, doliny plonami, wody rybami, powietrze ptactwem. Wszelkie to dobro zasadzone w ziemi, nawet zanim zapotrzebowanie na nie sta?o si? oczywiste, jest dowodem boskiej ?aski. Boska Mi?o?? i M?dro??, kt?re zaspokoi?y wszelk? potrzeb? na ziemi, s? dla mnie wystarczaj?ce. Czy potrzebuj? czego? wi?cej ni? wiedzie?, ?e Inteligencja, kt?ra rz?dzi wszech?wiatem, rz?dzi moimi indywidualnymi sprawami? Czy? potrzebuj? wi?cej ni? zda? sobie spraw?, ?e mi?o?? przejawiona w stworzeniu i utrzymywaniu wszech?wiata rz?dzi moim ?yciem, moim ?wiatem, moim domem? Twoja ?aska wystarczy, by wype?ni? ziemi?; wystarczy mi we wszystkim.

Widz? Boga we wszystkim, a szczeg?lnie widz? Boga w Jego prawie i w Jego mi?o?ci. B?g mi?uje ryby w morzu i zapewnia im po?ywienie i rozmna?anie. B?g mi?uje ptactwo w powietrzu i troszczy si? o nie. B?g zapewnia delikatny powiew i ch?odz?ce wody. B?g mnie mi?uje i udowodni? t? mi?o?? inkarnuj?c Sw? w?asn? istot?, Swoje w?asne ?ycie, Sw? w?asn? m?dro?? i Sw? w?asn? mi?o?? jako mnie. Ja jedynie mam by? pos?uszny prawu prawu jednej mocy i prawu mi?o?ci a wszystko inne b?dzie dodane. S? one boskim darem bez ceny. Rzeczy Boga s? moimi, ofiarowanymi jako dar w miar? mego uznania Boga jako ich ?r?d?a. B?g jest wielkim obdarowicielem wszech?wiata, wielkim obdarowicielem Siebie samego, daj?cym wszystkiemu Sw? mi?o??, inteligencj?, m?dro??, przewodnictwo i si??.

Kontempluj?c chwa?? Boga, uznajemy Go i stajemy si? ?wiadkami Jego ?aski, kt?ra zapewni?a wszelkie dobro bez naszego proszenia, b?agania czy wstawiania si? o nie. Stajemy si? ?wiadkami dzia?alno?ci Boga na ziemi.

Noc?, spogl?daj?c na ugwie?d?one niebo, nikt nie niepokoi si? o jutrzejsze s?o?ce. Nikt z nas nie sp?dzi dzisiejszej nocy modl?c si?, by s?o?ce jutro wzesz?o. B?g nie wymaga od nas pro?by, informacji czy porady w zakresie rz?dzenia Swym wszech?wiatem. I nawet gdyby?my modlili si? ca?? noc pr?buj?c zmieni? godzin? ?witu, nie ma w?tpliwo?ci, ?e nazajutrz s?o?ce wzesz?oby o swym przeznaczonym czasie. Ksi??yc i gwiazdy b?d? kontynuowa?y ruch po swych orbitach; przyp?ywy i odp?ywy nast?pi? dwukrotnie w ci?gu doby. Modlenie si? do Boga, zwracanie si? o wstawiennictwo czy b?aganie Go nie zmieni boskiego prawa. Praca Boga zosta?a dokonana; boskie prawo dzia?a.

Kontempluj?c czary boskiego wszech?wiata transcendujemy pragnienie, by o czymkolwiek Boga informowa? czy prosi? Go o cokolwiek. Kontemplacja taka wznosi nas na wy?yny wizji psalmisty, ?e "ziemia jest pa?ska i wszelka jej pe?no??". W cichym spokojnym spacerze po parku, na wybrze?u, nad jeziorem czy rzek?, w naszym odosobnieniu chwytamy t? wizj?. Wznosimy wzrok ku wzg?rzom, ku g?rom, ku wy?ynom ?wiadomo?ci i widzimy jedynie to, co widzi B?g i wiemy jedynie to, co wie B?g. Cokolwiek wznosi nas w ?wiadomo?ci ponad wrzaw? zmys??w i krzyki tego ?wiata, s?u?y wyniesieniu nas do obecno?ci Boga. Gdy dosi?gniemy boskich wzlot?w inspiracji, odnajdziemy Boga. B?g jest g??bok? cisz?. B?g jest znieruchomieniem, znieruchomieniem wszystkiego co ludzkie.

Odosobnienie zosta?o mi dane.

Czy to w po?udnie na ulicy Bishop,

Czy Kalakaua; Na Waikiki o zachodzie s?o?ca,

na piaskach w Kailua.

Przed wschodem,

Jestem sam.

Id? samotnie w t?umie

I czuj? odosobnion? Ja??

W po?wiacie ksi??yca na pla?y.

Odosobnienie zosta?o mi dane.

I?? z cz?owiekiem,

Szybowa? po niebie,

?eglowa? po morzach,

Gdziekolwiek serce wzniesione jest do Niego-

Ja id? sam.

W upale dnia,

Czy ch?odzie wieczoru

Na wybrze?u czy na ulicy miasta,

Pragn?ca Dusza otrzymuje moj? Samotno??.

Chorzy s? uzdrawiani,

Niespokojnym jest przebaczone,

Sam, jednak w sercach

Tych, kt?rzy pragn? pokoju,

Niespokojni czuj? moj? Samotno??;


G?odni j? spo?ywaj?;

Spragnieni j? pij?;

Zmywa nieczyste umys?y tych, kt?rzy nie wiedz?,

dotykaj?c umys?u ?wiat?em.

Odosobnienie zosta?o mi dane,

Sam siedz? za murami wi?zienia,

Sam przemierzam pod?og? izby chorych;

Gdziekolwiek zagra?a niebezpiecze?stwo,

Moja samotno?? ?amie kl?tw?,

Gdzie n?dza szuka towarzystwa

Moj? Samotno?? mog? dzieli?.

Sam, budz? si?, chodz?, ?pi? -

Sam, siedz? czy stoj?.

Sam, przebywam morza i niebo,

Sam, chodz? i m?wi? z innymi

Czy przechadzam si? zacienionymi alejami.

Samotno?? zosta?a mi dana

Gdziekolwiek bym by?.


Gdy dzi?ki duchowemu wgl?dowi jeste?my w stanie widzie? ponad pozorami, wszystko, na co patrzymy w tym ?wiecie, przejawia bosk? chwa??, bosk? prac?, boskie prawo i bosk? mi?o?? do Jego dzieci. Niebiosa i ziemia zosta?y stworzone dla nas; dano nam panowanie nad nimi: "Obdarzy?e? go w?adz? nad dzie?ami r?k Twoich; z?o?y?e? wszystko pod jego stopy E Jeste?my najwspanialszym boskim stworzeniem: B?g, Dusza tego wszech?wiata, manifestuje si? i przesy?a Siebie w indywidualnym wyrazie jako ty i jako ja.


7

Bo B?g ukocha? tak ?wiat

Tak bowiem B?g umi?owa? ?wiat, ?e Syna swego jednorodzonego da?, aby ka?dy kto w Niego

wierzy, nie zgin??, ale mia? ?ycie wieczne.

Ewangelia wed?ug ?w. Jana 3:16

Popatrzcie, jak? mi?o?ci? obdarzy? nas Ojciec, ?e zostali?my nazwani dzie?mi Bo?ymi i rzeczywi?cie

nimi jeste?my.

1 List ?w. Jana 3:1


Tajemnic? i pi?knem chwa?y ?wi?to?ci jest B?g manifestuj?cy si?, B?g inkarnuj?cy si? w ciele. B?g tak ukocha? ?wiat, ?e da? Siebie ?wiatu pojawiaj?c si? w widzialnej formie jako Syn Boga, kt?rym, zgodnie z Jego obietnic?, Ja jestem i kt?rym jeste? ty. B?g jest moj? istot?, B?g jest twoj? istot?; B?g jest nasz? prawdziw? to?samo?ci?.

W duchowym znaczeniu ziemia ta jest niebem. Niebo i ziemia s? jednym, poniewa? B?g manifestuje Siebie na ziemi. B?g da? Sobie samemu wszech?wiat zrobiony z gwiazd, s?o?ca, ksi??yca i planet. Dla Swojej chwa?y B?g stworzy? podn??ek, kt?ry my nazywamy ziemi?. Wszystko to B?g stworzy? z Siebie samego i dla Swojej chwa?y. B?g w Swej w?asnej wspania?ej chwale przejawiany jest jako indywidualna istota. Nie jeste?my oddzieleni i odr?bni od Boga, ale jeste?my Jego esencj?, ja?ni? Boga, rozwini?t?, objawion?, przywiedzion? do aktywnego wyrazu jako indywidualna istota.

Wszystko w niebie i na ziemi zosta?o nam dane na mocy zwi?zku naszego boskiego synostwa. Wszystko, co istnieje, istnieje dla naszego celu. Dla wsp??dziedzicz?cych z Chrystusem w Bogu. Ziemia do nas nale?y. Po wieki wiek?w jeste?my zado??uczynieni. B?g ustanowi? prawo rz?dz?ce zwi?zkiem z Jego ukochanym synem, zapewniaj?ce mu wszystko, co nale?y do Ojca, i przynosz?cy synowi wszystko, co Ojciec dla niego ustanowi?, zanim ustanowi? ?wiat:

"Przyszed?em, ?eby mieli ?ycie i ?eby mieli je hojniej. " Ja przychodz?, by?cie mieli ?ycie Moje ?ycie Moje ?ycie, wasze ?ycie jednostkowe. Moje ?ycie jest ?yciem jednostkowego bytu, nie znaj?ce wieku, nie znaj?ce zmiany, nie znaj?ce upadku ze swego boskiego stanu. Ale ty musisz ?y?, porusza? si?, przebywa? w tej ?wiadomo?ci naszej jedno?ci. Ja nigdy ci? nie opuszcz? ani nie zostawi?, ale ty musisz przebywa? w Moim S?owie i musisz pozwoli?, by Moje S?owo przebywa?o w tobie. Musisz zwraca? si? do Mnie i by? zbawionym.

Istnieje chwa?a Ojca przygotowana dla Syna. Istnieje spok?j M?j spok?j spok?j, kt?ry przekracza zrozumienie. Spok?j ten jest uciele?niony w Duszy cz?owieka; nigdy nie zale?ny od warunk?w zewn?trznych; istnieje jako dar Boga dla nas. B??dem naszym jest szukanie spokoju w przekonaniu, ?e inni posiadaj? moc, by nam da? albo zabra? spok?j; b??dem jest poleganie na innych w uzyskaniu naszej harmonii. W tym poleganiu na ludziach i warunkach zewn?trznych tkwi nasza pora?ka i pora?ka ?wiata. Spok?j mo?e by? znaleziony jedynie w Bogu. B?g da? ka?demu z nas Sw?j niesko?czony spok?j, swoje wieczyste zwierzchnictwo i sw? wszechogarniaj?c? mi?o??.

B?g obdarzy? nas nie duchem l?ku, ale moc?, mi?o?ci?, zdrowym umys?em, b?d?c Sam umys?em naszej istoty. Nie ma umys?u w oddzielno?ci od Boga. Nasza ignorancja, strach i nasza nienormalno?? pochodz? z przekonania, ?e umys? jest oddzielny od Boga, z przekonania o istnieniu duszy oddzielonej od Boga, duszy, kt?ra jest w stanie grzeszy?. Istota Boga jest indywidualn? istot? i widziane poprzez duchow? wizj? jedynie cechy Boga i natura Boga stanowi? istot? ludzk?.

"Ja i Ojciec m?j jednym jeste?my ten, kto patrzy na mnie, widzi Tego, kt?ry mnie przys?a? Ja jestem w Ojcu i Ojciec we mnie." Zdolno?? duchowego spostrzegania ujawnia Boga jako Ojca i Boga jako syna. Nasza ca?kowito?? i nasza doskona?o?? spoczywaj? w tym, i? zdajemy sobie spraw? z tej jedno?ci. Niemo?liwy jest spok?j, bezpiecze?stwo i rado?? w oddzieleniu od Boga. Spok?j, bezpiecze?stwo i rado?? zawarte s? w Bogu i znajduj? si? w nas na mocy realizacji, ?e B?g stanowi nasz? w?asn? istot?.

Wielk? tajemnic? Pisma jest: na pocz?tku B?g. Na pocz?tku wszystko, co by?o, by?o Bogiem; teraz i zawsze wszystko, co jest, to B?g. B?g przejawia si? jako niesko?czono??, chwa?a i moc Swej w?asnej istoty. To nie twoja istota czy moja, ale Jego niesko?czona istota, kt?ra przejawia si? zewn?trznie jako tw?j byt i m?j Ja w Nim i On we mnie jako jedna istota duchowa, niesko?czona, doskona?a, harmonijna, ca?kowita i zupe?na. Jego byt jest doskona?y; Jego zrozumienie jest niesko?czone, Jego si?a pozwala nam szybowa? jak orze?. Jego rado?? przelewa nasz puchar. Uznajmy Jego rado??, Jego zdrowie, Jego zrozumienie, Jego pok?j, Jego harmoni?, Jego czysto??, Jego prawo??. Zarzu?my "moje" to czy "moje" tamto i "twoje" to czy "twoje" tamto. Jego istota wyra?aj?ca si? jako ?aska wystarczy nam we wszystkim. Jego ?aska Jego obecno??, Jego rado??, Jego mi?o??, Jego wszystko?? jest nam wystarczaj?ca.

Jego mi?o?? wyra?a si? jako nasza mi?o??, ale nie ro??my sobie pretensji, ?e jest to twoja mi?o?? czy moja. Mi?o?? wyra?a si? tak, jak s?o?ce ?wieci, niezale?nie od wszystkiego. S?o?ce ?wieci a bez faworyzowania kogokolwiek, nie pytaj?c o zas?ugi czy warto?? korzystaj?cych z jego ciep?a i ?wiat?a. S?o?ce ?wieci; B?g mi?uje. Mi?o?? Boga sp?ywa na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, tych, kt?rzy zas?u?yli i tych, kt?rzy nie zas?u?yli, na ?wi?tego i grzesznika w jednakowym stopniu. Mi?o?? Boga obdarowuje wszech?wiat daj?c ?ycie nasieniu, si?? ro?linie, ochron? ?yciu w kr?lestwie zwierz?t, ro?lin i minera??w. Mi?o?? Boga jest podtrzymuj?cym i o?ywiaj?cym wp?ywem ca?ego stworzenia, poniewa? ca?e stworzenie jest sam? Mi?o?ci?, swobodnie si? przejawiaj?c?.

Wszystko, co jest, pochodzi od Boga. Bez wyj?tku. Eliminuje to krytycyzm, os?dzanie czy pot?pianie. Ponad wszystko nie wolno nam os?dza? wed?ug tego, co postrzega nasz wzrok i odbiera s?uch. B?g jest zbyt czysty, by widzie? nier?wno?? i gdy my rozpoznamy nasz? prawdziw? to?samo?? Boga, b?dziemy widzieli tak, jak widzi B?g. Postrzegaj?c siebie jako istoty duchowe stajemy si? tymi, kt?rzy postrzegaj? Boga przejawiaj?cego si? we wszystkim i poprzez wszystko. Jedynie wtedy mo?emy to czyni?, gdy zostawimy os?dzanie pojawiaj?ce si? w nas wskutek postrzegania wzrokiem i s?uchem.

Jego niesko?czone zrozumienie staje si? naszym zrozumieniem. Jego niesko?czona mi?o?? staje si? nasz? mi?o?ci?. B?ogos?awie?stwa Boga nie s? naszymi dlatego, ?e ty jeste? ty czy ja jestem ja. S? boskim b?ogos?awie?stwem dla Boga boskim b?ogos?awie?stwem p?yn?cym do Boskiej Ja?ni jako Syna, Ojciec obdarzaj?cy wszystkim Syna. Jest to Ojciec jako daj?cy, Syn jako otrzymuj?cy, a jednak ten sam, tylko jeden Ojciec i Syn. W jedno?ci, w ?wiadomym zjednoczeniu z Bogiem jest nasza moc; w ?wiadomym zjednoczeniu z Bogiem s? nasze zasoby; w ?wiadomym zjednoczeniu z Bogiem znajduje si? nasz pok?j, rado??, moc, zwierzchnictwo i wszelkie nasze b?ogos?awie?stwo.

Je?eli B?g jest niesko?czon? istot? naszego bytu, w jakim celu mieliby?my by? zawistni, zazdro?ni, ambitni czy pe?ni nienawi?ci? Wiedz?c, ?e B?g jest ?r?d?em naszego wewn?trznego zadowolenia, jak?e mogliby?my pragn?? czegokolwiek pr?cz naszej w?asnej istoty? W takim zwi?zku b?ogos?awie?stwa Boga przejawiaj? si? jako nasze do?wiadczenie.

Nasz Ojciec przekaza? nam Siebie samego. W momencie zdania sobie sprawy, czym jest nasza prawdziwa to?samo??, uczestniczymy w Ciele Boga; to jest uczestniczymy w spo?ywaniu cia?a i piciu krwi. "Ja mam pokarm, o kt?rym wy nie wiecie. " Ja mog? da? wam ?ycie wody tryskaj?ce w ?ycie wieczne niewidzialne wody, niewidzialne wino, niewidzialny pokarm. Jest to uczestniczenie w ?yj?cym Bogu czy ?yj?cym S?owie i bycie ?wiadkiem, jak S?owo staje si? cia?em i przebywa mi?dzy nami B?g inkarnuj?cy si? w ciele.


8

Jeste? ?wi?tyni?

Czy? nie wiecie, ?e jeste?cie ?wi?tyni? Boga, a Duch Bo?y mieszka w was ?e wasze cia?o jest

?wi?tyni? Boga ?ywego?

1 List ?w. Paw?a do Koryntian 3:16, 6:19


Cia?o jest ?wi?tyni? ?yj?cego Boga, ?wi?tyni? nie ustanowion? przez r?ce, nie pocz?t? ?miertelnie, ale wieczn? w niebiosach; to znaczy wieczn? w czasie i przestrzeni; wieczn? w ?yciu, wieczn? w duchu, w duszy i w substancji. B?g uczyni? wszystko, co zosta?o uczynione, i wszystko, co B?g uczyni?, zosta?o uczynione z Boga, zawiera natur? Boga, kt?r? jest wieczno??, nie?miertelno?? i doskona?o??. B?g uczyni? cia?o na Sw?j w?asny obraz i podobie?stwo.

B?g jest ?yciem. Dzia?alno?? Boga operuj?ca w nasieniu przynosi dziecko wraz z ca?ym jego potencja?em doros?o?ci uciele?nionym w jednej drobnej ma?ej formie, kt?ra nie jest jedynie kawa?kiem materii, ale inteligencj? i dusz? towarzysz?c? cia?u. Duch Boga czyni, ale cz?owiek w swej pr??no?ci uzurpuje sobie rol? stw?rcy. M??czyzna i kobieta za?o?yli, ?e poniewa? s? ojcem i matk?, s? tw?rcami, zamiast wiedzie?, ?e s? instrumentem, przez kt?ry dzia?a B?g wyra?aj?c Siebie nie dla pomna?ania ciebie czy mnie, moich dzieci czy twoich. B?g operuje jako mi?o?? w naszej ?wiadomo?ci, wytwarzaj?c Sw?j w?asny obraz i podobie?stwo. Ten wyraz Boga nazywamy twoim dzieckiem czy moim, zapominaj?c, ?e jest to dziecko Boga, a nie osobiste stworzenie czy osobisty przedmiot, kt?ry posiadamy na w?asno??. Modlimy si? do Boga, by utrzymywa? i wspiera? nasze dzieci; ale nie s? to nasze dzieci; s? to dzieci Boga. Nie ma potrzeby prosi? Boga, by utrzymywa? i wspiera? Swoje w?asne dzieci. Przywilejem Boga jest tworzenie, utrzymywanie i wspieranie Swego w?asnego obrazu i podobie?stwa.

B?g jest tw?rc? wszystkiego, co jest. B?g wi?c jest tw?rc? ludzkiego cia?a. "Czy? nie wiesz, ?e cia?o twe jest ?wi?tyni? ?yj?cego Boga?" My nazywamy to cia?o twoim i moim cia?em, ale nie jest ono nasze. Jest to cia?o Boga, uformowane przez Niego, dla Jego przyjemno?ci, uczynione na Jego obraz i podobie?stwo, podlegaj?ce Jego prawu i stworzone, by manifestowa? Jego chwa??.

Na naszych choinkach bo?onarodzeniowych znajduj? si? r??nokolorowe ?wiat?a czerwone, niebieskie, fioletowe. Elektryczno?? dostarcza ?wiat?a do barwnych ?ar?wek r??nego kszta?tu i rozmiaru. ?ar?wki same w sobie nie s? ?r?d?em ?wiat?a; s? jedynie instrumentami, przez kt?re ?wieci ?wiat?o. Tak te?, gdy obserwujemy ?ycie ludzi, zwierz?t czy ro?lin, bierzemy przez pomy?k? ich widzialn? form? za ?ycie, kt?re o?ywia i stanowi substancj? ich formy. B?g jest ?yciem i substancj? wszelkich form, zasad? tw?rcz? wszystkiego, co jest. B?g jest aktywno?ci?, kt?ra rz?dzi czynno?ciami i narz?dami cia?a. B?g jest tym, co o?ywia. B?g jest m?dro?ci?, prawo?ci? i czysto?ci? Duszy ludzkiej. B?g jest moc? cz?owieka.

Nie dajmy si? zwie?? pozorom, nawet tym dobrym. Nie nazywajmy jednej osoby siln?, kogo? innego pi?knym. Musimy patrze? poza pozory na niewidzialne ?ycie czyni?ce mo?liwym wszelkie pi?kno formy. Wtedy mo?emy si? radowa? wszelkim aspektem stworzenia, wszelkim przejawem, czy to cia?em ludzkim, gatunkiem zwierz?cym, czy ro?lin?. S? to formy ?ycia, ale gdy nie rozumiemy ?ycia, kt?re uaktywnia te formy, widzimy je jako dobre lub z?e, m?ode lub stare, chore lub zdrowe, bogate czy ubogie. Ograniczone ludzkie poczucie ?ycia opiera si? na zmieniaj?cych si? warto?ciach, wyposa?aj?c formy, kt?re ono przybiera, w si?? dobra i z?a. Duchowe poczucie ?ycia jednak?e cieszy si? form?, uznaj?c jednocze?nie, ?e Niesko?czone stanowi jej esencj?. Odwracaj?c uwag? od formy na tyle, ?e zdo?amy wgl?dn?? poza ni? w Niewidzialne i ujrze? Boga jako zasad? wszelkiego ?ycia, zrozumiemy r??nic? pomi?dzy ?yciem materialnym i ?yciem duchowym. Prawda w naszej ?wiadomo?ci stanowi prawo ?ycia, harmonii i rezurekcji naszego cia?a.

B?g stworzy? form?, niesko?czon? bosk? form?, by wyrazi? moj? prawdziw? to?samo??. Cia?o moje jest przejawem, obrazem Ja, kt?rym jestem. Cia?o moje jest wyrazem ?ycia przejawiaj?cym wszystko, czym jestem, bo cia?o jest tym jestem, kt?rym jestem, uformowane, uformowane duchowo, wiecznie i nie?miertelnie. Ja jestem prawdziw? to?samo?ci? wieczn? to?samo?ci? i cia?o moje jest ?wi?tyni?, instrumentem mojego dzia?ania i ?ycia.

W przeciwie?stwie do duchowej prawdy istnieje forma, kt?r? widz? w lustrze; istniej? formy wyrazu natury, jak drzewa, kwiaty, ro?liny i owoce. Nie s? one istot? duchow? czy cia?em; s? koncepcjami ludzkiego umys?u, koncepcjami istoty i cia?a.

Gdy patrz? w lustro, mog? widzie? siebie jako m?odego lub starego, chorego lub zdrowego, kr?pego lub smuk?ego, ale ja wcale nie widz? siebie, widz? jedynie swe cia?o. Zaledwie swoje cia?o ale ja jestem niewidzialny. Nawet to cia?o, kt?re spostrzegam wzrokiem, jest jedynie ograniczon?, sko?czon? koncepcj? cia?a. Z tego powodu wydaje si? zmienia?. W rzeczywisto?ci nigdy si? nie zmienia; jedynie koncepcja, jak? mam na temat cia?a, si? zmienia.

Kim jestem? Czym jestem? Gdzie jestem? Sp?jrzmy w d?? na nasze stopy i zapytajmy: Czy to ja jestem? Czy te stopy to ja, czy s? one moimi? Znajduj? si? w stopach czy je posiadam? Wznie?my si? teraz nieco wy?ej do kolan. Znajduj? si? w ko?czynach czy nale?? one do mnie? Czy gdy s? zranione, czy to ja jestem zraniony, czy to moje ko?czyny s? zranione? Czy? nie istnieje ja, to?samo??, kt?ra nie jest ko?czynami? Przesu?my si? dalej w g?r? do talii, do klatki piersiowej, do szyi, i w ko?cu do g?owy. Czy znajduj? si? w kt?rejkolwiek z tych cz??ci, czy s? one moimi? Czy? nie ma ja oddzielnego i odseparowanego od cia?a, ja, kt?re posiada cia?o? Cia?o jest instrumentem mojej aktywno?ci i ruchu, tak samo nale??cym do mnie, jakby to by? m?j samoch?d. Czy znajduj? si? w uszach, oczach, j?zyku, krtani, czy nale?? one do mnie? Jestem w ciele; jestem cia?em; czy cia?o jest moim? Czy? nie jest ono ?wi?tyni?, narz?dziem danym mi do mego u?ytku?

Sp?jrz na moje d?onie. Czy? mog? same z siebie da? czy zatrzyma?? Czy musz? to by? ja, kt?ry daje czy zatrzymuje, u?ywaj?c d?oni jako narz?dzia? Czy? moje d?onie mog? by? hojne lub sk?pe? Czy to moje d?onie posiadaj? moc dawania czy zabierania; czy te? ta moc znajduje si? we mnie? Czy? nie istnieje co?, co nazywamy ja, co daje poprzez te d?onie czy zatrzymuje? Czy mog? d?onie porusza? si? w g?r?, w d??, w prawo czy w lewo? Czy serce umo?liwia mi ?ycie, czy te? ?ycie o?ywia serce? Je?eli moje d?onie nie mog? da? lub zatrzyma?, jak wi?c serce mo?e da? ?ycie lub je zatrzyma?? Je?eli moje d?onie nie s? samodzia?aj?ce, jak wi?c mog? moje serce, w?troba, p?uca czy nerki by? samodzia?aj?ce? Jako narz?dy materialne czy moje oczy mog? widzie?, a uszy s?ysze?? Czy narz?dy cia?a mog? porusza? si? wed?ug w?asnej woli? Czy? nie istnieje co?, co nazywamy ja, co?, co porusza si? ulicami dzi?ki tym ko?czynom b?d? za ich pomoc?? Czy? nie istnieje ja, co funkcjonuje poprzez instrumentalno?? cia?a?

Jestem bytem; m?j byt jest niezale?ny od cia?a; to cia?o zale?y od mego bytu. Ja, kt?rym jestem, rz?dzi cia?em. Moje cia?o nie ma swojej w?asnej woli, swojej w?asnej inteligencji, swego w?asnego dzia?ania. Cia?o moje reaguje na mnie; rz?dzone jest przeze mnie. Moje cia?o jest moim obrazem i podobie?stwem; moje cia?o jest wyrazem mnie, tego ja, kt?rym jestem. Istnieje Duch we mnie: tchnienie Wszechmocnego daje mi ?ycie. Dzia?anie Boga we mnie rz?dzi funkcjami cia?a, narz?dami, mi??niami. Niewidzialny Duch oddzia?uje na ka?dy narz?d i czynno?? mego cia?a, utrzymuj?c i wspieraj?c je na wieki. Nic z zewn?trz, co kala lub jest nieprawd?, nie ma prawa wst?pu do ?wi?tyni ?yj?cego Boga. Jakakolwiek by by?a ?miertelna koncepcja mego cia?a, mo?e znikn?? z pola widzenia, ale prawda o nim b?dzie istnia?a wiecznie, bo cia?o moje jest ?wi?tyni? ?yj?cego Boga.

Wszelka moc znajduje si? w Bogu dzia?aj?cym jako prawo mojego cia?a. B?g jest jedynym prawem, tak jak B?g jest jedynym ?r?d?em prawa. Podobnie wszelkie prawo jest duchowe i cia?o moje rz?dzone jest prawem duchowym. Prawo duchowe nie znosi ani nie likwiduje prawa materialnego, ale ujawnia, ?e materialne poczucie prawa nie daje efektu. "St?j nieruchomo i zobacz wybawienie Pa?skie nie moc?, nie si??, ale duchem Moim. " Cia?o jest ?wi?tyni? Boga. Nie musz? si? zmaga?, nie musz? poszukiwa? uzdrowienia. Walka ta nie jest moj? walk?, ale Boga, a w?a?ciwie pojmowana nie jest walk?. Jest objawieniem, ?e cia?o jest ?wi?tyni? ?yj?cego Boga, i jest rz?dzone przez prawo duchowe. Ka?da posiadana przeze mnie ?miertelna czy materialna koncepcja na temat cia?a rozp?ywa si? w momencie rozpoznania, ?e moje cia?o jest ?wi?tyni? ?yj?cego Boga, bezwiekow?, bezczasow?, pozbawion? chor?b, pozbawion? ?mierci. B?g jest przewodnim motywem mojej istoty; B?g jest centralnym tematem mojego cia?a.

B?g jest substancj? i moc? mego cia?a. Wszystko mog? czyni? przez Chrystusa, kt?ry mnie wzmacnia Pan jest m? moc? i pie?ni?B?g jest moj? si?? i moc?: i On czyni drog? moj? doskona?? Pan jest moc? mego ?ycia; czego mia?bym si? l?ka??" Gdy zwracam si? do mego cia?a po si??, znajduj? chorob?, ?mier? i s?abo??. Gdy przyjmuj?, ?e Chrystus jest m? moc?, ?e moje boskie synostwo jest moj? si??, ?e s?owo Boga we mnie jest moj? si??, moj? m?odo?ci?, moj? ?ywotno?ci?, moim wszystkim we wszystkim, znajduj? ?ycie wieczne.

"Ja jestem chlebem ?ycia: ten, kt?ry przychodzi do mnie, nie odczuje nigdy g?odu; ten, kt?ry we mnie wierzy, nie b?dzie nigdy pragn??. " Ja mam wod?. Gdy poprosisz Mnie, dam ci wody, wody wytryskuj?cej w postaci ?ycia wiecznego. Ja nie ?yj? samym chlebem. Ka?de S?owo Boga przychodz?ce do mojej ?wiadomo?ci jest chlebem, winem, wod?, po?ywieniem mojej Duszy, moim duchem, moim bytem i moim cia?em. Ka?de S?owo prawdy, kt?remu pozwol? wype?ni? m? ?wiadomo??, jest pokarmem, o kt?rym ?wiat nic nie wie. Ka?de S?owo prawdy, kt?re utrzymuj? w ?wiadomo?ci, jest ?r?d?em wody wyp?ywaj?cym w postaci ?ycia wiecznego.

Gdy nie ma we mnie S?owa Boga, pozbawiony jestem tego, co mnie utrzymuje. Najdoskonalsze po?ywienie jest jak trociny zaledwie mas? w moim systemie chyba ?e towarzyszy temu S?owo Boga dzia?aj?c jako prawo trawienia, przyswajania, wydalania.

Ja jest winem, inspiracj?, duchow? wiedz?. Ja jestem tym, co o?wieca i wznosi; B?g jest tym, co inspiruje, B?g jest tym, co iluminuje. Mog? zna? wszystko porzez Chrystusa, kt?ry jest moj? m?dro?ci?: Syn Boga we mnie jest moj? m?dro?ci?. S?owo Boga we mnie jest chlebem, winem, wod?. ?wiat o tym nie wie; trzymam to w sobie ukryte w tajemnicy, bo gdyby ?wiat wiedzia?, nie m?g?by tego zrozumie?. S?owo Boga we mnie jest mocy ujawniaj?c? doskona?? ?wi?tyni? Boga moje cia?o, cia?o nie uczynione d?o?mi, wieczne w niebiosach.

W medytacji tego typu porzucamy wszelk? form? wznosz?c si? ponad widzialne do Niewidzialnego. Wtedy dostrzegamy Niewidzialne jako podtrzymuj?ce widzialne. Obowi?zkiem naszym jest ?y?, porusza? si? i utrzyma? nasz byt w ?wiadomo?ci Boga. ?yjmy, przebywajmy w tajemniczym miejscu Najwy?szego. Ujrzymy wtedy cia?o tym, czym naprawd? jest: ?wi?tyni? nie uczynion? d?o?mi, wieczn? w niebiosach. Sp?jrz, oto przybytek Boga z lud?mi: i zamieszka wraz z nimi a nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co pope?nia ohyd? i k?amstwo.


9

Do mnie nale?y srebro

Do Mnie nale?y srebro i do Mnie z?oto m?wi Pan Zast?p?w.

Przysz?a chwa?a tej ?wi?tyni b?dzie wi?ksza ni? dawniejsza m?wi Pan Zast?p?w.

Ksi?ga Aggeusza 2:8, 9

Je?eli Pan domu nie zbuduje, na pr??no si? trudz? ci, kt?rzy go wznosz?.

Ksi?ga Psalm?w 127:1


"Je?eli Pan domu nie zbuduje", je?li B?g nie jest rozumiany jako ?r?d?o naszych zasob?w, nie mamy trwa?ych zasob?w. Dom oznacza nasz? jednostkow? ?wiadomo??. Gdy stanowi go nieo?wiecona ludzka ?wiadomo??, jest ona nieurodzajna; nie ma w niej substancji duchowej, z kt?rej pochodz? zasoby.

"Zasiali?cie wiele, a zebrali?cie ma?o; macie wprawdzie co je??, ale nie starczy tego, by si? nasyci?, macie co pi?, ale za ma?o, by ugasi? pragnienie; macie si? czym przyodzia?, ale nie na tyle, ?eby si? ogrza?; a kto pracuje dla zarobku, pracuje dla worka bez dna." Wszystko to jest prawd? o tobie "tobie", kt?ry jeste? stanem nieo?wieconej ?wiadomo?ci. Jako istoty ludzkie siejemy, ale zbieramy niewiele; pracujemy ci??ko, cz?sto osi?gaj?c niewiele; dostajemy pensje, ale cz?sto niewiele nam z tego zostaje, bo wszystko to pochodzi z nieurodzajnej, niep?odnej ?wiadomo?ci. Gdy mamy do czynienia z nieurodzajno?ci? ludzkiej ?wiadomo?ci, to bez wzgl?du na to, co budujemy, nasze wysi?ki s? nietrwa?e i bez efektu. Jemy i ponownie odczuwamy g??d; pijemy, ale nie gasimy pragnienia na d?ugo; anga?ujemy si? we wszystkie aktywno?ci ?ycia ludzkiego, a nic nie trwa. Daremnym jest wstawa? przed ?witem, wysiadywa? do p??na pr?buj?c przejawia? dostatek.

Powiedziane jest: "Rzecze Pan Zast?p?w: rozwa?cie tylko jak si? wam wiedzie." Z t? przestrog? przychodzi instrukcja, by i?? w g?ry: wznie?? si? na wy?szy poziom ?wiadomo?ci; i?? na wy?yny i stamt?d "przynie?? drzewo, by zbudowa? dom." Za ka?dym razem, gdy medytujemy lub nape?niamy si? "po?ywieniem, o kt?rym nie wiesz" czy wod? ?ycia, winem ?ycia lub chlebem ?ycia oznaczaj?cymi duchow? substancj? i pokarm, budujemy dom ?wiadomo?ci duchowej, ?wiadomo?ci prawdy.

Gdy dom ten zostaje zbudowany, Pan m?wi: "B?d? mia? rado?? z tego i Ja b?d? wychwalany." Teraz m?wimy o Ja:

Teraz odwagi, Zorobabelu! m?wi Pan. Odwagi, Jozue, synu Jocedeka, arcykap?anie! Odwagi

wszyscy mieszka?cy tej ziemi tak m?wi Pan. Do pracy! Bo Ja jestem z wami m?wi Pan Zast?p?w.

Ksi?ga Aggeusza 2:4


Tak bowiem m?wi Pan Zast?p?w: Jeszcze raz, a jest to jedna chwila, a Ja porusz? niebo i ziemi?,

morze i l?d. Porusz? wszystkie narody, tak ?e nap?yn? kosztowno?ci od wszystkich lud?w, i nape?ni?

chwa?? ten Dom m?wi Pan Zast?p?w. Moje jest srebro i moje jest z?oto m?wi Pan Zast?p?w.

Przysz?a chwa?a tej ?wi?tyni b?dzie wi?ksza ni? dawniejsza m?wi Pan Zast?p?w; na tym to miejscu

Ja u?ycza? b?d? pokoju m?wi Pan Zast?p?w.

Ksi?ga Aggeusza 6-9


Dotychczas mieli?my do czynienia z "twoim"; wszystko by?o nasze i bez wzgl?du na to, jak wiele mieli?my, okaza?o si? znikome. Teraz zdajmy sobie spraw?, ?e srebro jest Pana i moc jest Pana. Zacznijmy zdawa? sobie spraw?, ?e ziemia jest Pana i wszystko, co w niej. Ja wewn?trz nas pomna?a z niewidzialnych ?r?de? ducha nic nikomu nie zabieraj?c, nie dziel?c tego, co ju? istnieje w ?wiecie, i nie czerpi?c z widzialnych zasob?w ziemi. Teraz zasoby s? pomna?ane z tego, co wewn?trz nas. Czerpiemy teraz z niewidzialnego sk?adu naszej w?asnej istoty. Nasza ?wiadomo?? jednostkowa stanowi magazyn niesko?czonego duchowego wyrazu. W momencie gdy zaczynamy czerpa? z tego niewyczerpanego ?r?d?a, kt?re nigdy nie bierze pod uwag? tego co istnieje w ?wiecie widzialnym, przestajemy troszczy? si? o to, jak wiele czy jak niewiele posiadamy albo te? aktualnym stanem gospodarki. B?g obdarzy? nas niesko?czon? obfito?ci?, kt?ra jest nieograniczona w swym wyrazie, dop?ki uznajemy, ?e ziemia jest Pana; srebro jest Pana i z?oto jest Pana. Ograniczeni jeste?my jedynie wtedy, gdy pr?bujemy mie? sw?j udzia? w dystrybucji d?br ?wiata uwa?aj?c, ?e ziemia, srebro i z?oto stanowi? w?asno?? osobist? nale??c? do istot ludzkich. Wkrada si? w?wczas poczucie sko?czono?ci i bez wzgl?du na ilo?? zdobytych d?br nic z tego nie zostaje. Zdaj?c sobie spraw?, ?e Moje jest srebro i Moje jest z?oto, czerpiemy z tak niewyczerpanego ?r?d?a, ?e im wi?cej bierzemy, tym wi?cej zostaje. Maj?c Boga, mamy niesko?czono?? zasob?w.

Zale?nie od naszego stanu ?wiadomo?ci do?wiadczamy albo braku, albo obfito?ci. Cokolwiek ma si? pojawi? w naszym ?yciu, musi si? pojawi? jako skutek dzia?ania prawdy w naszej ?wiadomo?ci. Maj?c jutro t? sam? ?wiadomo??, kt?r? mieli?my dzisiaj, nie mo?emy spodziewa? si? innych skutk?w. Po to by m?c si? radowa? bardziej zadowalaj?cym do?wiadczeniem jutro, ju? dzisiaj musi mie? miejsce rozszerzone dzia?anie prawdy w naszej ?wiadomo?ci.

Gdy zaczynamy rozumie?, ?e B?g jest nasz? jednostkow? ?wiadomo?ci? i ?e B?g jest niesko?czony, postrzegamy w?wczas prawdziw? istot? zasob?w, postrzegamy je jako niewidzialne. Przestaj?c ocenia? ilo?? zasob?w na podstawie zewn?trznych przejaw?w, nie dochodzimy do punktu, gdzie ich nie ma. Osoba posiadaj?ca ?wiadomo?? zasob?w nigdy nie do?wiadczy braku ich form. Podczas wojen czy nag?ej depresji, albo podczas okres?w stresu i napi?cia, takich jak do?wiadczyli Hebrajczycy w czasie swej w?dr?wki z Egiptu do Ziemi Obiecanej, mo?e mie? miejsce przej?ciowy brak formy zasob?w. Gdy jednak wiemy, ?e zasoby stanowi? Niesko?czone Niewidzialne pojawiaj?ce si? jako forma, "lata szara?czy" zostaj? szybko przywr?cone, a zasoby objawione jako wszechobecne i obfite.

Z naszej Chrystusowo?ci mo?emy czerpa? we wszystkim, absolutnie we wszystkim, w stopniu, w jakim posiadamy realizacj? prawdy. Mo?e istnie? t?um domagaj?cy si? nakarmienia, podczas gdy nie ma ?adnego magazynu czy spichlerza, z kt?rego mo?na by czerpa? zaledwie kilka bochenk?w i ryb. Jak mo?na by? nakarmionym? Dla nas jako istot ludzkich, poza zag?odzeniem nie ma alternatywy; ale jako istota Chrystusa zwracamy si? do Ojca wewn?trz i czerpiemy z g??bi niesko?czono?ci naszej w?asnej istoty obfito?? zasob?w, po?ywienia czy czegokolwiek, co jest potrzebne. Z naszej Chrystusowo?ci, niesko?czonej natury naszej istoty, wyp?ywa? mog? miliony s??w, miliony pomys??w, wi?c dlaczego nie miliony dolar?w? Co za r??nica? ?r?d?o jest to samo; substancja jest ta sama: na pocz?tku by? B?g i B?g by? Duchem; wszystko, co powstaje, powstaje z Ojca, z Ducha.

B?g jest; niesko?czono?? jest; niesko?czone dobro jest. Niesko?czona obfito?? wype?nia przestrze? oczekuj?c jedynie mojego rozpoznania. Wszystko, co jest potrzebne dla mojego wyrazu, zostaje w tym momencie ustanowione w mojej ?wiadomo?ci. Niesko?czona Dusza mojej istoty jest substancj? wszelkich form.

Nigdy wi?cej nie b?d? ju? zale?ny od osoby; nigdy wi?cej nie b?d? na ?asce swej w?asnej si?y czy ?r?de? finansowych. Istnieje Co? ponad moj? w?asn? wiedz? i moj? w?asn? moc?. Istnieje taka pomoc, na kt?rej mog? polega? z ca?kowit? wiar? i zaufaniem i od kt?rej otrzymuj? wszystko co jest mi niezb?dne do mego spe?nienia. Obecno?? Ducha we mnie pojawia si? jako woda, gdy jej potrzebuj?, albo jako chleb. Duch ten stanowi substancj? wszystkiego, cokolwiek ma zosta? przejawione; jest to niewidzialne prawo dzia?aj?ce jako prawo mno?enia i jako prawo przyci?gania. Spoczywam w zaufaniu i pewno?ci w ramionach Chrystusa.

"Srebro jest moje; z?oto jest moje." B?g stanowi wieczyst? sk?adnic? wszelkiego dobra. Zwracam si? do wewn?trz, do tej niesko?czonej sk?adnicy, pozwalaj?c, by dobro Boga przejawia?o si? w swym wyrazie. Nie jest dla mnie wa?ne, w jakiej formie si? przejawia, nie pr?buj? te? ukierunkowa? tego przejawu, poniewa? m?j Ojciec niebieski wie, czego potrzebuj?, zanim go poprosz?. Zapewnienie mi wszelkiego dobra jest Jego rado?ci?. Czerpi? moje zasoby z niewidzialnego sk?adu wewn?trz mojej istoty. Ja we mnie pomna?a z niewidzialnych ?r?de? Ducha. B?g jest niesko?czonym bytem, niesko?czony w wyrazie, wyra?aj?cy si? przeze mnie jako nieograniczone zasoby.

Dobro jest tutaj i teraz, gdzie ja jestem. Nie ?yj? wczorajsz? mann?. Wczorajszy brak czy wczorajsza obfito?? manny nie determinuje moich zasob?w dzisiaj. Tak samo nie ?yj? jutrzejsz? mann?. W ?wiadomo?ci wszechobecno?ci Boga nie ma jutra; czas i przestrze? nie istniej?; istnieje jedynie wieczne teraz i ?wi?ta ziemia niesko?czono?ci Boga. W tym momencie i w tym miejscu manna spada obficie. Wszelkie dobro przejawia si? z centrum mojej istoty, zaspakajaj?c wszelkie moje potrzeby, wype?niaj?c mnie wod? ?ycia, chlebem ?ycia i po?ywieniem, kt?re si? nigdy nie psuje.

Koniecznie trzeba je?? i pi? z tej prawdy, przetrawia? j? i wch?ania?; czyni? j? cz??ci? naszej istoty, a? do momentu, gdy za dzie?, tydzie?, miesi?c czy rok zaczniemy widzie? tego owoce w postaci mniejszego zw?tpienia i spokoju, jaki zostaje w nas ustanowiony.

W momencie, gdy uchwycili?my wizj? wielkiej prawdy, ?e S?owo, kt?re pochodzi z ust Boga stanowi substancj? naszego ?ycia, jest nasz? wod?, winem, chlebem i po?ywieniem, ?ycie czym? ca?kowicie innym. Zaczynamy zauwa?a?, ?e to, co jest na zewn?trz i jest namacalne, to jedynie skutek tego, co jest niewidzialne. Nigdy ju? nie b?dziemy ocenia? naszych zasob?w na podstawie posiadanej przez nas ilo?ci pieni?dzy, ale na podstawie posiadania przez nas realizacji Boga. "Moje jest srebro i moje jest z?oto w twojej obecno?ci jest pe?nia ?ycia" i dlatego zwracamy si? do wewn?trz, by zyska? ?wiadomo?? tej Obecno?ci.


10

Miejsce, na kt?rym stoisz

Miejsce, na kt?rym stoisz, jest ziemi? ?wi?t?.

Ksi?ga Wyj?cia 3:5

Od zarania czas?w ani ucho nie s?ysza?o, ani oko nie, widzia?o Boga poza Tob?, kt?ry tak wiele

zgotowa? dla tych, kt?rzy Mu ufaj?.

Ksi?ga Izajasza 64:4

Ty mi wskazujesz drog? ?ycia: pe?ni? rado?ci u Ciebie, wieczyste rozkosze po Twojej prawicy.

Ksi?ga Psalm?w 16:11


Gdziekolwiek by?my si? nie znajdowali w tym momencie, jest to ziemia ?wi?ta. U?wiadomiwszy sobie to mo?emy si? rozlu?ni? i pozwoli?, by Ojciec ujawni? Sw?j plan dla nas. B?g Ojciec jest niesko?czony i niesko?czono?? ta przejawia si? poprzez nas jako nasza dzia?alno??, czy b?dzie to dzia?alno?? ksi?dza, lakarza, prawnika, piel?gniarki, nauczyciela, uzdrowiciela, gospodyni domowej, urz?dnika czy mechanika.

Zaj?cie przeznaczone dla nas dzisiaj mo?e nie by? zaj?ciem z naszego w?asnego wyboru; ale je?eli zamiast wali? g?ow? o mur b?dziemy pami?ta?, ?e B?g rozwija Sw?j w?asny plan na ziemi i ?e my jeste?my tutaj tylko po to, by przejawia? chwa?? Ojca, nasze ?ycie i wszelka dzia?alno?? nie b?dzie nacechowana ograniczeniem, zaw??eniem czy sko?czono?ci?. Ojciec b?d?cy niesko?czono?ci? przejawia si? niesko?czenie.

Nie mamy prawa ingerowa? w boski plan; nasz? odpowiedzialno?ci? jest zacz?? tam, gdzie si? znajdujemy, w przekonaniu, ?e miejsce, na kt?rym stoimy, jest ziemi? ?wi?t?. Miejscem tym mo?e by? wi?zienie, szpital albo zaszczytna pozycja; ale bez wzgl?du na to, jak wysokie czy niskie jest to miejsce, jest ono ziemi? ?wi?t?. Tam odgrywamy przypisan? nam rol?. Tam pozostajemy a? do czasu, gdy B?g nas przeniesie. Ingerujemy w boski plan, gdy pozwalamy, by nasze ma?e "ja" decydowa?o o tym, gdzie powinno funkcjonowa?, zamiast by? zadowolonym i pozwoli?, by Chrystus decydowa? o naszej aktywno?ci.

Nic nie jest w stanie da? poczucia tak pe?nego sensu ?ycia jak realizacja naszego samospe?nienia w Bogu, nie samospe?nienia w Janie, Jerzym czy Joelu, ale samospe?nienia w Bogu. To samospe?nienie w Bogu przejawia si? jako harmonia i dostatek Jana, Jerzego czy Joela, lecz dostatek, sukces, inteligencja czy mi?o?? nie jest ich osobistym osi?gni?ciem. M?dro?? Ojca przejawia si? i wyra?a przez ka?dego, kto uznaj?c jego jedno?? z Ojcem, pozwoli, by dzia?a?a ona w jego do?wiadczeniu. Bycie tym, kogo ?wiat nazywa zwyci?zc?, osi?gni?cie wa?nej i wp?ywowej pozycji, a przez to gloryfikowanie i wyolbrzymianie osobowego poczucia ja, nie stanowi zbyt du?ej trudno?ci. Znacznie trudniej jest czeka?, by ?wiat przyszed? do nas; ale gdy zdamy sobie spraw?, ?e Chrystus jest prawdziwym umys?em naszej istoty, rzeczywist? dusz?, m?dro?ci?, prawdziw? mi?o?ci?, przekonamy si?, ?e wszystko i wszyscy b?d? przyci?gani przez Chrystusa i nasza boska dzia?alno?? zostanie przyniesiona nam pod drzwi.

Je?eli jednak?e w naszym zadufaniu jeste?my przekonani, ?e nasz sukces zale?y od naszego osobistego wysi?ku i zas?ug i jest jego wynikiem, przekonamy si?, ?e b?dzie on daremny i przelotny.


"Liczyli?cie na wiele, lecz oto jest ma?o, a gdy to przynie?li?cie do domu, zdmuchn??em to. Dlaczego? m?wi Pan Zast?p?w. Z powodu mojego domu, kt?ry le?y w gruzach, podczas gdy ka?dy z was gorliwie krz?ta si? ko?o w?asnego domu" ko?o w?asnego intelektu, w?asnego poczucia wiedzy, w?asnego stanu duchowo?ci, zamiast ko?o Boga, Niesko?czonego Niewidzialnego, ?r?d?a naszej istoty. Zwracaj?c si? do wewn?trz, nie zwracamy si? do naszej w?asnej duchowo?ci, do naszej w?asnej dobroci, w?asnej si?y czy wiedzy; idziemy do wewn?trz, ?eby uwolni? Niesko?czone Niewidzialne. Jedyna sta?o?? znajduje si? w pe?ni, kt?ra pochodzi od Boga, poprzez realizacj? duchowej natury naszej istoty i zdolno?? umo?liwienia jej przejawu i wyrazu w jakikolwiek b?d? spos?b.

W ciszy, gdy dosi?gamy wizji naszej jedno?ci z Ojcem, B?g przejawia poprzez nas Swoje niesko?czone dobro. Przekonamy si?, ?e bez jakiegokolwiek wysi?ku czy zmagania si? li?cie si? rozwin?, ma?e p?ki zakwitn? i dzi?ki byciu w ciszy, dzi?ki aktywno?ci w pracy danej nam do wykonania ka?dego dnia, owoce si? pojawi?. Ka?dy z nas ma dzisiaj jak?? prac? do wykonania. Gdy j? wykonamy dzisiaj, bez troski o jutro, zdaj?c sobie spraw?, ?e B?g poprzez niewidzialnego Chrystusa naszej istoty przelewa w nas Sw? esencj?, substancj? i obfito??, nast?pnego dnia co? innego b?dzie dane nam do wykonania.

Jutro by? mo?e b?dzie to inna misja, inna praca czy inna dzia?alno??. Nic nie powstrzyma przeznaczonej nam misji. W momencie, gdy ma miejsce realizacja Chrystusa, nic nie mo?e przeszkodzi?, op??ni?, zahamowa? czy powstrzyma? Jego dzia?alno?ci. B?g potrafi zniweczy? dowoln? przeszkod?. Nic nie mo?e przeszkodzi? pojawieniu si? owoc?w w ?yciu, gdy nadchodzi ich czas. Gdy przychodzi czas, si?a Boga przywodzi to do wyrazu tak samo nieodwo?alnie, jak nienarodzone dziecko wydalone zostaje z ?ona, gdy przychodzi jego czas, by pojawi? si? na scenie ?ycia.

W?adza spoczywa na Jego barkach. Gdy s?uchamy tego Ja, kt?re znajduje si? w g??bi naszej w?asnej istoty, zaczynamy by? prowadzeni przez Ducha. Stajemy si? ?wiadkami tego, jak r?ka Boga si?ga poprzez nas, w nas, pok?adaj?c Sw? chwa?? w naszym do?wiadczeniu i przejawiaj?c si? jako nasza aktywno??. Stajemy si? ?wiadkami tego, jak r?ka Boga w nas oferuje swe dobro; nasze dobro przychodz?ce do nas z wewn?trz, nie z zewn?trz, ale z kr?lestwa Bo?ego, kt?re znajduje si? w nas. Nie od istoty ludzkiej, kt?rej oddech znajduje si? w jego nozdrzach, nie od istoty ludzkiej, kt?ra mog?aby da? albo zatrzyma?. R?ka Boga nie wzbrania; r?ka Boga nie ogranicza.

Krok za krokiem niesko?czony Chrystus prowadzi nas od jednej formy dzia?ania do innej. Prowadzi? nas mo?e ze ?wiata interes?w do ?wiata muzyki lub ze ?wiata obowi?zk?w rodzinnych do misji uzdrawiania czy nauczania. Chrystus mo?e z nas uczyni? cokolwiek zechce. Nie preferuje ?adnego zawodu; nie ma w Jego oczach zaj?cia, kt?re by?oby bardziej duchowe ni? inne, dop?ki jest ono konstruktywne. Wszystkie s? r?wne w oczach Boga; wszystkie s? dzia?alno?ci? ?aski przejawiaj?cej si? w niesko?czonej formie i rodzaju.

?ycie ?ask? odbywa si? w zrozumieniu, ?e jutro nie dotyczy nas, ale Boga. ?aska Boga nie obdarowuje cz??ciowym sukcesem czy rado?ci?, nie domaga si? tak?e niczego, co nie mo?e by? zrealizowane. B?g wyznacza nam zadanie, a ?aska jednocze?nie przynosi zrozumienie, si?? i wiedz?, by je wykona?. Cokolwiek, co jest niezb?dne do wype?nienia zadania, czy to ?rodki transportu, fundusze, ksi??ki, ludzie, nauczyciele czy nauki, zawsze si? pojawia. Wszystko, co przychodzi za spraw? ?aski, przychodzi jako spe?nienie.


Poniewa? mamy wi?cej, wi?cej si? od nas wymaga. Wszelkim stawianym nam wymaganiom mo?emy sprosta? zdaj?c sobie spraw?, ?e nie s? one stawiane nam, lecz Temu, kt?ry nas przys?a?. "Sam z siebie nic nie mog?", ale Ojciec wewn?trz sprosta ka?demu wymaganiu. Boska ?aska umo?liwia nam wykonanie wszystkiego, co konieczne, i w swoim czasie uwalnia nas od zb?dnych obci??e? dzi?ki realizacji, ?e B?g jest za nie odpowiedzialny. Gdy B?g dotrzymuje zobowi?za?, czyni to raz na zawsze, tak ?e nie powracaj? ani nie trwaj?.

Obdarowujmy dobrami Ducha t?um, ale nigdy go nie poszukujmy. Nie jeste?my tymi, kt?rzy w?druj? tu i ?wdzie, nawet w?r?d w?asnej rodziny pr?buj?c znale?? kogo?, komu narzuciliby?my ten dar; bo gdy roztrwonimy dar Ducha po?r?d nieprzygotowanej my?li, sami sko?czymy jako zubo?eni. Czekamy, by t?umy przysz?y do nas. Gdyby nawet mia?o si? okaza?, ?e masy sk?adaj? si? z jednej tylko osoby, czekamy na t? jedn?, by do nas przysz?a. Przebywamy w ciszy, w domu, w warsztacie czy w biurze z palcem na ustach, ukrywaj?c nasz skarb przed ?wiatem. Ci, kt?rzy s? gotowi, zareaguj? na ?wiat?o w nas, rozpoznaj? b?ysk w naszych oczach lub u?miech na twarzy. Gdy b?d? przychodzi? jeden po drugim, przyjmijmy ka?dego, jakby by? to t?um przychodz?cy do nas po chleb, kt?ry im dajemy, po zimn? wod?, a tak?e i ciep??. Dajemy to, po co przychodz?. Dajemy ?agodnie; dajemy stopniowo; dajemy z mi?o?ci?, z rado?ci? i z moc? autorytetu. Czerpa? mo?emy z niesko?czono?ci naszej istoty i wszystko si? przejawi: s?owa prawdy, wsp??czucie, mi?o??, uzdrawianie, ?aska, finanse, po?ywienie, woda, nap?j, ochrona, troska, wsp??towarzyszenie wszystko przejawi si? z Chrystusa wewn?trz nas.

Sta?my si? narodzeni na nowo w duchowej ?wiadomo?ci niesko?czonej istoty naszego w?asnego bytu i istniej?cej pe?ni naszego Ja. Niech nasz? modlitw? b?dzie:

Dzi?ki Ci, Ojcze; jestem. Tym, kt?rego poszukuj?, ju? jestem. Wszystko uciele?nione jest wewn?trz mego w?asnego bytu i jedyne, co jest konieczne, to pozwoli? by przejawi?o si? w swym wyrazie. Nic nie mo?e by? dodane do mnie; nic nie mo?e by? uj?te.

"Wszystkich rzeczy mog? dokona? poprzez Chrystusa, kt?ry mnie wzmacnia Ja ?yj?; jednak nie ja; to naprawd? B?g ?yje we mnie i jako ja. B?g dokonuje wszystkiego, co jest mi dane do zrobienia. Jestem o?rodkiem Istoty-Boga, poprzez kt?ry B?g przejawia Swoje niesko?czone dobro we wszech?wiecie; B?g u?ywa mnie jako Swego instrumentu. Moim jedynym celem na ziemi jest bycie ?wiadkiem boskiej chwa?y, boskiej ?wietno?ci i boskiej niesko?czono?ci: przejawienie boskiego dzie?a.

B?g jest moim rodzicem; B?g jest moim ?rodowiskiem i B?g jest moim dziedzictwem. Ja, kt?rym jestem, nie jest ograniczone ?adnym osobowym poczuciem ?wiadomo?ci, pod?wiadomo?ci czy nad?wiadomo?ci. Jest jedynie ograniczone ograniczeniami narzuconymi Bogu, a poniewa? B?g jest niesko?czony, nie mog? istnie? ograniczenia. Wszystko, czym jest uniwersalna ?wiadomo??, przejawia si? we mnie. Umo?liwiam by B?g przejawia? si? we mnie, przeze mnie i na zewn?trz w tym ogromnym ?wiecie.

Ja przyszed?em, ?eby? m?g? by? spe?niony. Ja id? przygotowuj?c miejsce dla ciebie. Ja id?: to ja mojej istoty, boskie Ja przygotowuje drog?. M?j niebieski Ojciec wie, ?e potrzebuj? tych rzeczy i Jego rado?ci? jest danie ich mnie-a nie zmuszenie mnie do zmagania si?, nie zmuszanie mnie do wysi?ku, nie zmuszanie mnie do walki, pracy, b?agania czy proszenia o nie. Moje dobro jest moim na mocy boskiego dziedzictwa.

Budz? si? rano z poczuciem pewno?ci i zadowolony, gotowy do pracy danej mi do wykonania. Jakakolwiek by ona by?a, wykonuj? j? nie po to, by zarobi? na ?ycie czy sprosta? uci??liwym obowi?zkom, ale z rado?ci? i satysfakcj? pozwalam, by ujawni?a si? ona jako wyra?ona przeze mnie aktywno?? Boga.

Gdy uznajemy Chrystusa za nieustanne ?r?d?o naszego dobra, w ten spos?b si? ono przejawia. Polegaj?c ca?kowicie na boskiej Obecno?ci w nas, stajemy si? punktem, poprzez kt?ry B?g promieniuje na ziemi, i zamiast oczekiwa? od ?wiata, by dostarcza? nam d?br, dobrowolnie akceptujemy rol? przewodu, przez kt?ry dobro znajduje uj?cie do ?wiata. B?g przelewa z nas wszystko do tych, kt?rzy nie s? jeszcze ?wiadomi swej jedno?ci z Bogiem. Duchowa osoba spoczywa w swej ?wiadomej jedno?ci z Bogiem pozwalaj?c, by niesko?czono?? dobra si? wyra?a?a: nigdy nie d??y, nie pragnie czy potrzebuje; stoi i s?u?y. Im bardziej stajemy si? przejawem Chrystusa, tym bardziej stajemy si? s?ugami. S?u?ymy jako narz?dzie, przez kt?re Ojciec karmi sw? trzod?. Stajemy si? drog?, przez kt?r? przejawia si? w swym widzialnym wyrazie niesko?czone duchowe dobro boskiego ?r?d?a.


11

Bo mi?o?? jest od Boga

Umi?owani, mi?ujmy si? wzajemnie, poniewa? mi?o?? jest z Boga.

List 1 ?w. Jana 4:7

Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w nas

jedno

Ewangelia wed?ug ?w. Jana 17:21


?ycie, poruszanie si? i trwanie w nieustannej ?wiadomo?ci Boga stanowi tajemnic? ?ycia z innymi. Jaka jest tajemnica naszych stosunk?w z innymi? W jaki spos?b osi?gamy harmoni? w stosunkach mi?dzyosobowych?

Z ludzkiego punktu widzenia, zadowalaj?ce relacje pomi?dzy grupami os?b czy jednostkami zale?? od jako?ci porozumienia. Zbyt cz?sto pr?by kontakt?w mi?dzyludzkich ko?cz? si? nieporozumieniem i zamieszaniem. Te niefortunne skutki spowodowane s? panuj?cym cz?sto przekonaniem, ?e istnieje wiele umys??w o r??nych zainteresowaniach, ?e my mo?emy otrzyma? co? od kogo?, a jemu da? co? w zamian od siebie.

Droga Niesko?czono?ci podchodzi do tego problemu z ca?kowicie innego punktu widzenia. Nasz? tajemnic? jest nowa koncepcja stosunk?w mi?dzyludzkich: jest to zwi?zek oparty na jedno?ci pochodz?cej z przekonania, ?e nie jeste?my istotami oddzielnymi i odr?bnymi od siebie; ?e nasza jedno?? z Bogiem konstytuuje nasz? jedno?? z innymi.

B?g jest umys?em jednostki; umys? Boski we mnie zwraca si? do umys?u Boskiego w tobie. Niesko?czona Inteligencja wyra?aj?ca si? przeze mnie porozumiewa si? z niesko?czon? Inteligencji wyra?aj?c? si? przez ciebie. Ta sama inteligencja m?wi i ta sama inteligencja s?ucha. Jeste?my jednym. Jeste?my w zgodzie nie dlatego, ?e zgadzamy si? mi?dzy sob?, ale dlatego, ?e B?g zgadza si? z Sob? samym. B?g jest jedynym umys?em; tak te? w tym jednym umy?le nie ma miejsca na nieporozumienie. B?g przemawia do Boga. ?ycie przejawia si? wobec ?ycia. Dusza przemawia do Duszy. Jestem jedynie narz?dziem, za pomoc? kt?rego niesko?czona Inteligencja i boska Mi?o?? zostaj? ujawnione wobec niesko?czonej Inteligencji i boskiej Mi?o?ci tych, kt?rzy znajduj? si? w zasi?gu mojej ?wiadomo?ci. W tym przep?ywie Mi?o?ci od ciebie do mnie i ode mnie do ciebie nie ma oddzielno?ci.

Naciski ?wiata mog? nie tylko oddzieli? nas od Boga, ale mog? te? oddzieli? cz?owieka od cz?owieka, m??a od ?ony rodzica od dziecka, przyjaciela od przyjaciela, pracownika od pracodawcy. ?wiat uczyni? z nas wzajemnych nieprzyjaci??. Jedno zwierz? zjada drugie, s?absze; a najwi?ksze z nich cz?owiek ?ywi si? ich mi?sem. ?wiat stara si? rozdzieli? wszystko, co Chrystus jednoczy. Izajasz uchwyci? t? wizj? jedno?ci m?wi?c: "Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z ko?l?ciem razem le?e? b?d?, ciel? i lew pa?? si? b?d? spo?em Z?a czyni? nie b?d? ani zgubnie dzia?a? na ca?ej ?wi?tej mej g?rze. "

Esencj? wszystkich zadowalaj?cych zwi?zk?w mi?dzyludzkich jest mi?o??. Nasza mi?o?? do Boga zostaje przejawiona w naszej mi?o?ci do innych. Stanowimy jedno nie tylko z Bogiem, ale jeste?my jednym z dzie?mi Boga: z rodzin? nasz? i krewnymi, z cz?onkami naszego ko?cio?a, z naszymi partnerami w interesach, z przyjaci??mi. Rozpoznaj?c Boga jako naszego bli?niego, stajemy si? cz?onkami domostwa bo?ego, ?wi?tymi w duchowym kr?lestwie: nast?puje ca?kowite poddanie swego ja niesko?czonemu Oceanowi Ducha. Dobro Boga przychodzi do nas poprzez ka?dego, kto staje si? cz??ci? naszego wszech?wiata. Tym, kt?rzy ?yj? w komunii z Bogiem, s?u??c Mu poprzez s?u?enie innym, dotrzymywana zostaje obietnica: "Wszystko, co mam, do ciebie nale?y. "

Potrzeba czy pragnienie kogokolwiek czy czegokolwiek ju? nie istnieje. Wszystko i wszyscy staj? si? cz??ci? naszej istoty. Mamy to, co oddajemy; to, co trzymamy w naszym posiadaniu, tracimy. Wszystko, co uwalniamy, przyci?gamy do siebie; wszystko, co tracimy, zyskujemy; wszystko, co uwalniamy, zwi?zujemy z nami na zawsze. "Rozwi?? go i pu?? go." Niech ka?dy b?dzie wolny w Chrystusie. Ka?dego zawierzamy Bogu jego w?asnej istoty. Nikogo nie trzymamy w niewoli jako zak?adnika mi?o?ci, nienawi?ci, l?ku czy w?tpliwo?ci. Nie domagamy si? nawet od nikogo mi?o?ci. Zgadzamy si? na to, ?e nikt nie jest nam nic winien. Jedynie wtedy, gdy nie mamy d?ugu zobowi?za? i jedynie wtedy, gdy nie patrzymy na innych jako zobowi?zanych wobec nas, zyskujemy wolno?? i uwalniamy nasz ?wiat.

Utrzymuj?c ?wiadom? realizacj? naszej jedno?ci z Bogiem, otoczeni jeste?my tymi, kt?rzy s? instrumentami Boga, dziel?c si? z nami, jak my dzielimy si? z nimi, czerpi?c z tej samej nieograniczonej Jedno?ci. Oczekuj?c mi?o?ci od innych, ograniczamy i utrudniamy jej przep?yw do nas. Utrzymuj?c nasz ?wiadomy zwi?zek z Bogiem przez nieustanne zdawanie sobie sprawy, ?e ja i m?j Ojciec jednym jeste?my, otwieramy sobie drog?, kt?r? aktywno?? Boga b?dzie przyp?ywa?a do nas poprzez ka?dego, kto jest otwarty i gotowy na boski impuls. Nasz kontakt z Bogiem jest kontaktem z ka?d? osob? i miejscem, kt?re mog?yby odegra? jak?kolwiek rol? w naszym do?wiadczeniu, w??czaj?c w to nie tylko osoby i miejsca z naszego bezpo?redniego otoczenia, ale i ca?ego wszech?wiata. Gdziekolwiek w ?wiecie istnieje nasze dobro, znajdzie ono drog? do nas.

Nasze dobro przychodzi za spraw? ?aski. ?aska ta przejawia si? naturalnie ka?dego dnia pod warunkiem, ?e nie wp?ywamy na jej dzia?anie planuj?c, w jaki spos?b ma si? wyrazi?. Rozumiej?c, ?e B?g daje nam wszelkie dobro, nie oczekujemy od innych nawet tego, co zapewniaj? nam nasze ludzkie czy spo?eczne prawa. Gdyby?my na przyk?ad mieli do czynienia ze spraw? s?dow?, naturalnym by?oby nasze staranie o uzyskanie kompetentnej porady prawnej i zaprezentowanie naszej sprawy w mo?liwie najlepszy spos?b. Nie pok?adamy jednak naszej wiary i zaufania w procedurze prawnej, ale w Bogu jako ?r?dle wszelkiej sprawiedliwo?ci. S?dzia, prawnicy i ?wiadkowie widziani s? jako narz?dzia wyra?aj?ce sprawiedliwo?? Boga.

Postawa innych wobec nas jest ca?kowicie ich w?asn? demonstracj?. Dotyczy to zar?wno dzia?ania pozytywnego tak te? stanie si? wobec nich, jak i post?powania niezgodnego z dobrem skutki niepowodzenia tak?e ich dotkn?. Mo?liwo?? czynienia nam z?a przez innych jest proporcjonalna do naszego oczekiwania od nich dobra. Nikt nie mo?e nam czyni? dobra ani z?a, poniewa? podporz?dkowali?my si? rz?dowi i w?adzy Boga. Zwracamy si? jedynie do Ojca wewn?trz i dlatego my?li lub uczynki innego cz?owieka nigdy nie mog? nas dotkn??. Odpowiedzialni jeste?my jedynie za nasze w?asne post?powanie wobec innych, a musi by? ono w zgodzie z wielkim przykazaniem: Kochaj bli?niego swego jak siebie samego; mi?uj swych nieprzyjaci??; przebaczaj siedemdziesi?t razy siedem; m?dl si? za tych, kt?rzy ci? z?o?liwie wykorzystuj?." Nigdy si? nie l?kaj ani nie nienawid? tych, kt?rzy post?puj? sprzecznie z boskim prawem jednej Ja?ni; ale raduj si? z tych, kt?rzy pozwalaj?, by B?g ich u?ywa? jako narz?dzia dobra.

Stykamy si? z lud?mi na r??nych poziomach, z dobrymi i ze z?ymi. Gatunek ludzki dzieli si? na r??ne stopnie zale?nie od poziom?w ?wiadomo?ci. Kiedy ?yje si? jedynie jako istota ludzka z zamkni?tymi ?r?d?ami wewn?trznymi, nie?wiadoma swej prawdziwej to?samo?ci, ?ycie jest i b?dzie beznadziejn? walk? z trudno?ciami nie do pokonania choroby, marne dochody, wysokie podatki. By zamaskowa? pora?ki i poczucie nieadekwatno?ci, niekt?rzy przybieraj? postaw? chojrak?w lub udaj? na zewn?trz entuzjazm, ukrywaj?c niezadowolenie i frustracj?. Jednak tak jak i wszyscy pragn? mi?o?ci, przede wszystkim bycia zrozumianym. Tymczasem wi?kszo?? ludzi jest przekonana, ?e nikt ich nie rozumie; gdyby nasi przyjaciele i krewni naprawd? nas rozumieli, byliby nam w stanie wi?cej przebacza?. Widz?c r??ne poziomy ludzkiego funkcjonowania, powinni?my przyj?? tak? postaw? jak Mistrz: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedz?, co czyni?" nie zostali przebudzeni do swego Chrystusostwa. Miar? bezwzgl?dn? zawsze ma by? B?g, bo B?g jest prawdziw? istot?; B?g jest jedynym prawem rz?dz?cym i jedyne warto?ci s? dane przez Boga.

Istnieje tylko Jeden tylko jeden niesko?czony Byt. Istnieje tylko jedna Osoba, skoro B?g jest jeden i B?g jest niesko?czony: Tak jak istnieje tylko jedno ?ycie, B?g-?ycie przenikaj?ce nasz ogr?d, nawet gdyby to ?ycie mia?o przejawi? si? jako dwana?cie r??nych gatunk?w; tak samo je?eli nasi przyjaciele czy znajomi licz? si? w setki, istnieje tylko jedno ?ycie manifestuj?ce si? w jednostkowym wyrazie. Nigdy nie obawialiby?my si? nikogo, gdyby?my pami?tali, ?e B?g jest jeden, ?e istnieje tylko Jeden i ?e tym jednym Bytem jest B?g. W tej jedno?ci nie mo?e mie? miejsca niezgoda, brak harmonii czy niesprawiedliwo??.

W naszym poj?ciu przebaczenie jest zdaniem sobie sprawy, ?e nikt nie mo?e nas skrzywdzi?, bo ?aska Boga stanowi i utrzymuje na rozmaite sposoby nasz zwi?zek jedno?ci z Ojcem. Istnieje niewidzialna ni? ??cz?ca nas wszystkich: jest ni? Chrystus. Gdy jeste?my zwi?zani wi?zami materialnymi, staj? si? one ci??arem, czy b?dzie to zwi?zek cz?onkostwa, jaka? forma ludzkich zobowi?za?, wi?zy krwi czy ma??e?stwa; dop?ki s? to zwi?zki natury materialnej b?d? ci??arem. Jednie wtedy, gdy mi?o?? u pod?o?a takiego materialnego zwi?zku jest tak czysta, ?e pozbawiona jest jakichkolwiek motyw?w egoistycznych, mo?e on by? zadowalaj?cy, trwa?y i wzajemnie korzystny.

Gdzie nie ma Boga, tam nie mo?e by? prawdziwej trwa?ej mi?o?ci. Nie ma mi?o?ci w ma??e?stwie, chyba ?e B?g jest jego fundamentem. Gdyby?my znali mi?o?? Boga, znaliby?my mi?o?? cz?owieka. Mi?o?? do Boga jest ca?kowitym oddaniem si? w mistycznym zwi?zku Ojca i Syna: Bo?e, wszystko, co mam, jest Twoim, tak jak wszystko, co Ty masz, jest moim. M?j czas, moje d?onie, moje ?ycie s? w s?u?bie Tobie. Gdyby m??czy?ni i kobiety do?wiadczali ca?kowitego oddania si? Bogu, gdyby stali si? jednym z Bogiem i nadszed?by moment ludzkiego ma??e?stwa, weszliby w ten sam typ zwi?zku i s?owa ceremonii ?lubnej sta?yby si? rzeczywisto?ci? dwoje staje si? jednym.

Dom jest wyrazem ?wiadomo?ci domownik?w. Przybiera atmosfer? ?wiadomo?ci tych, kt?rzy go tworz?. W budynku, jako takim nie ma ani mi?o?ci, ani nienawi?ci, grzechu czy czysto?ci, choroby czy zdrowia; ale gdy jego domownicy pozwol?, by ich ?wiadomo?? pe?na by?a my?li o grzechu, chorobie, brakach, ograniczeniach, pe?na podejrze? lub l?ku, wtedy zapanuj? w domu niezgoda, brak harmonii czy ub?stwo. Sk?din?d, je?eli ?wiadomo?? tych, kt?rzy tworz? dom, wyra?a mi?o??, zrozumienie, wiar?, odwag?, nadziej?, poczucie bezpiecze?stwa, dom staje si? sanktuarium. W taki dom zostaje wbudowana wizja nowej Jerozolimy ?wi?te miasto rz?dzone mi?o?ci?.

To prawda, ?e wielu z nas nie mo?e zabra? naszego domostwa do kr?lestwa niebieskiego. Mo?e nam si? nie uda? uczyni? z naszego domu ?wi?tego miasta, ale mo?emy wytrwa? w przekonaniu o to?samo?ci Chrystusa jako to?samo?ci ka?dej osoby w naszym domu nie wyra?aj?c tego ani nie g?osz?c w potoku pustych s??w, lecz zachowuj?c w ciszy duchow? integralno??, co powoduje, ?e nasze ?ycie stanowi? b?dzie ?ywe ?wiadectwo zrealizowanej prawdy.

W ciszy swej w?asnej istoty dawa? Mistrz dowody o sobie i tych, kt?rzy za nim pod??ali. Nie waha? si? odsuwa? od rzeszy napieraj?cych na niego, by przebywa? w samotno?ci. Tak i my wczesnym rankiem mo?emy znale?? ciche okresy odrodzenia, p??no wieczorem, w ?rodku nocy czy w wolnych chwilach w ci?gu dnia, ?api?c momenty wytchnienia od wymaga? ?ycia rodzinnego. Nasza realizacja prawdy wyra?a si? na zewn?trz w spokoju i harmonii naszego domu. S?owo staje si? cia?em.

Je?eli poprzez te okresy ciszy B?g nie wkracza w zwi?zki z nasz? rodzin?, wszelki nasz wysi?ek i praca w budowaniu domu ko?czy si? na niczym. Materialna woda, chleb czy wino, kt?re ofiarujemy cz?onkom naszej rodziny, ich nie zadowoli i nast?pnego dnia ponownie dokuczy im g??d i pragnienie. Jedynie w takim stopniu, w jakim uznamy nasze Chystusostwo i prawdziw? to?samo?? domownik?w, b?dziemy w stanie da? wod? ?ycia: "Ktokolwiek pi? b?dzie wod?, kt?r? ja mu dam, nigdy nie b?dzie pragn??." Wtedy B?g spe?nia Siebie samego poprzez nas, tak jak my wype?niamy nasz? rol? przynosz?c pok?j jednostkowej ?wiadomo?ci.

Zwracaj?c si? do Ojca wewn?trz jako ?r?d?a wszelkiego dobra, stajemy si? ?wiadomi naszego zwi?zku z Bogiem i zwi?zki z innymi s? w?wczas czyste i ca?kowicie wolne od pragnienia, by wzi??, mie? czy posi??? kogokolwiek czy cokolwiek, co nale?y do innych. Duchowy zwi?zek jest zwi?zkiem dawania, dzielenia si? i wsp??pracy. To tak jak dawanie prezentu naszym dzieciom, m??owi, ?onie, braciom, siostrom czy przyjacio?om: nie po to, by si? zrewan?owa?, nie z jakiego? powodu, nie dlatego, ?e zapracowali czy zas?u?yli, a jedynie dla rado?ci wyra?enia mi?o?ci.

Gdy zwi?zek z innymi nie opiera si? na tym, na co zas?u?yli?my czy zyskali?my wzajemnie od siebie, lecz na intencji w naszym sercu, by dawa? i dzieli? si? z innymi nie tylko pieni?dzmi, ale wszelkimi grzeczno?ciami ?ycia, takimi jak: wsp??praca, przebaczanie, zrozumienie, zaufanie i pomoc wtedy i tylko wtedy ten zwi?zek b?dzie trwa?y, b?dzie on czystym darem Ducha, czystym oddaniem siebie. "Bo mi?o?? jest od Boga."


12

Bo On jest twoim ?yciem

Nie?miertelno?? jest zdawaniem sobie sprawy czym jest nasza prawdziwa to?samo?? jako B?g-istota to?samo?ci, kt?ra nie ma pocz?tku ani ko?ca, jest wieczysta i wiecznie trwaj?ca. Jest to rozpoznawanie Boga jako ojca i Boga jako syna. Dla tych, kt?rzy s? na drodze duchowej, nie jest to nowa idea. Jest to fundament, na kt?rym opiera si? ka?da znana ludzko?ci nauka duchowa. Istota tej nauki pogrzebana jednak?e zosta?a w rozpowszechnionych koncepcjach nie?miertelno?ci m?wi?cych o istnieniu Methuselaha w ?wiecie czy o wiecznym istnieniu b?ogo?ci po ?mierci. Pierwsza stanowi jedynie poz?acan? wersj? d?ugowieczno?ci, druga oparta jest na b??dnym za?o?eniu, ?e ?mier? jest cz??ci? boskiego stworzenia, podczas gdy Mistrz wyra?nie stwierdzi?: "Ostatnim nieprzyjacielem, kt?ry b?dzie pokonany, jest ?mier?."

To prawda, ?e wcze?niej czy p??niej wszyscy znikniemy z powierzchni ziemi. Ka?dy w swoim czasie opu?ci ten plan ?wiadomo?ci. Ci, kt?rzy nie maj? wiedzy o Bogu i o swym zwi?zku z Bogiem, by? mo?e b?d? zmuszeni opu?ci? swe cia?a przez chorob?, wypadek czy starczy wiek; ale ci, kt?rzy maj? prawid?owe zrozumienie Boga, dokonaj? tego przej?cia bez zmagania si?, b?lu czy niedo??stwa. Ka?dy ostatecznie opu?ci ten plan.

"W domu mego Ojca istnieje wiele komnat." Przechodzimy od niemowl?ctwa do dzieci?stwa, od dzieci?stwa do wieku m?odzie?czego i od m?odzie?czo?ci do dojrza?o?ci ka?dy stan ?wiadomo?ci stanowi jedn? z boskich komnat. Ci, kt?rzy akceptuj? przej?cie z jednego stanu ?wiadomo?ci do nast?pnego jako aktywno?? Boga, nie podejmuj?c daremnych pr?b przed?u?enia stanu ?wiadomo?ci, z kt?rego powinni byli wyrosn??, nie do?wiadczaj? niedo??stwa wieku starczego. Opieranie si? podesz?emu wiekowi, tak jakby by? czym?, czego nale?y si? obawia?, powoduje wiele niedomaga? zwi?zanych ze staro?ci?. Akceptowanie normalnych, naturalnych zmian, jakie towarzysz? przej?ciu z jednego etapu ?ycia do drugiego, pozwala nam oczekiwa? do?wiadcze? wieku ?redniego i podesz?ego z rado?ci? i spokojem raczej ni? z l?kiem i niech?ci?.

Nie ma r??nicy mi?dzy wyra?aniem si? Boga w tym momencie czy za sto lat. ?ycie Boga nie starzeje si? i nie ko?czy. B?g przeznaczy? ka?demu z nas prac? duchow? i da? nam Swoje zdolno?ci do jej wykonania na tym, jak go nazywamy, planie istnienia, B?g zachowa nas w ?ywotno?ci, sile, m?odzie?czo?ci, zdrowiu i pe?ni. Przy takim zrozumieniu nie mylimy d?ugowieczno?ci z nie?miertelno?ci?. D?ugowieczno?? nie jest nie?miertelno?ci?: jest zaledwie kontynuacj? obecnego, fizycznego poczucia istnienia. Nie chodzi nam o d?ugo?? naszego pobytu na ziemi, ale raczej o przejawianie naszej wiecznej Ja?ni zawsze w s?u?bie interes?w Ojca.

Ka?dego przej?cia dokonuje si? dla chwa?y Boga i dla rozwoju naszej indywidualnej Duszy. Ci z nas, kt?rzy zbli?aj? si? do ?redniego wieku i starszego musz? nauczy? si? pyta? Ojca: "Co masz dla mnie do zrobienia teraz?" Tak jak kwiat zakwita, wi?dnie i znowu kwitnie, tak i stare do?wiadczenia ust?puj? nowym. Przechodzimy przez wiele do?wiadcze?, ale ?mier? nigdy nie jest ich cz??ci?.

Wcze?niej czy p??niej ka?dy, kto pod??a drog? duchow?, dochodzi w swym rozwoju do punktu, gdzie zdaje sobie spraw?, ?e tak jak jeden stan ?wiadomo?ci zast?piony zostaje innym w procesie rozwoju od narodzin do ?mierci, tak i do?wiadczenie tego, co nazywamy ?mierci?, jest inn? form? przej?cia w procesie ?ycia. ?mier? jest nasz? interpretacj? tego, co do?wiadczamy, ale ci, kt?rzy zaznali pierwszego nik?ego chocia?by poczucia Boga, rozumiej?, ?e B?g jest ?yciem wiecznym, ?yciem bez pocz?tku i bez ko?ca: "Bo on jest twoim ?yciem i d?ugo?ci? dni twoich." Wizja ta dost?pna jest tylko temu, kto wzni?s? si? ponad egoistyczne pragnienie trzymania siebie i innych w niewoli znajomej formy. G?sienica musi zostawi? kokon po to, by sta? si? motylem. Ka?dy przechodzi kolejne stadia, ale dzi?ki duchowej ewolucji i rozwojowi ostatecznie odnajduje siebie siedz?cego u podn??a Tronu Boga; powraca do Domu Ojca.

Nie oznacza to nie?miertelno?ci Duszy i ?mierci cia?a, tak jak jest to powszechnie rozumiane. Cia?o umiera codziennie: obcinane paznokcie i w?osy odrastaj?; sk?ra si? z?uszcza; kom?rki cia?a nieustannie ulegaj? zmianie, a mimo tych zmian ?wiadomo??, kt?ra jest nasz? prawdziw? to?samo?ci?, pozostaje. Nasz trening od niemowl?ctwa wpoi? nam ide?, ?e cia?o, kt?re widzimy w lustrze, kt?rego jeste?my ?wiadomi, stanowi nasze Ja. Identyfikujemy cia?o ze swoim ja. A tymczasem cia?o jest instrumentem do naszego u?ytku, tak jak pojazd, kt?rego u?ywamy do przemieszczania si? z jednego miejsca na drugie. Nigdy nie jeste?my to?sami z naszym pojazdem. Zawsze jeste?my czym? odr?bnym ni? pojazd, u?ywamy go jedynie jako ?rodka lokomocji. Pojazd tak samo nie jest "Ja", jak i cia?o nie jest "Ja", poniewa? "Ja" to ?wiadomo??. Wcze?niej czy p??niej musimy zarzuci? koncepcj?, ?e cia?o stanowi ??czn? sum? naszej istoty, i zaakceptowa? prawd? o naszej duchowej to?samo?ci, kt?r? jest ?wiadomo??. Nadszed? czas, by przesta? ?y? jako istoty ludzkie. Nie oznacza to, ?e aby dozna? stanu duchowego, musimy umrze?. Nie chodzi tu o ?mier? cia?a, lecz o przemian? dokonuj?c? si? w ?wiadomo?ci, kt?r? Pawe? okre?la? jako umieranie dzienne po to, by by? odrodzonym w Duchu. Codziennie ?wiadomie musimy wyj?? si? spod praw rz?dz?cych ludzkim do?wiadczeniem i uzna? ?ask? Boga poprzez zdanie sobie sprawy, ?e ?yjemy w Niewidzialnym, w oparciu o Niewidzialne i za spraw? Niewidzialnego. W takim poleganiu na Niewidzialnym umieramy dziennie, a? pewnego dnia umrzemy ca?kowicie i zostaniemy odrodzeni w Duchu. Od tego momentu ?ycie przebiega? b?dzie na zupe?nie innym poziomie, gdzie nie podlegaj?c prawom fizyczno?ci, ?yjemy za spraw? boskiej ?aski.

Przemiana taka nie jest zasadniczo fizyczna; jest aktem ?wiadomo?ci. Liszka przemienia si? w trakcie metamorfozy g?sienicy w motyla. Stan ?wiadomo?ci g?sienicy porzuca ja?? liszki i wznosi si? do ja?ni motyla. Przemiana dokonuje si? w ?wiadomo?ci i wyra?a na zewn?trz jako forma. Gdy zrozumiemy t? now? i zdumiewaj?c? ide?, zaczniemy pojmowa?, ?e Ja, kt?rym jestem, jest trwa?e i wieczne:

Na pocz?tku B?g; istota Boga: ?wiadomo?? jest ci?g?ym stanem wiecznego bycia i B?g wyra?a Siebie jako ty i ja. B?g utrzymuje kontynuacj? Swego w?asnego istnienia w Swojej niesko?czonej jednostkowej formie zawsze i zawsze, i zawsze. Wszyscy ci, kt?rzy istnieli na pocz?tku, istniej? teraz, a ci, kt?rzy istniej? teraz, b?d? istnieli zawsze.

Cia?o jest ?wi?tyni? ?ycia. ?wi?tynia jest ?yciem samym w sobie, uformowanym, Duchem uformowanym. Tak jak m?zg jest drog?, przez kt?r? wyra?a si? inteligencja, tak cia?o jest drog?, przez kt?r? wyra?a si? ?ycie. Czy ?ycie mo?e by? oddzielone od swojej ?wi?tyni? ?ycie jest substancj?, z kt?rej cia?o jest uformowane. Dlatego te? cia?o, tak jak ?ycie, jest niezniszczalne i nie ma wieku.

We mnie jest duchowa sita ?ycia funkcjonuj?ca od wewn?trz do zewn?trz. Nie posiadam si?y ?ycia; Ja jestem si?? ?ycia. Ta si?a ?ycia sk?ada si? na m?j prawdziwy byt i przybiera harmonijn? i niesko?czon? form?. ?wiadomo?? stanowi prawo i aktywno?? cia?a. Nic nie mo?e zatrzyma? bytu, kt?rym jestem, poniewa? Ja istniej? niezale?nie od tego, co ?wiat nazywa materi?, ograniczeniem czy uciele?nieniem. Istot? mojego bytu jest wieczno??.

Niewidzialna aktywno?? Prawdy maj?ca miejsce w mojej ?wiadomo?ci odnawia mnie fizycznie, umys?owo, moralnie i finansowo. Dzie? w dzie? ta wewn?trzna Ja?? b?d?ca moim niewidzialnym bytem wytwarza wszystko, co jest niezb?dne do wype?nienia mego ziemskiego do?wiadczenia.

Obserwowa? mog? cia?o przechodz?ce z dzieci?stwa do m?odzie?czo?ci, z m?odzie?czo?ci do dojrza?o?ci, z dojrza?o?ci do wieku ?redniego i ze ?redniego wieku do wieku podesz?ego, ale w trakcie kolejnych zmian cia?a Ja pozostaj? obserwatorem: nieprzenikalnym, nieprzeniknionym, nie dotkni?tym, nie zranionym." W wieku lat dziewi?ciu, dziewi?tnastu czy dziewi??dziesi?ciu obserwowa? b?d? wszelkie zmiany cia?a, wszelkie zmiany wyrazu. Nigdy nie porzuc? Ja ani nie opuszcz?. Ja nie mo?e mnie zostawi? czy opu?ci?, poniewa? Ja jest "mn?". Ja b?dzie zawsze mnie strzec i chroni?.

Jedyny moment, kt?ry mog? zna?, to obecna minuta. Minut? temu nie istniej? i za minut? nie ma istnienia. Przesz?o??, tera?niejszo?? i przysz?o?? istniej? teraz: teraz jest momentem, w kt?rym ?yj?; teraz jest momentem, w kt?rym zawsze ?y?em; i to jest teraz, w kt?rym zawsze b?d? ?y?. Bezcelowym i bezsensownym by?oby my?le? o ?yciu za sto czy dwie?cie lat. Jedyny czas, w kt?rym ?yj?, jest teraz i teraz w tym momencie B?g, jedno ?ycie wyra?a Siebie. Ja nie wyra?am ?ycia: ?ycie wyra?a Siebie jako moje niesko?czone jednostkowe niezniszczalne bycie.

"Cho?bym kroczy? dolin? cienia ?mierci", Ty tam jeste?. ?mier? nie jest unicestwieniem. ?mier? jest jedynie cieniem, kt?ry, wygl?da jak ?mier?. Nawet w dolinie cienia b?d? obserwowa? siebie przechodz?cego przez to, poniewa? nigdy nie mog? by? oddzielny od Ja; Ja nie mo?e nigdy umrze?.


13

Nie l?kaj si?

Nie l?kaj si?, bo Ja jestem z tob?; nie trw?? si?, bom Ja twoim Bogiem. Umacniam ci? i

wspomagam, podtrzymuj? ci? moj? prawic? sprawiedliw?.

Ksi?ga Izajasza 41:10


Nie l?kaj si?: "A zatem pozostaje odpoczynek ludziom Boga", odpoczynek od my?li budz?cych niepok?j, odpoczynek od l?ku, odpoczynek od zw?tpienia i niepewno?ci. W tym stanie odpoczynku zst?puje si?a ?aski i w bezpo?rednim wyrazie jako nasze do?wiadczenie pojawia si? obecno?? Boga. Przyjmij dar Boga bez znoju, zmagania si? i wysi?ku. W ciszy i pewno?ci, w wolno?ci od l?ku i niepokoju niech B?g przejawia Siebie. Pozw?lmy, by B?g wyrazi? Siebie. Pozw?lmy, by B?g ?y? naszym ?yciem. Sprawmy, ?eby nie by?o ju? wi?cej "ja" czy "ty" oddzielnego i odr?bnego od Ojca. Niechaj Ojciec stanowi nasze ?ycie.

Umys? spoczywa w ?wiadomej jedno?ci z Bogiem. Umys? ludzki nie troska si? problemami dnia dzisiejszego czy jutra; bo zjednoczenie Duszy z Bogiem ?wiadoma realizacja Boga ujawnia Boga jako spe?nienie wszelkich potrzeb, zanim si? nawet pojawi?. Troska, l?k i zw?tpienie znikaj? w tym spe?nieniu; zostaje objawione prawdziwe znaczenie s??w: "Nie l?kaj si?". W ?wiadomym zjednoczeniu z Bogiem umys? Boga funkcjonuje jako nasz umys?, jako nasze do?wiadczenie i jako nasze ?ycie. Tak ?e umys? ludzki spoczywa i wykonuje w?a?ciw? sobie funkcj? jako narz?dzie ?wiadomo?ci.

Ten stan spoczynku stanowi spok?j wewn?trzny, kt?rego nie osi?gnie nic, co jest efektem. Nawet my?l czy stwierdzenie prawdy jest efektem i dlatego te? u?ywanie umys?u do powtarzania stereotypowych stwierdze? o Bogu cz?sto nie przynosi spokoju. To nie my?li o Bogu powoduj? spe?nienie modlitwy. My?l o Bogu nie stanowi zasady tw?rczej wszech?wiata: B?g sam w Sobie jest zasad? tw?rcz? i B?g jest poznawany jedynie wtedy, gdy umys? ludzki znajduje si? w spoczynku.

B?g stanowi ?wiadomo?? bytu jednostkowego, dlatego te? miar? tego jest niesko?czono?? bytu. Nic nie mo?e zosta? do ciebie dodane; nic nie mo?e by? ci uj?te. ?adne dobro nie mo?e by? ci dane; ?adne z?o ci? nie mo?e dotkn??: wewn?trz swej w?asnej istoty zawierasz niesko?czono?? dobra. "Synu, ty? zawsze ze mn? i wszystko, co mam, jest twoje." Wszystko, czym B?g jest, zosta?o ustanowione w tobie. Jeste? tym miejscem w ?wiadomo?ci, przez kt?re przejawia si? niesko?czona istota Boga. Dlatego te? dobro nie mo?e przychodzi? do ciebie: dobro wyra?a si? od wewn?trz obdarowuj?c wszystko, co znajdzie si? w zasi?gu twego u?wiadomienia sobie tej prawdy. Jedyne, co jest konieczne, to powstrzymanie si? od my?li, zaniechanie wszelkiej budz?cej l?k czy niepok?j my?li pozostawanie w spokoju.

"Uspok?jcie si? i wiedzcie w ciszy i pewno?ci b?dzie twoja si?a", tw?j spok?j, trwanie i bezpiecze?stwo nie w schronach, nie w kontach bankowych, ale w Twoim kr?lestwie, w Twoim spokoju. W ciszy i pewno?ci jest spoczynek, ochrona, troska, wsp??dzia?anie. W ciszy i pewno?ci nie l?kaj si?. Nie l?kaj si?:

Jestem z tob? i b?d? z tob? do ko?ca ?wiata. Z??? sw?j ci??ar u moich st?p; zrzu? sw?j ci??ar w pewno?ci, ?e wszelkie dobro jest uciele?nione i zawarte w twojej istocie. Nigdy ci? nie porzuc? ani nie opuszcz?. Je?li po?cielisz sobie ???ko w piekle, b?d? tam z tob?. Je?li kroczy? b?dziesz dolin? ?mierci, b?d? z tob? jedynie krocz w spokoju, pewno?ci i bezpiecze?stwie; id? bez poszukiwania.

Nie ma spokoju; nie ma odpoczynku dla tych, kt?rzy szukaj? poza swoj? w?asn? istot?. Kr?lestwo Boga znajduje si? wewn?trz. Zaakceptuj Moje kr?lestwo i b?d? spokojny. Zaakceptuj Moj? obietnic?: teraz jeste?cie synami Boga. Teraz jeste?cie Moimi spadkobiercami, wsp??dziedzicami z Chrystusem i wszelkie bogactwa niebieskie s? waszymi teraz, nie jutro; teraz, nie wczoraj. Nie istnieje nic do osi?gni?cia jutro; nie istniej? ?adne ?ale z wczoraj: istnieje jedynie bycie teraz, ten moment odpoczynku we Mnie, pewno?ci we Mnie.

Wszelka moc zosta?a ustanowiona w tobie. Nie oczekuj nic od cz?owieka, kt?rego dech jest w jego nozdrzach; nie pok?adaj wiary czy pewno?ci w ksi???tach, bez wzgl?du na to, jak wysoko s? postawieni czy jak? maj? w?adz?. Nie istnieje moc zewn?trzna wobec ciebie. Nie obawiaj si? nigdy ?adnego skutku; nie l?kaj si? nigdy tego, co jest stworzone: miej wiar? w Stw?rc?. Czy? stworzenie mia?oby mie? dla ciebie wi?ksze znaczenie ni? Stw?rca? Czy mia?by? mi?owa? to, co zosta?o stworzone, bardziej ni? Stw?rc?? Czy mo?esz l?ka? si? tego co B?g stworzy?? Czy istnieje Stw?rca oddzielny od Boga? Czy istnieje inne stworzenie, stworzenie oddzielne od Boga? "Oto co stwierdzi?em: B?g uczyni? ludzi prawymi, lecz oni szukaj? rozlicznych wybieg?w."


My?l ludzka nie jest si??. "Bo my?li moje nie s? my?lami waszymi stwierdza Pan. " Nigdy nie oczekuj b?ogos?awie?stwa ani nie obawiaj si? kl?twy z my?li ludzkiej. Z?o, kt?re cz?owiek czyni, nie si?ga wy?ej ni? on sam. Wszelkie z?o jest samoniszcz?ce. Niszczy ono jednak tych, kt?rzy je wymy?laj?, nigdy za? tych, przeciwko kt?rym jest ono wymierzane. Z?o jest moc? jedynie dla tych, kt?rzy daj? mu moc.

Wszystko, co akceptujesz jako moc oddzieln? od Boga mo?e ci? skrzywdzi?, ale samo w sobie nie ma mocy wi?kszej ni? cie? na ?cianie. Je?eli pozostajesz w przekonaniu, ?e inni mog? ci? zrani? lub ?e ty mo?esz zrani? innych, b?dziesz cierpia?, ale nie od tego, co kto? tobie uczyni? czy ty komu? uczyni?e?, lecz z powodu przekonania, ?e istnieje moc oddzielna od twojej w?asnej ?wiadomo?ci. Krzywda pochodzi nie od innych, ale od ciebie, spowodowana twoim odst?pstwem od prawdy. Musisz odrzuci? przekonanie, ?e dobro czy z?o mo?e przyj?? do ciebie.

Nie l?kaj si? ?adnej z?ej my?li czy uczynku wymierzonego przeciwko tobie czy komukolwiek innemu. Nie obawiaj si? nikogo i nade wszystko nie miej w sobie z?o?ci czy nienawi?ci, bo przywi??esz innych do siebie okropnym ?a?cuchem nienawi?ci. Musisz zrozumie?, ?e z?o mo?e dotkn?? tylko tego, kto je przyjmuje: dlatego te? nigdy nie l?kaj si? z?a, nie miej wobec niego nienawi?ci, nie miej z?o?ci, natomiast zawsze reaguj z wyrozumia?o?ci?.

Twoje dobro mo?e bi? krytykowane, mo?e nawet by? uznane za s?abo??. Nie pozw?l, by ci? to przej??o. Nie masz obowi?zku czegokolwiek udowadnia? i nie masz nic do udowodnienia. Pozw?l, by ?wiat zabawia? si? swymi w?asnymi koncepcjami Boga i cz?owieka, religii i modlitwy. "Mi?ujcie waszych nieprzyjaci?? i m?dlcie si? za tych, kt?rzy was prze?laduj?." M?dl si? za ich o?wiecenie, ale nigdy si? nie l?kaj i nigdy nie odczuwaj wobec nich z?o?ci.

Dobro nie mo?e do ciebie przyj??, poniewa? zosta?e? ju? ustanowiony w dobru. Z?o nie mo?e ci przeszkodzi?, poniewa? B?g jest miar? twego dobra. B?g stanowi niesko?czono?? twojej ?wiadomo?ci; B?g stanowi czysto?? twej Duszy. Nie istnieje nic poza twoj? w?asn? ?wiadomo?ci?.

Je?eli nie ma z?a w twojej ?wiadomo?ci to nie ma z?a, kt?re by operowa?o w twoim ?wiecie. Jak mo?esz okre?li?, czy z?o operuje w twojej ?wiadomo?ci? Uznajesz obecno?? lub moc inn? ni? B?g? Je?li tak, z?o dla ciebie istnieje. Czy postrzegasz co?, co nienawidzisz, czego si? obawiasz czy wobec czego odczuwasz z?o??? Je?li tak, to masz do czynienia z obrazami, kt?re stworzy?e? wewn?trz siebie. Nienawi??, z?o?? lub l?k s? jedynie wytworami my?li, skutkiem wytworzonego przez samego siebie obrazu i dlatego pozbawione mocy, realno?ci czy prawdy. B?g jest tkanin?, substancj? i prawem twojej ?wiadomo?ci. Z?o jest jedynie sugesti? lub pokus?, ?eby zaakceptowa? stw?rc? innego ni? B?g. Sugesti? t? musisz rozwi?za? wewn?trz siebie poprzez osi?gni?cie tego stanu spokoju, w kt?rym S?owo Boga przebywa w tobie, a ty przebywasz w ?wiadomo?ci prawdy.

Trwaj w prawdzie, ?e B?g jest jedyn? moc?, a przekonasz si?, ?e wszelkie b?ogos?awie?stwo emanuje z prawdy utrzymywanej w ?wiadomo?ci. Trwaj w prawdzie, ?e kr?lestwo bo?e jest ustanowione na ziemi. W prawdzie, ?e ja jest bli?sze ni? oddech i bardziej dost?pne ni? r?ce i nogi. ?yj z prawd?, ?e imiona wasze zapisane s? w niebiosach, ?e jeste? Uchrystusowionym Synem Boga obrazem i podobie?stwem Jego boskiej istoty, manifestacj? Jego chwa?y. "Ja przyszed?em po to, aby mia?y ?ycie i mia?y je w obfito?ci."

Pozw?l, by twoja modlitwa by?a odpoczynkiem od s??w, od my?li i od pragnie?. O nic si? nie troszcz. Duch Prawdy, Pocieszyciel nigdy ci? nie opu?ci, nawet wtedy, gdy ka?de przej?cie czy kana? dobra s? odci?te. Pocieszyciel jest aktywno?ci? Boga w twojej w?asnej ?wiadomo?ci. Jako taki, stanowi r?wnie nierozerwaln? cz??? twojej istoty jak twoja integralno??, lojalno?? czy uczciwo??. Pocieszyciel znajduje si? w tobie; jest to: "Ucisz si? i uspok?j" wobec ka?dej burzy na zewn?trz i wobec ka?dego zak??cenia wewn?trz. Otw?rz wrota swej ?wiadomo?ci i pozw?l, by Pocieszyciel m?wi?. Niech Pocieszyciel b?dzie twoim zapewnieniem, twoim dostatkiem, zdrowiem, harmoni? twego domu i spokojem twego ?ycia wewn?trznego.

?ycie duchowe oznacza ?ycie w atmosferze absolutnego braku l?ku bez wzgl?du na okoliczno?ci. "Nie b?j si? i nie przera?aj, bo Pan B?g, m?j B?g, b?dzie z tob?, i nie opu?ci ci? ani nie zostawi to Ja jestem, nie b?jcie si?." Jest to najwi?ksza prawda uzdrawiaj?ca, jaka zosta?a kiedykolwiek objawiona ludzkiej ?wiadomo?ci. Dla uczni?w Burza oznacza?a ?mier? i zniszczenie, ale Mistrz widzia? jedynie okazj?, by upewni? ich tymi pocieszaj?cymi s?owami: "To ja, nie obawiaj si?." Ta sama pewno?? pozwoli?a Jezusowi stoj?cemu przed Pi?atem powiedzie?: "Nie mia?by? ?adnej w?adzy nade Mn?, gdyby ci jej nie dano z g?ry." Ta sama si?a w J?zefie wypowiedzia?a: "Nie wy?cie mnie tu przys?ali, lecz B?gdla waszego ocalenia od ?mierci B?g wys?a? mnie tu przed wami."

Okoliczno?ci, z jakimi si? stykasz, mog? wydawa? si? przera?aj?ce, a katastrofa nieunikniona, ale Chrystus m?wi: "To ja, nie obawiaj si?." B?g ma r??ne sposoby, by przywie?? nas do Siebie. Niekiedy to, co pojawia si? jako katastrofa czy zag?ada tego, co uwa?amy za niezwykle istotne, s?u?y przebudzeniu nas do ?ycia duchowego.

Nie traktuj nigdy tymczasowego zaburzenia jako pora?ki, braku demonstracji czy braku duchowej wizji lub zrozumienia. To nie brak duchowej wizji skierowa? Moj?esza i Hebrajczyk?w ku do?wiadczeniu pustyni. By? to B?g prowadz?cy ich do wy?szego poczucia dobra. To nie brak zrozumienia wys?a? Eliasza w puszcz?, by znalaz? si? w takim stanie wyg?odzenia, ?e kruki musia?y przynosi? mu jedzenie. By? to B?g udowadniaj?cy Eliaszowi, ?e pozosta?o siedem tysi?cy tych, kt?rzy nie ugi?li kolan przed Balem i ?e nawet w dziczy Ja jestem z tob? i zawsze mog? zastawi? przed tob? st?? w obliczu twych wrog?w.

To nie pora?ka zawiod?a Jezusa na wysok? g?r?, gdzie by? kuszony przez diab?a, czy na pustyni? pozbawion? ?ywno?ci. By? to boski spos?b ujawnienia, ?e nie powinien on d??y? do demonstrowania rzeczy, ?e nie samym chlebem cz?owiek ?yje, ale ka?dym s?owem pochodz?cym z ust Boga. To nie pora?ka umie?ci?a Mistrza na krzy?u, wtr?ci?a Piotra i Silasa do celi wi?ziennej, przyczepi?a ?mij? do r?ki Paw?a. Nie, by?y to boskie okoliczno?ci umo?liwia wykazanie nico?ci tego, co ?wiat nazywa? si?? z?a, nawet ?mierteln? si??.

Nie patrz nigdy na zak??cenia czy trudno?ci w ?yciu jako na przejaw braku zrozumienia czy brak demonstracji. Traktuj te niefortunne okoliczno?ci jako mo?liwo?ci, kt?re zostan? usuni?te, gdy przestan? s?u?y? przy?pieszeniu twego duchowego rozwoju.

Miej odwag? stan?? przed ka?d? osob? i wobec warunk?w, kt?re uwa?asz za szkodliwe lub niszcz?ce. W ciszy sprostaj sytuacji bez l?ku. Sta? przed sytuacj? czy osob?, a zobaczysz, ?e osoba ta czy sytuacja jest obrazem twojej w?asnej my?li i dlatego nie ma przyczyny, prawomocno?ci czy prawa, kt?re by j? podtrzymywa?o. Postrzegaj Boga jako Dusz? ka?dego cz?owieka i Boga jako aktywno?? w ka?dej sytuacji.

Nie obawiaj si?, co ?miertelna my?l mo?e uczyni?, jako ?e ?miertelna my?l jest samodestrukcyjna. Nie obawiaj si? my?li i czyn?w cz?owieka, kt?rego dech jest w jego nozdrzach. Jeste? ?wi?tyni? Boga i w tym momencie B?g znajduje si? w swojej ?wi?tyni. Jeste? ?wi?tyni? ?yj?cego Boga. Cia?o twe jest ?wi?tyni? ?yj?cego Boga. Twoje ?ycie, dusza, umys? s? miejscem przebywania prawdy i je?eli przebywasz w tej prawdzie, pozwalaj?c, by przebywa?a ona w tobie, z?o nie zbli?y si? do miejsca, w kt?rym si? znajdujesz. Nie l?kaj si?. Spoczywaj w wierze i zaufaniu w kr?lestwo Boga.

Nigdy ci? nie zostawi?, nigdy ci? nie opuszcz?. Po co to ca?e zmaganie si?? Ja jestem w samym ?rodku ciebie, bli?ej ni? oddech, bli?ej ni? d?onie i stopy. Po co si? zmaga?, tak jakby? mia? si? Mnie trzyma?? Nigdy ci? nie zostawi?, jestem z tob? zawsze.

Dam ci wod?. Dam ci, wi?c nie musisz si? zmaga?. Nie walcz b?d? spokojny. Pozw?l Mi ci? nakarmi?. Nie pr?buj ?y? chlebem, przynajmniej nie samym chlebem. ?yj ka?dym s?owem, ka?d? obietnic? Pisma, kt?re jest spe?nione w tobie. Tak jak by?em z Moj?eszem, tak b?d? z tob?. Miej tylko wiar?, a dam ci ukryt? mann?, kt?ra jest niewidzialne dla ?wiata, nieprzystaj?ca do zdrowego rozs?dku i niepoj?ta dla ludzkiego zrozumienia, ukryta w g??bi twej w?asnej istoty. Mam po?ywienie, o kt?rym ?wiat nie wie. Gdy Mnie poprosisz, dam ci wod?. Porzu? uzale?nienie i wiar? w ludzi, okoliczno?ci i warunki. W g??bi ciebie jest po?ywienie, o kt?rym ?wiat nie wie; s? tam ukryte ?r?d?a wody i niewidzialna manna; wszystko to jest osadzone i uciele?nione w twej w?asnej istocie.

Tw?j Ojciec niebieski wie, ?e masz potrzeb? tych rzeczy. Rado?ci? Jego jest ci je da? nie sprawia?, by? zmaga? si? czy walczy? o nie, ale da? je tobie na mocy ?aski. Kiedykolwiek widmo jakiego? zak??cenia majaczy si? na twym horyzoncie, rozlu?nij si?, spocznij w pokoju, w zapewnieniu Mojej obecno?ci w tobie.

S?uchaj Mnie, ?agodnego g?osu ciszy wewn?trz twojej istoty. Nigdy ci? nie zostawi?, nigdy ci? nie opuszcz?, nawet w dolinie cienia ?mierci Ja b?d? z tob?. Ja daj? ci ?yciodajne wody tryskaj?ce ?yciem wieczystym. Je?eli nas?uchujesz Mego g?osu ciszy, je?li spoczywasz w wieczystych ramionach, je?eli odpoczywasz we mnie, je?li pozwalasz by ka?de Moje s?owo karmi?o ci? i by?o twoim chlebem ?ycia i tw? podpor?, nigdy nie umrzesz. M?j Duch jest z tob?; Moja obecno?? idzie przed tob?; Ja id?, ?eby przygotowa? ci miejsce.

Przesta? si? ba?, przesta? w?tpi?. Odpoczywaj na Moim ?onie; odpoczywaj w Moich ramionach, w Mojej mi?o?ci i b?d? w spokoju. Ufaj Ja wewn?trz twej istoty. Ufaj, ?e Ja mo?e czyni? to wszystko. Ufaj, ?e istnieje Obecno?? wewn?trz twej istoty, kt?rej jedyn? rol? jest b?ogos?awi?, by? dobrodziejstwem i instrumentem Mojej ?aski. Ufaj Mi; wierz jedynie we Mnie; nie l?kaj si?.


14

Przybytek Boga

Jak mi?e s? przybytki Twoje, Panie Zast?p?w!Dusza moja pragnie i t?skni do przedsieni Pa?skich.

Moje serce i cia?o rado?nie wo?aj? do Boga ?ywego.

Ksi?ga Psalm?w 84:2-3

O jedno prosz? Pana, tego poszukuj?: bym w domu Pa?skim przebywa? po wszystkie dni mego ?ycia,

abym za?ywa? ?askawo?ci Pana, stale si? radowa? Jego ?wi?tyni?.

Ksi?ga Psalm?w 27:4

Kto b?dzie przebywa? w Twym przybytku, Panie, kto zamieszka w Twojej ?wi?tej g?rze?Cz?owiek

o r?kach nieskalanych i o czystym sercu.

Ksi?ga Psalm?w 15:1; 24:4


Ludzie r??nych wyzna? zawsze mieli u?wi?cone miejsce wielbienia ?wi?tyni?, meczet czy ko?ci?? gdzie wierny m?g?by przebywa? z Bogiem. Struktura samego sanktuarium i przedmiot wielbienia by?y ustanowione tak, by wie?? Dusz? do Boga. W rzeczywisto?ci spotkanie Boga twarz? w twarz nie jest zale?ne od czczenia w szczeg?lnym miejscu czy stosowania si? do przepisanego rytua?u. Praktykowane obrz?dy stanowi? zaledwie zewn?trzny symbol wewn?trznego d??enia do Boga i ka?dy symbol ma swoje w?asne g??bokie znaczenie i warto??. Ilustracj? takiego d??enia do Boga, przepe?nionego symbolami, jest nabo?e?stwo w przybytku Pana opisane w najdrobniejszych szczeg??ach w Starym Testamencie.

Hebrajska ?wi?tynia czy tabernakulum mia?o kszta?t r?wnoleg?oboku ze ?cianami zwr?conymi na p??noc i po?udnie oraz na wsch?d i zach?d. Sk?ada?a si? ona z trzech cz??ci: zewn?trznego dziedzi?ca, ?wi?tego Miejsca i z Miejsca Naj?wi?tszego.

Dziedziniec by? dost?pny dla wszystkich. Na tym zewn?trznym dziedzi?cu znajdowa? si? p?on?cy kotlarz (miejsce ognia koksowego), wielki kotlany o?tarz umieszczony w pobli?u wej?cia, w kt?rym palono ofiary dobrowolnie przyniesione przez ludzi. Pomi?dzy kotlarzem i drzwiami prowadz?cymi do ?wi?tyni znajdowa?a si? umywalnia zrobiona z br?zu, w kt?rej kap?ani obmywali swoje d?onie i stopy przygotowuj?c si? do sk?adania ofiar czy przed wej?ciem do ?wi?tyni.

Miejsce ?wi?te dost?pne by?o jedynie dla kap?an?w. Po stronie p??nocnej znajdowa? si? drewniany st??. By? to st?? chleba pok?adnego, na kt?rym le?a?o dwana?cie bochenk?w prza?nego chleba podzielonych na dwa oddzielne stosy. Chleb ten by? wyrazem boskiego dostatku i ?aski i ka?dego tygodnia na st?? k?adziono ?wie?y zapas. S?owo "chleb pok?adny" oznacza "chleb Obecno?ci" i przez niekt?rych znawc?w Biblii interpretowane jest jako symbol Obecno?ci Boga. Naprzeciwko sto?u chleba pok?adnego znajdowa? si? z?oty ?wiecznik, metalowa kolumna z trzema odnogami rozszerzaj?cymi si? w pojemniki o kszta?cie migda?a, kt?re tworzy?y zbiorniki dla siedmiu lamp. W lampach nieustannie p?on??a oliwa. W pobli?u wej?cia do Miejsca Naj?wi?tszego, znajdowa? si? zbli?ony w konstrukcji do o?tarza na dziedzi?cu, na kt?rym znajdowa? si? kot?arz, z?oty o?tarz, gdzie rano i wieczorem wysoki kap?an zapala? kadzid?o.

Miejscem najbardziej u?wi?conym w ca?ym tabernakulum by?o Miejsce Naj?wi?tsze znajduj?ce si? tu? za Miejscem ?wi?tym. W tym zamkni?tym miejscu sk?adano symbole o najwi?kszej warto?ci i znaczeniu dla rytua?u i jedynie raz do roku kap?anom wolno by?o wej?? w jego obr?b. Tutaj spoczywa?a Arka Przymierza, skrzynia z drzewa akacjowego wy?o?ona z?otem. Tutaj, jak wierzono, znajdowa?a si? sama Obecno?? Boga, ale jedynie ci, kt?rzy mieli czyste d?onie i niewinne serce, mogli znale?? drog? do tej Obecno?ci.

Teraz spr?bujmy poprzez medytacj? zrozumie? duchowe znaczenie symboliki tej ?wi?tyni. Zaczynamy od dziedzi?ca. Przy o?tarzu, na kt?rym znajdowa? si? kotlarz witaj?cy wszystkich przyby?ych, wierni sk?adali swe ofiary. W tych dawnych czasach ofiara polega?a na oddawaniu p?omieniom jakiego? materialnego przedmiotu o istotnej warto?ci, co dowodzi?o oddania i gotowo?ci po?wi?cenia wszystkiego, by dosi?gn?? Boga. Wierny musia? pozby? si? wszystkiego, co by stanowi?o przeszkod? w jego komunii z Bogiem, i by? gotowym wrzuci? w ogie? cokolwiek, co mog?oby op??ni? jego post?p. Praktyka ta symbolizowa?a po?wi?cenie poczucia siebie, bo nikt nie mo?e dosi?gn?? Obecno?ci Boga bez uprzedniego wyzbycia si? wiary i zaufania w ludzkie mo?liwo?ci.

Niekt?rzy z nas by? mo?e nigdy nie znajd? si? w ?wi?tyni, w ko?ciele czy jakimkolwiek miejscu ?wi?tym, niemniej, je?eli szczerze pragniemy dosi?gn?? Boga, od ka?dego z nas wymagane jest po?wi?cenie. Jakiego to po?wi?cenia wymaga si? od nas we wsp??czesnych czasach, aby?my mogli dosi?gn?? Naj?wi?tszego? Czym jest owa przeszkoda, kt?rej stawiamy czo?o? Co op??nia nasz post?p? Czy? nie jest to znana od wiek?w praktyka czczenia cudzych bog?w, gdy zapominamy pierwsze przykazanie?

Bogowie, kt?rych dzisiaj czcimy, nie s? pos?gami bo?k?w jak za dawnych czas?w; s? nimi s?awa, fortuna i pozycja. Nieustannie oczekujemy od innych satysfakcji, mi?o?ci i wdzi?czno?ci, zamiast widzie? Boga jako jedyne ?r?d?o. Wierzymy, ?e nasze zasoby zale?ne s? od inwestycji, konta bankowego czy zatrudnienia. Musimy przesta? polega? na ludzkich ?rodkach to jest po?wi?cenie, kt?rego si? od nas wymaga, po?wi?cenie, kt?re nie jest dokonywane publicznie, ale w ?wi?to?ci i skryto?ci naszej w?asnej istoty.

Nie mo?emy znale?? si? w obecno?ci Boga obci??eni naszymi problemami. Musimy odrzuci? nawet pragnienie, by B?g interweniowa? w nasze ludzkie sprawy. Pami?tajmy, ?e Arka Przymierza B?g jest w odleg?ym ko?cu ?wi?tyni i wszelkie przeszkody musz? zosta? usuni?te, zanim mo?na dosi?gn?? Boga. Tak wi?c zaczynamy sk?ada? ofiar? wrzucaj?c w p?on?cy ogie? wszelkie zale?no?ci od ?wiata. Musimy zostawi? nasze ?miertelne i materialne poczucie dostatku i zdrowia, a jednocze?nie si? ich nie wyrzeka?. Przeciwnie, w miar? jak ludzkie poj?cia zostaj? odrzucone na rzecz ca?kowitego polegania na Bogu, przejawia? si? one b?d? w wi?kszym dostatku i harmonii.

Nie r?bmy b??du polegaj?cego na fa?szywym zrozumieniu istoty ofiary. Nie musimy pozbywa? si? osobistej w?asno?ci; istnieje przekonanie, ?e bogactwo materialne sk?ada si? na dostatek, kt?ry musi by? z?o?ony w ofierze. Dop?ki to przekonanie nie zostanie wyeliminowane, nie mo?emy zda? sobie sprawy z naszej pe?ni w Bogu, w kt?rej dostatek ustanowiony jest ju? na wieki wiek?w. W takim stopniu, w jakim przyjmujemy materialistyczn? koncepcj?, ?e pieni?dze s? synonimem zasob?w, czy ?e s? ich ?r?d?em, do?wiadczamy braku lub ograniczenia. Prawda jest odwrotna. Zasoby s? ?r?d?em pieni?dzy. Zasoby s? substancj?, z kt?rej pieni?dze s? uformowane. Zasoby s? ?wiadomo?ci? prawdy, byciem ?wiadomym naszego zwi?zku z Bogiem. Z chwil?, gdy zwi?zek ten, to u?wiadomienie sobie naszej prawdziwej to?samo?ci, staje si? rzeczywisto?ci? i nierozdzieln? cz??ci? naszej ?wiadomo?ci, przestajemy odczuwa? brak czy ograniczenie, poniewa? zrozumienie stanowi substancj? naszych zasob?w.


Ta sama duchowa wiedza i zrozumienie, kt?re tworz? substancj? naszych zasob?w, stanowi? substancj? naszego zdrowia. Powszechnie przyj?ty pogl?d, czym jest zdrowie, jest taki, ?e serce bije normalnie, w?troba wydziela odpowiedni? ilo?? ???ci, p?uca wdychaj? i wydychaj? rytmicznie, przew?d pokarmowy w?a?ciwie przyswaja i wydala, i wiele innych narz?d?w i cz??ci cia?a wykonuje swe naturalne funkcje. Przekonanie, ?e zdrowe narz?dy i prawid?owe ich funkcjonowanie sk?adaj? si? na zdrowie, musi by? z?o?one w ofierze. Zdrowie jest zdaniem sobie sprawy, ?e B?g stanowi ?r?d?o wszelkiej aktywno?ci i substancj? wszelkich form i ?e B?g jest prawem dla Swego stworzenia. Ta prawda duchowa przejawi si? jako zdrowie.

Materialistyczne poj?cia zdrowia i dostatku stanowi? zaledwie dwie z wielu b??dnych koncepcji, kt?re musz? by? z?o?one w ofierze. Zacznijmy tu, gdzie jeste?my, w obecnym stanie ?wiadomo?ci. W g??bi naszych umys??w i serc sami wiemy, co naszym rozumieniu jest ?miertelne, materialne i ograniczone, czy b?dzie to dotyczy?o dobytku, zdrowia, przyjaci??, rodziny, pozycji spo?ecznej, w?adzy czy s?awy. Rezygnujemy z naszych ludzkich poj??, przyjmuj?c w zamian wy?sze duchowe poczucie bytu. Sk?adamy w ofierze to, co bezwarto?ciowe, ?eby otrzyma? to, co jest bosko prawdziwe. Ci, kt?rzy poszukuj? Boga dla swych w?asnych cel?w, b??dz?; Boga mo?na dost?pi? jedynie poprzez ca?kowit? rezygnacj? z jakiegokolwiek pragnienia, z wyj?tkiem jednego, by rozkoszowa? si? Jego mi?o?ci? i ?ask?. W medytacji sk?adamy ofiar?:

Po?wi?cam; po?wi?cam ka?d? materialn? przeszkod?, ka?d? ?mierteln? i ludzk? przeszkod?, wszystko, co stoi pomi?dzy mn? i Bogiem. W Twojej obecno?ci jest pe?nia ?ycia. Oddaj? ka?de pragnienie, kt?re kiedykolwiek posiada?em, oddaj? ka?de pragnienie z wyj?tkiem jednego: wszystko, czego pragn?, to Ciebie. Pozw?l mi by? w Twojej Obecno?ci. Twoja ?aska mi wystarczy. Nie Twoja ?aska oraz zdrowie czy dostatek, Twoja ?aska wy??cznie. Rezygnuj? z potrzeby posiadania osoby, miejsca, rzeczy, okoliczno?ci czy warunk?w nawet z nadziei na niebo. Po?wi?cam wszelk? potrzeb? uznania, nagrody, wdzi?czno?ci, mi?o?ci, zrozumienia. Twoja ?aska mi wystarcza. Gdybym tylko m?g? przebywa? tutaj i trzyma? Tw? d?o?, nie oczekiwa?bym nawet jutrzejszego ?niadania. Po?ci?bym do ko?ca moich dni. Pozw?l mi jedynie trzyma? Tw? d?o?, a nigdy nie b?d? g?odny; nigdy nie b?d? spragniony; pozw?l mi jedynie trzyma? Tw? d?o?; pozw?l mi znale?? si? w Twojej Obecno?ci.

Oczy?ciwszy si? z ludzkich materialnych zale?no?ci poprzez wrzucenie ich do ?arz?cego si? paleniska gotowi jeste?my do nast?pnego kroku. W niewielkiej odleg?o?ci od tl?cego si? ognia znajduje si? du?e okr?g?e naczynie wype?nione wod?. Jest to umywalnia czy k?pielnica, gdzie odprawiany zostaje rytua? oczyszczenia. Tutaj wierny ma sposobno?? oczyszczenia si? zar?wno zewn?trznie, jak i wewn?trznie. Proces oczyszczenia si? przy myjnicy jednak?e nie jest fizyczn? operacj?, tak jak nie by?o ni? wrzucanie ofiary w ogie?. Teraz, gdy znajdujemy si? przed myjnic?, mamy mo?liwo?? oczyszczenia si? wewn?trznie i zewn?trznie. Nikt nie musi przypomina? nam o rzeczach, z kt?rych chcieliby?my by? oczyszczeni, poniewa? ka?dy sam zna najlepiej sw? w?asn? wewn?trzn? istot?. Ca?a procedura sprowadza si? do symbolicznego wewn?trznego i zewn?trznego oczyszczenia, w wyniku kt?rego nast?puje ca?kowite oczyszczenie z naszego ludzkiego poczucia dobra.

Z?o?enie ofiary i oczyszczenie si? z ludzkiego poczucia warto?ci przygotowuje nas do wej?cia do Miejsca ?wi?tego. Znajdujemy si? tutaj przed sto?em prza?nego chleba, kt?ry jest zawsze ?wie?y i zawsze jest go pod dostatkiem, nie w celu biesiadowania, ale jako wyraz wszechobecno?ci zasob?w i wszelkiego dobra. W kontemplacji tego sto?u pojawia si? w nas ciche rozpoznanie, ?e tak jak chleb zawsze jest obecny w ?wi?tyni, tak i chleb ?ycia i wszystko, co reprezentuje spe?nienie siebie, znajduje si? tu w tym momencie. I gdzie jest to tutaj? Tu, gdzie ja jestem. W miejscu, w kt?rym stoj?, znajduje si? chleb. W miejscu, w kt?rym stoj?, jest wszechobecno?? substancji ?ycia, ber?o ?ycia, harmonia i dobro wszystko to jest darem Boga. Dar Boga jest wszechobecny i niesko?czony, poniewa? od Boga pochodzi niesko?czona substancja wszelkiego ?ycia.

Po?wi?cenie ofiary, oczyszczenie i kontemplacja obfito?ci dobra s?u?y przygotowaniu ?wiadomo?ci na wszechistniej?c? obecno?? duchowego ?wiat?a, kt?re reprezentuje siedmioramienny ?wiecznik znajduj?cy si? z lewej strony ?wi?tego Miejsca. Kap?ani ?wi?tyni u?ywali siedmiu lamp, poniewa? siedem oznacza kompletno??. W obecno?ci tego symbolu duchowego ?wiat?a niegasn?ce ?wiat?o Chrystusa zaczyna przenika? nasz? ?wiadomo??. Teraz ta siedmio??, ta pe?nia duchowego o?wiecenia, przenika nasz? istot? i stopniowo, albo nagle, ?wiadomo?? budzi si? do prawdy, ?e tutaj, gdzie teraz si? znajdujemy, w medytacji, znajduje si? wszechobecno??, wszelko?? duchowej wiedzy, duchowego zrozumienia i ?ycia duchowego. To, czy wyraz tej duchowej pe?ni jest widoczny, nie jest istotne. Pe?ne ?wiat?o Boga, pe?ne duchowe o?wiecenie, znajduje si? ca?kowicie w nas, teraz, nawet gdy nie jest to widoczne. Stoj?c w medytacji przed siedmioramiennym ?wiecznikiem, przepe?niaj?c si? rozpami?tywaniem naszej doskona?o?ci w Bogu i wierz?c, ?e to ju? jest, pozwalamy temu ?wiat?u przejawi? si? w swym widocznym wyrazie.

Krok za krokiem pod??amy do Miejsca Naj?wi?tszego, do samej Obecno?ci Boga. Ka?dy akt po?wi?cenia przybli?a nas do celu. Jeszcze jednego tylko si? od nas wymaga ostatecznego dowodu oddania. Tak wi?c zwracamy si? w dzi?kczynieniu do miejsca czci, kt?re symbolizuje ?arz?ce si? kadzid?o, i tam oddajemy chwa?? i wyra?amy wdzi?czno?? za niesko?czone b?ogos?awie?stwo od Boga. Tutaj, w miejscu u?wi?conym, przed pal?cym si? kadzid?em, przed sanktuarium, u?wiadamiamy sobie nasz post?p od momentu wej?cia na dziedziniec. Wszystko, co znale?li?my dotychczas w ?wi?tyni, stanowi objawienie tego, co zosta?o ju? ustanowione w g??bi naszej w?asnej istoty. Niczego nie oczekujemy. O nic si? nie modlimy. Nasze samospe?nienie w Bogu jest, i za to oddajemy chwa??, sk?adamy dzi?kczynienie, cze?? i adoracj?.

Ka?dy rytua? po?wi?cenia odgrywa istotn? rol? w naszym rozwoju duchowym wewn?trzne ofiarowanie wrzucane do wewn?trznego paleniska, oczyszczanie si? przy myjnicy, rozpami?tywanie boskiej dobroci przed sto?em zastawionym prza?nym chlebem, uznanie wieczystego ?wiat?a wewn?trz symbolizowane przez pal?cy si? ?wiecznik i ofiarowanie dzi?kczynienia i chwa?y przy z?otym o?tarzu. Gdy ka?dy z tych rytua??w zostaje wiernie wype?niony, stajemy przed o?tarzem z kadzid?em, przed cienk? jak mg?a zas?on?, kt?ra ostatecznie zostaje ods?oni?ta, ujawniaj?c Ark? Przymierza.

Gdy medytacja nasza jest ?agodna i spokojna, ujawnia nam realizacj? naszej boskiej istoty, ?e oczy nasze otwarte zostaj? na duchow? rzeczywisto?? i dane jest nam ujrze? wielk? tajemnic?: mg?a si? rozprasza, zas?ona zostaje odsuni?ta i znajdujemy si? w Obecno?ci Boga. Umys?owa i duchowa ciemno?? ju? nie istniej?. Obecno?? Boga zosta?a og?oszona, przypominaj?c nam:

Jestem zawsze z tob?. By?em z tob?, gdy zacz??e? swoje poszukiwanie, ale mg?a przed twoimi oczyma tak za?mi?a widzenie, ?e nie mog?e? Mnie dojrze?. By?e? tak wype?niony materialistycznymi koncepcjami, ?e twoja ?wiadomo?? by?a przyt?piona. Mg?a nie mog?a by? rozproszona, dop?ki to, co j? spowodowa?o, nie zosta?o usuni?te. Wtedy i tylko wtedy mog?e? Mnie znale??, us?ysze? M?j g?os, odczu? Moj? Obecno??.

Bez wzgl?du na to, w jakim stanie ?wiadomo?ci znajduje si? poszukuj?cy kap?an czy nowicjusz, istnieje dla niego Droga Droga, kt?ra ostatecznie doprowadzi go do Obecno?ci Boga. Droga ta mo?e by? ca?kowicie indywidualna albo mo?e by? jedn? z ustanowionych form religijnego nabo?e?stwa, tak jak przechodzenie z zewn?trznego dziedzi?ca do Miejsca Naj?wi?tszego w ?wi?tyni hebrajskiej, umieszczanie kwiatu przed pos?giem Buddy, odbywanie pielgrzymki do Mekki, zanurzanie si? w ?wi?tym Gangesie, rozpami?tywanie enigmatycznego koanu albo kl?czenie w katedrze w stanie ?wi?tej komunii, gdy pije si? symboliczne wino i spo?ywa ?wi?ty chleb.

Niezale?nie od tego, jakiej u?ywa si? symboliki, jest ona martwa i bezowocna do momentu, gdy odkryte zostaje wewn?trzne znaczenie formy. Medytacja, w kt?rej przed chwil? byli?my pogr??eni, odziewa symbol w ?ycie i rzeczywisto??. Akt po?wi?cenia, oczyszczenia i oddania musi by? dokonany przez ka?dego aspiranta nie jako ceremonia, kt?rej wymaga regu?a zewn?trzna, ale z potrzeby serca. Mo?emy znale?? si? w Obecno?ci jedynie w?wczas, gdy serce si? podda?o i dusza z?o?y?a Bogu ho?d.

Tylko w stanie ?wi?to?ci mo?na wej?? do Obecno?ci. Niegdy? jedynie kap?ani uwa?ani byli za wystarczaj?co godnych, by dost?pi? wej?cia do Miejsca Naj?wi?tszego, ale dzisiaj, w naszym stanie o?wiecenia, ka?dy uduchowiony m??czyzna czy kobieta maj?cy zrozumienie swej prawdziwej to?samo?ci jest kap?anem i mo?e znale?? drog? do wewn?trznego sanktuarium. Ka?dy, kto posiad?, w pewnym stopniu chocia?, ?wiadomo?? Boga, jest kap?anem. Osoba taka nie tylko s?u?y Bogu, ale jest przez Boga utrzymywana. Boski chleb ?ycia go karmi; niewidzialna szata stanowi jego zasoby, a ?wiat?o prawdy go o?wieca, czyni?c z niego ?wiat?o dla ?wiata, kana?, przez kt?ry duchowa wiedza, mi?o??, ?ycie i prawda p?yn? dla wszystkich tych, kt?rzy nie znaj? ?r?d?a swego dobra.

Wskazujesz mi drog? ?ycia: pe?ni? rado?ci przed obliczem Twoim, wieczyste rozkosze po Twojej

prawicy. Uka?esz mi ?cie?k? ?ycia, pe?ni? rado?ci u Ciebie, rozkosze na wieki po Twojej prawicy.

Psalm 16: 11


15

Ozdoba ?wi?tobliwo?ci

Oddajcie Panu chwa?? nale?n? imieniu Jego: K?aniajcie si? Panu w ozdobie ?wi?tobliwo?ci.

Ksi?ga Psalm?w 96:8,9

Do Pana, Boga twojego, nale?? niebiosa najwy?sze, ziemia i wszystko, co jest na niej.

Ksi?ga Powt?rzonego Prawa 10:14

Niebiosa g?osz? chwa?? Boga, firmament ?wiadczy o dzie?ach Jego r?k.

Ksi?ga Psalm?w 19:1


Medytacja nie jest celem samym w sobie. To, do czego zmierzamy, to ?wiadoma realizacja Obecno?ci Boga, ale w realizacji tej Obecno?ci, zanim do?wiadczymy pe?nego i ca?kowitego o?wiecenia, mo?e istnie? nas dwoje B?g i ja. Nie chcemy, ?eby istnia? B?g i ja: chcemy jedynie Boga. Jest to krok ostateczny na Drodze duchowej.

Dla ludzkich zmys??w B?g jest nieznany i niepoznawalny. Jednym ze sposob?w jednak?e zmniejszenia przepa?ci pomi?dzy materialno?ci? i duchowo?ci? jest pozwoli? my?li w?drowa? od trosk i problem?w ?wiata do dzie?a Boskiego. W otoczeniu ka?dego z nas zawsze znajduje si? jaki? przedmiot pi?kna: obraz, rze?ba, ro?lina, jezioro, g?ra czy drzewo. W naszej medytacji Mo?emy my?le? o jednym z nich rozwa?aj?c Bosk? ide?, Niewidzialne jako wyra?aj?ce Siebie poprzez natur? albo poprzez umys? artysty czy rzemie?lnika.

Obecno?? i moc Niewidzialnego jest tym, co przejawia si? jako widzialne, jedno nierozerwalnie zwi?zane z drugim. Nawet nieznaczne zrozumienie Boga umo?liwia nam w jakim? stopniu zrozumienie Boskiego ?ycia, mi?o?ci i rado?ci uciele?nionych w cz?owieku i wszech?wiecie. Kiedy mamy to zrozumienie, nasze ?ycie i mi?o?? ulegaj? rozszerzeniu, staj? si? czystsze, bardziej radosne i wolne, wiod?c nas do wy?szego wymiaru. Zaczynamy przebywa? ju? nie w ?wiecie efektu, ale raczej w ?wiecie przyczyny, odkrywaj?c nasze dobro w Przyczynie wszystkiego, co istnieje, a nie w skutku, w rzeczach, osobach czy miejscach. Im wi?ksze jest nasze zrozumienie Przyczyny, Boga, tym wi?ksze jest nasze zadowolenie z os?b i rzeczy.

Jedynie dzi?ki przenikaniu rejon?w Niewidzialnego, tego wy?szego czy czwartego wymiaru ?ycia, zaczynamy postrzega? prawo mi?o?ci w dzia?aniu. ?eby dosi?gn?? czwartego wymiaru, nie do ogarni?cia fizycznymi zmys?ami, wyobra?amy sobie niewidzialne si?y natury, kt?re istnia?y, by przywie?? do formy wyrazu ro?lin? czy kwiat. Z przymkni?tymi oczami patrzmy na ro?lin?, na jej li?cie, p?ki, kwiaty. Jaki? cud niewidzialnej dzia?alno?ci dokona? transformacji wyschni?tego nasienia, garstki gleby i odrobiny wody w kwiat? Niewidzialne ?ycie dzia?aj?ce poprzez wilgo? w glebie dotkn??o nasienia, otworzy?o je i spowodowa?o, ?e kie?ki zapu?ci?y korzenie. Ta sama niewidzialna moc wch?ania?a z element?w gleby sk?adniki nieodzowne do rozwoju tych kie?k?w w system korzeni, kt?ry ostatecznie przejawi? si? nad ziemi? jako ro?lina. Jak?? niezwyk?o?ci?, dziwem, cudem jest ten rozw?j dokonuj?cy si? na naszych w?asnych oczach, niewidzialny, nieznany, niewyja?niony? Jedynie B?g, Niesko?czone Niewidzialne, m?g? wytworzy? takie pi?kno i wdzi?k.


Wszystko, co si? pojawia, stanowi form? i dzia?anie tego, co niewidzialne. Widzialne jest jedynie przejawieniem si? w formie tego, co to spowodowa?o i co nada?o mu ?ycie i pi?kno. Poniewa? forma jest niepodzielna i nierozdzielna od swego ?r?d?a, nawet ona jest wieczysta. Rozpoznanie i zrozumienie ?r?d?a zewn?trznych symboli stworzenia pozwala je mi?owa? i cieszy? si? nimi bardziej entuzjastycznie. Dzia?anie natury nie jest czym? oddzielnym i oderwanym od ro?liny. Niewidzialne ?ycie ro?liny przybiera form? jej barwy, wdzi?ku i pi?kna.

W ten sam spos?b dusza, umys? i zdolno?ci artysty jednocz? si? w kawa?ku kamienia czy ko?ci s?oniowej kszta?tuj?c dzie?o sztuki, z kt?rym cechy artysty s? nieroz??cznie zwi?zane. Na stole przed nami znajduje si? ma?a figurka Buddy z ko?ci s?oniowej. Wyobra?my sobie artyst? siedz?cego przed kawa?kiem ko?ci s?oniowej, kt?ry nieznu?enie wybiera? spo?r?d innych ze wzgl?du na pi?kno i czysto?? koloru. Mo?ecie sobie wyobrazi?, z jak? mi?o?ci? pie?ci? t? martwi mas?, podczas gdy ostateczna forma zaczyna?a nabiera? kszta?tu w jego umy?le? Czy mo?ecie widzie? ponad cz?owiekiem i zobaczy? pi?kno duszy, czysto?? umys?u, bosk? inteligencj?, kt?ra przewodzi?a i da?a zdolno?? jego palcom? Pami?tajcie, nie rze?bi? on wy??cznie postaci ludzkiej; Budda oznacza o?wiecenie, stan boskiej ?wiadomo?ci, to, co Zach?d nazywa Duchem Boga w cz?owieku, Chrystusem, czy Synem duchowym. W umy?le artysty znajduje si? pragnienie, by dzieli? z innymi sw? koncepcj? tego Ducha Boskiego w cz?owieku. Zrozumienie mi?o?ci rze?biarza do jego pracy wzbudza w nas g??bszy podziw dla przedmiotu i artyzmu wyra?onego w tym dziele.

Tak jak artysta przejawi? si? na zewn?trz w postaci figurki, czy tak jak natura przejawi?a siebie sam? jako pi?kny kwiat, tak i my ?yjemy na mocy ?aski niewidzialnej Obecno?ci i Si?y, kt?ra przejawia si? nieustannie jako stworzenie. W tej formie medytacji nie tylko rozkoszujemy si? pi?knem zachodu s?o?ca, strzelisto?ci? g?r czy gwie?dzistym niebem, ale spogl?daj?c na nie si?gamy ponad nie, do mi?o?ci, umiej?tno?ci i integralno?ci Niewidzialnego przejawiaj?cego si? jako Boskie dzie?o. Nieustanne dzia?anie Boskiej Mi?o?ci gwarantuje ci?g?o?? wspania?ego stworzenia zwanego cz?owiekiem i wszech?wiatem.

Rozpami?tywanie dzia?ania Boga przejawiaj?cego si? w formie zjawiska naturalnego albo w jakiejkolwiek innej formie pi?kna nauczy nas przenika? cz?owieka do jego boskiego pocz?tku nie zwracaj?c uwagi na jego pora?ki i sukcesy. B?g wyra?a Siebie samego, Swoje w?asne cechy w postaci ka?dego m??czyzny, kobiety i dziecka. Wszystkie si?y Niewidzialnego schodz? si? razem, by uformowa? widzialny wyraz inteligencji, ?ycia, mi?o?ci i rado?ci. Nie jest to mo?liwe do ogarni?cia poprzez pobie?n? obserwacj? osoby, tak jak niewidzialna przyczyna ro?liny czy dzie?a sztuki nie mo?e by? postrzegana przez zmys?y. Jedynie przenikaj?c poza zewn?trzny obraz do Niewidzialnego mo?na postrzec Jego esencj?.

W ?wietle takiego zrozumienia ka?da istota widziana jest jako wyraz niesko?czonej boskiej Istoty wyra?aj?cej Si? w zewn?trznym przejawie. Krytycyzm i pot?pienie ust?puj? miejsca g??bokiej mi?o?ci do wszech?wiata i jego ludzi. Wraz z t? przemian? nadejdzie wsp??czucie dla tych, kt?rzy nie znaj? swojej prawdziwej to?samo?ci, dla tych, kt?rych uznali?my za z?oczy?c?w ?wiata.

Jedynie w stopniu, w jakim rozumiemy istot? Boga, mo?emy poj?? istot? jednostkowego bytu. My?l?c o sobie tak jak o innych, musimy uchwyci? jaki? wewn?trzny zarys natury i dzia?alno?ci Boga, Zasady tw?rczej, kt?ra przywiod?a nas do wyrazu. B?g inkarnowa? Siebie samego jako umys?, dusz?, substancj? i ?ycie naszej istoty nawet substancj? naszego cia?a. S?owo cia?em si? sta?o jako ty i ja.


Medytacja musi zawsze mie? Boga jako sw?j podmiot i Boga jako przedmiot, poniewa? przedmiot i podmiot s? jednym, nie dwoma. Powinno nas to przenie?? z tr?jwymiarowego ?ycia, widzialnego, do Niewidzialnego, kt?re jest znane jako czwarty wymiar. Ci, kt?rzy ?yj? w tr?jwymiarowym ?wiecie, ?yj? jedynie w ?wiecie wysoko?ci, szeroko?ci i g??boko?ci; innymi s?owy, ?yj? w ?wiecie formy ca?kowicie oddzielonym od esencji, tego, co zewn?trznie przejawia si? jako forma. W czwartym wymiarze, w kt?rym B?g jest przyczyn?, substancj? i rzeczywisto?ci? ?ycia, wszelki skutek, czy to przejawiaj?cy si? jako przedmiot, czy osoba, objawiony zostaje jako wyraz zewn?trzny niesko?czonego Bytu, Boga.

Wszelki byt jednostkowy, wszelka jednostkowa forma, czy to zwierz?, ro?lina, czy minera?, s? niewidzialnym Bogiem przejawiaj?cym Siebie samego, uciele?niaj?cym Swoje niesko?czone cechy, istot? i charakter. Ca?a ziemia jest Pana i wszystko, co na niej: B?g przejawiaj?cy si? jako wszech?wiat i jako cz?owiek. Wszystko to jest nie?miertelne; wszystko to jest wieczne; wszystko to jest nasze. "Synu, wszystko, co mam, twoim jest. " Ja jestem zawsze z tob?. "Ja i m?j Ojciec jednym jeste?my." Jak?e mo?emy by? oddzieleni od Boga? Ten, kto widzi Mnie, widzi Ojca, kt?ry Mnie przys?a?. Czy mi?o?? artysty mo?e kiedykolwiek by? oddzielona i odr?bna od tego, co stworzy?a? Patrz?c na figurk? z ko?ci s?oniowej widzimy stan ?wiadomo?ci, z kt?rej powsta?a. Jak mo?e wspania?o?? czy wielko?? niewidzialnej si?y ?ycia w naturze by? kiedykolwiek oddzielna od swej formy? Patrz?c na ro?lin? widzimy bosk? si?? ?ycia, kt?ra j? uformowa?a s? one jednym, nieoddzielnym i nierozerwalnym. W czwartym wymiarze ?wiata przyczyna i skutek, przedmiot i podmiot s? jednym.

Stopniowo idziemy coraz g??biej, a? dochodzimy do skupienia w Bogu. Ju? nie my?limy: my?li s? my?lane dla nas, pomys?y s? krystalizowane poprzez nas, idee Duszy staj? si? dost?pne naszej ?wiadomo?ci. Tutaj spotykamy Boga przejawiaj?cego Siebie samego, wypowiadaj?cego S?owo, kt?re jest szybkie, ostre i ma wi?ksz? moc ni? obosieczny miecz: to S?owo Boga, gdy potrzeba, rozdziela Morze Czerwone, wytwarza chmur? za dnia i s?up ognia w nocy cuda w naszym do?wiadczeniu. Medytacja ta jest objawieniem Niesko?czonego Niewidzialnego, kt?re Si? obwieszcza wewn?trz naszej w?asnej istoty.

Medytacja jest sztuk? boskiego podziwiania, dzi?ki kt?rej uczymy si? prawid?owo ocenia? cz?owieka, jego osi?gni?cia i wszech?wiat. Coraz bardziej doceniamy zewn?trzne formy, poniewa? medytacja daje nam zrozumienie Boskiej Mi?o?ci, kt?ra wytworzy?a form?. Rozumiej?c umys? i dusz?, kt?re wytworzy?y form? dobra, mo?emy bardziej doceni? dobro jako takie. Znajomo?? autora ksi??ki czyni t? ksi??k? bardziej znacz?c?. Znajomo?? kompozytora utworu muzycznego sprawia, ?e muzyka daje wi?ksz? przyjemno??. Gdyby?my tylko mogli zna? Boga, gdyby?my tylko mogli skosztowa? czy zazna? jednej kropli Boga, stworzenie przejawi?oby si? w ca?ej swej okaza?o?ci i chwale. Medytacja rozwija wgl?d, kt?ry przenosi nas od przedmiotu do jego tw?rczej zasady, a wtedy, na mocy tego nowego wgl?du, ?wiat zostaje objawiony takim, jaki naprawd? jest.

Poprzez medytacj? przejawi si? nowy wymiar ?ycia. Nie b?dziemy ju? ograniczeni do czasu i przestrzeni, do wysoko?ci, szeroko?ci czy g??boko?ci, bo od razu nasz umys? przeskoczy z tr?jwymiarowej formy do czwartego wymiaru, kt?ry jest jego pocz?tkiem, przyczyn? i ?r?d?em. W tym wy?szym wymiarze nie jeste?my zale?ni od form, kt?re si? pojawiaj?, czy b?dzie to osoba, miejsce, czy rzecz: nie kochamy ich nadmiernie, nie nienawidzimy ani si? ich nie l?kamy, bo gdy patrzymy poprzez nie, w ka?dym przypadku spostrzegamy, ?e ?r?d?em jest B?g.

S?ysz?c s?owa: "Nigdy ci? nie zostawi? ani nie opuszcz?" przypomnimy sobie figurk? z ko?ci s?oniowej. Mi?o??, artyzm, zdolno?ci i oddanie artysty nigdy nie mog? zosta? usuni?te z tej figurki. Tak te? jest i z nami. To, co nas uformowa?o, nigdy nas nie zostawi ani nie opu?ci. Jego esencja jest nasz? istot?.

Rozpami?tywanie boskiego dzie?a jest jednym ze sposob?w przywiedzenia w?a?ciwo?ci Duszy do aktywnego wyrazu i zrozumienia wy?szej m?dro?ci. Musimy si? nauczy? patrze? nie tylko na zachody s?o?ca, ogrody czy jakiekolwiek inne przejawy pi?kna, ale nauczy? si? patrze? ponad nimi i uchwyci? mgnienie tego, co przywiod?o je do wyrazu. Wtedy b?dziemy zawsze mieli trwa?e formy pi?kna i trwa?e formy harmonii, bo zyskamy doskona?? bosk? Esencj?, kt?ra nieustannie na nowo przejawia Siebie sam? w formie. Pr?buj?c widzie? doskona?o?? w formie, przegramy. Materialny zmys? widzi form? i czerpie z tego rado??. Duchowy zmys? widzi substancj? i rzeczywisto?? b?d?c? u podstaw formy. Tak wi?c forma jest zawsze doskona?a, ca?kowita i pe?na.

Celem naszej pracy jest wznie?? si? do takiego poziomu boskiego zrozumienia, gdzie mo?emy zobaczy? Boga ukazuj?cego si? w pe?ni Boskiej chwa?y nie ludzkiej chwa?y, ale chwa?y Boga jako chwa?y cz?owieka przejawiaj?cego niesko?czon? doskona?o?? boskiego dzie?a. Wyniesieni zostajemy do stanu boskiego o?wiecenia, w kt?rym widzimy ?wiat Boga jako doskona?y i ca?kowity, Boga przejawiaj?cego Siebie samego, w pe?ni Swej chwa?y. "Niebiosa g?osz? chwa?? Boga", a ziemia przejawia dzie?o r?k Jego. I teraz "moja medytacja Jego jest pe?na s?odyczy i ciesz? si? w Panu."


Cz??? trzecia. Medytacja: Owoce

16

Owoc ducha

W ?yciu ka?dego, kto poszukuje Boga, nadchodzi moment, kiedy odczuwa Obecno?? i w taki czy inny spos?b staje si? ?wiadomy transcendentalnej Obecno?ci i Mocy. Etap studiowania ksi??ek o do?wiadczaniu Boga czy s?uchania innych m?wi?cych o tym zostanie zako?czony. Nie wiemy, jak? form? do?wiadczenie to przybierze dla nas. Do ka?dego przychodzi w inny spos?b, ale jedno jest pewne: wtedy kiedy nast?puje i Duch Pana staje si? zrealizowan? Obecno?ci?, "wyzwolenie ma miejsce" wyzwolenie i wolno?? od my?li i spraw tego ?wiata, jego l?k?w, w?tpliwo?ci, trosk i problem?w. W momencie, w kt?rym Duch Pana kogo? dotyka, zostaje on przemieniony. Zaczyna rozumie? sens odrodzenia czy bycia "narodzonym na nowo." Ma on poczucie bycia kim? innym i wie, ?e nie jest tym samym, kim by? wczoraj czy przed tygodniem. Stopie? przeobra?enia mo?e nie by? widoczny od razu, ale krok po kroku staje si? oczywisty w ?wiecie zewn?trznym.

Niekiedy pocz?tkowo mo?e ono przybra? negatywn? form?. Utrata cz?sto poprzedza zysk: "Ten, kt?ry znajduje ?ycie, straci je, a ten, kt?ry straci ?ycie dla Mnie, znajdzie je." Dotychczasowe zrozumienie ?ycia musi zosta? po?wi?cone na rzecz duchowego zrozumienia. Zanim jednak nast?pi pe?na i ca?kowita realizacja nowego ?ycia, dezintegracja starych form mo?e przejawi? si? jako problem ekonomiczny, emocjonalny czy fizyczny. Pojawia si? poczucie utraty czego?, oddania czego? czy po?wi?cenia. W rzeczywisto?ci tak nie jest. Na kogo?, kto rzeczywi?cie zosta? dotkni?ty przez Pana, nie mog? wp?yn?? negatywnie zewn?trzne przejawy, bo jest on w stanie je zobaczy? jako cz??? do?wiadczenia przemiany.

M?czennicy chrze?cija?scy, kt?rzy zaprzestali czczenia bo?k?w uznaj?c Boga, nie mieli poczucia ?ycia w sensie ludzkim. Prze?ladowania, kt?rych zmuszeni byli zaznawa?, by?y niczym w por?wnaniu ze spe?nieniem ich duchowej misji. Dla kogo? z zewn?trz nie mia?o to sensu, ?e prawowity mia? by? ukamienowany, rzucony lwom na po?arcie czy spalony na stosie. Z ludzkiego punktu widzenia nigdy nie b?dzie to mia?o sensu. Ale dla kogo?, kto zosta? dotkni?ty Duchem, zrozumia?e jest, ?e w rzeczywisto?ci nic nie jest utracone, odebrane czy po?wi?cone. Jest to m?cze?stwo tylko dla kogo?, kto nie rozumie. Dla o?wieconego duchowo jest to spe?nienie jego duchowego przeznaczenia i do?wiadczenia i to, co zostaje osi?gni?te, z nawi?zk? kompensuje to, co ?wiat uznaje za utracone.

W dzisiejszych czasach postawa cz?owieka w ?wiecie podobna jest do tej, kt?r? mieli poganie dziewi?tna?cie wiek?w temu. Spogl?da on ze zdziwieniem i nieufno?ci? na tego, kto ?wiadomie decyduje si? po?wi?ci? czas i pieni?dze na rozw?j swej duchowej istoty, zamiast pod??a? za przyjemno?ci?, s?aw? i fortun? bo?kami tego ?wiata. Decyzja taka w oczach materialisty podobna jest do po?wi?cenia si? chrze?cija?skich m?czennik?w. Ale dla kogo?, kto cho? na oka mgnienie dozna? wgl?du w to, czym jest droga duchowa, a szczeg?lnie dla kogo?, kto do?wiadczy? Chrystusa, to, co jest zyskane, bardziej ni? kompensuje to, co zostaje odrzucone.

Wszystko w tym ?yciu to wzloty i upadki g?ry i doliny. Niekiedy patrzymy na ?wiat z wy?yny i wydaje si? by? przyjazny i ?agodny, ale zanim si? obejrzeli?my, zsun?li?my si? w d??, w dolin?. Kiedy indziej znajdujemy si? wysoko na szczycie najwy?szej g?ry jedynie po to, by nast?pnego dnia podda? si? zniech?ceniu i desperacji. Fazy te nie maj? ?adnego szczeg?lnego znaczenia ani prawdziwej warto?ci; sk?adaj? si? na rytmiczny cykl ?ycia ludzkiego. Upadki s? przygotowaniem do do?wiadczenia wzlotu. Pomi?dzy dwiema g?rami jest zawsze dolina. Nie mo?na wspi?? si? na nast?pny szczyt bez uprzedniego przej?cia przez dolin? mi?dzy dwoma g?rami. W terminologii biblijnej nikt nie mo?e znale?? swego ?ycia, zanim go nie straci. To w dolinie nast?puje porzucenie ci??aru ludzkiego ja z jego potrzebami, pragnieniami i zachciankami. Tak uwolnieni, jeste?my w stanie wspi?? si? na nast?pny szczyt. W miar? trwania w?dr?wki do?wiadczenia wzlot?w trwaj? d?u?ej, a do?wiadczenia dolin kr?cej. Tak b?dzie rok za rokiem, a? do momentu, gdy nast?pi przej?cie, i wtedy wzloty stan? si? jedynym miejscem przebywania.

Dzie? naszego przej?cia mo?e nadej?? dzisiaj. Je?eli uwa?amy dzie? dzisiejszy za moment podj?cia decyzji o tym, by zapomnie?: "o tym co za nami, a wyt??aj?c si?y ku temu, co przed nami, p?dzimy ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej B?g wzywa w g?r? w Chrystusie Jezusie", za rok od teraz b?dziemy musieli przyzna?, ?e przemiana naszego ?ycia jest w toku. Ludzkie poczucie ?ycia ju? nigdy dog??bnie nas nie dotknie: nigdy ju? nie b?dziemy w stanie nienawidzie? czy kocha? z t? sam? intensywno?ci?; nigdy nie b?dziemy rozpacza? ani radowa? si? z t? sam? intensywno?ci? ludzkich emocji. G??bia naszej wizji b?dzie przynosi? coraz wi?ksze duchowe ?wiat?o, wiedz? i przewodnictwo, tak ?e ka?dy nast?pny dzie? b?dzie dniem g??bszego rozpoznania, dniem wspanialszego ?ycia w atmosferze Boga ni? dzie? poprzedni. Praca ta pos?u?y za fundament, na kt?rym b?dziemy mogli zbudowa? ?wi?tyni? naszego cia?a i domu, ?wi?tyni? naszego indywidualnego do?wiadczenia ?wi?tyni? nie zrobion? r?koma, ale wieczyst?, w niebiosach.

W pracy tej znajdujemy si? w punkcie ?wiadomo?ci, gdzie musi by? do?wiadczony Chrystus. Od lat m?wimy i s?yszymy o pi?knie Chrystusa, mocy Chrystusa i uzdrawiaj?cym wp?ywie Chrystusa Ducha Pana w nas. Wielu z nas do?wiadczy?o ?aski poprzez duchowe osi?gni?cia kogo? innego. Nadszed? jednak czas, kiedy nie powinni?my ju? polega? na rozmowach czy stanie o?wiecenia innej osoby. Musimy mie? w?asne do?wiadczenie, tak by?my mogli by? "w tym ?wiecie, ale nie z tego ?wiata", przebywa? go wzd?u? i wszerz, lecz nie by? jego cz??ci?, by?my mogli mie? do czynienia zar?wno z r??nego rodzaju trudno?ciami i brakiem harmonii, jak i z przyjemno?ciami i harmoni? tego ?wiata, zachowuj?c jednocze?nie w tym wszystkim nasz? duchow? integralno??. Tracimy ca?kowicie poczucie, ?e mamy co? czyni? albo mamy co? wiedzie?, czy te? co? rozumie?. Nast?puje uwolnienie od osobistej odpowiedzialno?ci i spoczywamy w ciszy i spokoju w realizacji, ?e tam, gdzie znajduje si? Duch Pana, znajduje si? wyzwolenie. B?d?my widzami obserwuj?cymi Boga przy pracy w Swoim wszech?wiecie, rozpoznaj?c transcendentaln? Istot? wykonuj?c? Sw? prac? poprzez nasz? ?wiadomo??.

Niekt?rzy do?wiadczyli Boga, ale nie wynik?a z tego ?adna zewn?trzna przemiana. ?yj? jedynie wspomnieniem o tym, poniewa? nie wiedzieli, co to znaczy, jak to zosta?o osi?gni?te ani jak to mo?na utrzyma?. Student, kt?ry po?wi?ca swe ?ycie na studiowanie duchowej prawdy i praktykowanie medytacji, nie jest zdezorientowany, gdy pojawia si? do?wiadczenie Boga, poniewa? rozumie jego znaczenie. Mimo ?e akceptuje je z rado?ci? jako wyraz ?aski, wie, ?e zosta?o osi?gni?te dzi?ki po?wi?ceniu czasu i wysi?ku. Nie ?yje wyblak?ymi wspomnieniami, poniewa? w miar? pog??biania si? jego receptywno?ci poprzez ci?g?? medytacj?, do?wiadczenie Boga staje si? coraz cz?stsze, a? nadchodzi moment, kiedy staje si? dost?pne w ka?dej chwili.

Duchowa Obecno?? i Moc Chrystus, kt?ry przejmuje za nas funkcj? ?ycia jest niewidzialna, niemniej prawdziwa w ca?ej Swej niewidzialno?ci. Przejmuje Ona funkcje cia?a tak, ?e zb?dn? staje si? troska o dzia?anie organizmu. Duch w nas, Chrystus, wykonuje to, co dane jest do wykonania nam i naszemu cia?u. Stopniowo, w miar? jak Chrystus ?yje naszym ?yciem, ?wiadomo?? cia?a fizycznego i jego funkcji jako takich zostaje wyeliminowana. Gdyby nale?a?o si? troszczy? o kr??enie krwi czy funkcje trawienne, ?yliby?my polegaj?c na ludzkich mo?liwo?ciach, a nie na mocy ka?dego s?owa wychodz?cego z ust Boga." Nie, funkcjonowanie cia?a bez potrzeby anga?owania lub pomocy naszych my?li, czy nawet bez posiadania przez nas jakiejkolwiek konkretnej wiedzy o funkcjonowaniu systemu kr??enia lub uk?adu trawiennego jest bezpo?rednim dowodem na dzia?anie Chrystusa.

Zdrowie nale?y do Boga i z tego punktu widzenia nie istnieje moje czy twoje zdrowie. Akceptuj?c to dos?ownie, b?dziemy ?wiadkami cud?w. B?g nie jest osobowy, ani w przypadku zdrowia, ani zasob?w. Zdrowie jest w?a?ciwo?ci? i aktywno?ci? u Boga, Jego esencj? i substancj?. M?wienie o "moim" czy "twoim" zdrowiu zak?ada?oby, ?e istniej? r??ne stopnie zdrowia: dobre zdrowie i marne zdrowie. Na drodze duchowej nie ma to miejsca; jest to niemo?liwe. Istnieje tylko jedno zdrowie i jest nim B?g.

W przypadku Boga jako zdrowia a B?g jest "zdrowiem mego oblicza" zdrowie jest niesko?czone, nie dlatego ?e jest to nasze zdrowie, ale dlatego, ?e jest to boskie zdrowie. W momencie, gdy zdobywamy umiej?tno?? rezygnowania z poczucia osobistej w?asno?ci, tak jak wyra?aj? to s?owa "ja", "mnie", "moje", znajdujemy nowe znaczenie duchowego sposobu ?ycia uniwersalnego, bezosobowego, pe?nego harmonii. B?g wyra?a swoj? harmoni? poprzez nasze istnienie. Ka?dy aspekt harmonii, czy b?dzie to dobro?, czy zdrowie, jest W?a?ciwo?ci?, aktywno?ci? i prawem Boga. Uznaj?c Boga jako istot? wszelkiego dobra, staniemy si? instrumentem wyrazu uniwersalnego poczucia dobra.

Wraz z duchowym poczuciem zdrowia przychodzi zrozumienie, ?e zdrowie nie jest zale?ne od trawienia, wydalania czy funkcjonowania jakiegokolwiek narz?du cia?a. Zdrowie zale?y wy??cznie od Boga; jest cech? i aktywno?ci? Boga. Wszystko, co jest potrzebne do zarz?dzania cia?em, wykonywane jest jako dzia?anie Boga. Pami?tajmy o tym w zwi?zku z ka?dym po?ywieniem, jakie jemy: "Jedzenie, kt?re spo?ywam, nie ma ?adnej warto?ci od?ywczej, substancji czy mocy, by utrzyma? albo podtrzyma? ?ycie; jedynie Ja, Dusza moja, moja ?wiadomo??, przekazuje do? sw? istot?, warto?? i sw? od?ywczo??." Je?li stanie si? to ?wiadom? realizacj?, przekonamy si?, ?e jedzenie b?dzie mia?o ca?kowicie inny wp?yw na nasze cia?o ni? dotychczas. "On wykonuje to, co jest mi dane do wykonania" i dlatego czynno?ci cia?a wykonywane s? przez Tego, kt?ry jest w nas. Nie musimy si? o to troszczy?. On to wykonuje. On doskonali to, co nas dotyczy. B?d?my obserwatorami Boga przejawiaj?cego si? jako nasze zdrowie, nasz dostatek, nasza si?a i nasze ?ycie.

Odnosi si? to do ka?dego aspektu naszego ludzkiego

Odnosi si? to do ka?dego aspektu naszego ludzkiego do?wiadczenia. Je?eli istnieje poczucie odpowiedzialno?ci w ?yciu je?eli odpowiednie s?owa wypowiadane s? w odpowiednim czasie, je?eli w?a?ciwe dzia?ania wykonywane s? we w?a?ciwym czasie, je?eli w naszym do?wiadczeniu ma miejsce harmonia w?wczas czujemy, widzimy i rozpoznajemy, ?e ka?dy aspekt do?wiadczenia stanowi bezpo?redni skutek aktywno?ci Chrystusa. My tego nie czynimy. My o tym nie my?limy: Chrystus dokonuje wszystkiego, zanim my nawet mamy ?wiadomo?? tego, co si? dzieje. To Chrystus stanowi aktywno?? cia?a, zasobno?? portfela i jako?? naszych stosunk?w z innymi. Obecno?? pod??a przed nami, by krzywe miejsca wyprostowa? i przygotowa? miejsce dla nas. Obecno?? czyni za nas wszystko i my istniejemy na tym planie egzystencji jako ?wiadkowie obserwatorzy.

Istnieje nie zliczenie wiele biblijnych cytat?w, kt?re podkre?laj? znaczenie "czekania na Pana", bycia obserwatorem ?ycia. Nie oznacza to pr??nowania i nie robienia niczego. Przeciwnie, im cz??ciej kto? czeka na Pana, tym cz??ciej jest ?wiadkiem tego, jak B?g dzia?a w nim, przez niego i jako on, i tym bardziej aktywny si? staje.

B?d?c obserwatorami, wykonujemy wszystko, co wymaga naszej uwagi i co znajduje si? w zasi?gu naszej r?ki. Gdy naszym zadaniem jest zajmowanie si? domem, zajmujemy si? nim. Je?eli mamy prowadzi? interesy, prowadzimy je. Je?eli mamy odby? rozmowy, odbywamy je. Ale gdy zaanga?owani jeste?my w te dzia?ania, towarzyszy im postawa: "Czekam na Pana; jestem ?wiadkiem tego, co Ojciec daje mi do uczynienia." Zawsze dbamy o to, by by? w takim stanie receptywno?ci, aby?my byli gotowi i sk?onni w ostatniej chwili zmieni? nasze plany po to, by wykona? boski plan. Codziennie mamy obowi?zki do wykonania i zobowi?zania do wype?nienia. To, co jest nam dane do zrobienia, musi by? wykonane. Ale b?d?c obserwatorami zobaczymy, ?e istnieje boski kierunek, boska moc, kt?ra nas wiedzie. Jest to stan ?wiadomo?ci osi?gni?ty przez Paw?a: "Ja ?yj?, a jednak nie ja, Chrystus ?yje we mnie." To tak, jakby istota ludzka, Pawe?, ust?powa?a miejsca m?wi?c: "Chrystus jest na polu dzia?ania, Chrystus dzia?a we mnie; przeze mnie jako ja. Chrystus ?yje za mnie." Jest to postawa, kt?r? przybieramy jako obserwatorzy, niemal jakby?my m?wili: "W rzeczywisto?ci ja nie ?yj?. Obserwuj? Ojca, kt?ry ?yje przeze mnie."

Jest to doskona?y spos?b ?ycia; jest to duchowy spos?b ?ycia, ?ycia, w kt?rym napotykamy minimaln? ilo?? trudno?ci, sprzeczno?ci, nieporozumie?. Zawsze istnieje Obecno??, Niesko?czone Niewidzialne, kt?re idzie przed nami by krzywe miejsca prostowa?, by uczyni? nasze do?wiadczenie doskona?ym w ka?dym szczeg?le. Jedynie wtedy, gdy ja czyni?, m?wi? i my?l?, skutek mo?e by? negatywny. Ca?e nasze do?wiadczenie frustracji spowodowane jest niech?ci? do zbyt d?ugiego czekania na To, by przej??o panowanie.

Wi?kszo?? z nas nie jest sk?onna czeka? do ostatniego momentu z podj?ciem koniecznych, decyzji. Za wszelk? cen? chcemy zna? odpowied? z wyprzedzeniem, dzie? wcze?niej, tydzie? czy miesi?c. Chcemy wiedzie?, co znajduje si? za rogiem; dzisiaj chcemy wiedzie?, co ma nast?pi? za tydzie?, za miesi?c, a nawet jaka decyzja ma by? podj?ta za rok, zamiast czeka? na moment, w kt?rym decyzja jest po??dana i wtedy pozwoli? Bogu w?o?y? s?owa w nasze usta i ujawni? jakie dzia?anie nale?y podj??. Dzie? po dniu manna spada; dzie? po dniu wiedza, przewodnictwo i kierunek potrzebne na ten dzie? s? nam dane. B?g cz?sto nie doradza nam z tygodniowym wyprzedzeniem; otrzymujemy wskaz?wki wtedy, gdy ich potrzebujemy. Wyrobili?my w sobie nawyk niecierpliwo?ci, kt?ry ma taki skutek, ?e zamiast czeka? na to, by boska decyzja zosta?a ujawniona, pozwalamy wkra?? si? l?kowi i boj?c si? niefortunnych skutk?w braku decyzji, ?pieszymy si? i dzia?amy w oparciu o nasz w?asny ludzki os?d.

W ?yciu duchowym nie jeste?my zale?ni od w?asnej prawid?owej oceny sytuacji. Niezale?nie od tego, jak s?uszny wydaje si? by? nasz os?d, odwracamy si? od niego i kierujemy do Ojca: "Ojcze, wska? mi, kiedy uczyni? ruch; wska? mi, czy powzi?? nast?pny krok i kiedy to zrobi?." Z cierpliwo?ci?, za pomoc? ?wiczenia rozwijamy w sobie ?wiadomo?? obserwatora czekaj?cego na Pana, wiod?c? nas do cudu ?ycia, w kt?rym odkrywamy nie tylko to, ?e B?g istnieje, ale ?e sta? si? rz?dz?cym elementem w naszym ?yciu: przej?? nasze do?wiadczenie. Przeszkodzili?my dzia?aniu Boga w naszych sprawach przez brak czekania, przez to, ?e nie jeste?my obserwatorami, przez to, ?e nie odsuwamy si? na bok do czasu, a? poczujemy, ?e Ojciec przej?? w?adz?. Gdyby?my tylko mogli to zrobi?, ujrzeliby?my cudowno?? boskiej Obecno?ci krocz?cej przed nami, by uczyni? wszystko nowym. Gdy my podejmujemy decyzj?, do?wiadczamy cz?sto trudno?ci nie do przebrni?cia; ale gdy B?g podejmuje decyzj?, B?g idzie przed nami i usuwa wszelkie trudno?ci. Wszystko, co jest niezb?dne, by przedsi?wzi?cie si? powiod?o, zostaje zapewnione.

Niechaj bycie obserwatorem stanie si? praktyk? dnia codziennego:

Ojcze, jest to Tw?j dzie?, dzie? przez Ciebie uczyniony. B?d? zadowolony i b?d? si? tym radowa?. Ujawnij mi prac? dzisiejszego dnia. Uka? mi Swoje decyzje, nie moje, ale Twoje. Niech Twoja wola wy??cznie b?dzie motywuj?c? i dzia?aj?c? zasad? mego ?ycia.

B?d?my sk?onni czeka? do ostatniego momentu, w kt?rym decyzja musi by? podj?ta; nawet, gdy jest to o minut? p??niej ni? trzeba, wci?? czekamy i czekamy. B?d?my cierpliwi, bardzo cierpliwi. To nast?pi i z tym do?wiadczeniem zaznamy cudu ogl?dania Boga operuj?cego w naszych sprawach. Gdy to doznanie stanie si? naszym do?wiadczeniem, nigdy ju? nie,,zaznamy bycia bez ?wiadomo?ci boskiego rz?du, poniewa? przekonali?my si?, ?e B?g odpowiada, ?e B?g przejmuje w?adz?. W dwudziestym trzecim psalmie dowiadujemy si?, ?e mamy przebywa? w domostwie Boga przez wszystkie dni naszego ?ycia, wszystkie dni: na zawsze i zawsze przebywa? b?d? w uznaniu boskiej m?dro?ci, boskich rz?d?w. Maj?c wyra?ne doznanie bycia prowadzonym przez Boga, Chrystusa wprawiaj?cego nas w dzia?anie, nigdy ju? nie zadowolimy si? podejmowaniem decyzji bez odwo?ania si? do duchowego przewodnictwa.

Wielu ludzi, kt?rzy osi?gneli sukces w ?yciu, daje ?wiadectwo na to, jak wa?ne s? okresy ciszy, podczas kt?rych czerpali inspiracj? i przewodnictwo z wewn?trznego ?r?d?a. Przekonali si? oni, ?e zorganizowanie dnia tak, by znajdowa?y si? w nim kr?tkie, ale cz?ste okresy wyciszenia i odpoczynku od trosk ?wiata, uwalnia ich od poczucia presji, uzupe?nia ich rezerwuary tak, ?e id? przed siebie wci?? ze ?wie?ym wigorem i zainteresowaniem. Istniej? granice tego, co ludzki umys? i cia?o mo?e osi?gn?? w ci?gu dwudziestu czterech godzin. Kto?, kto jest na drodze duchowej, kto nauczy? si? poprzez medytacj? by? otwartym na aktywno?? Chrystusa, nie zna ograniczenia. To, co Chrystus mo?e osi?gn?? poprzez istot? ludzk? w ci?gu dwudziestu czterech godzin, nie ma granic. Jednostkowa pojemno?? nie jest miar? aktywno?ci Chrystusa. Dzia?a On poprzez swoje w?asne zdolno?ci, a my jeste?my jedynie ich instrumentem.

Nie istnieje nic, czego nie mo?na przywie?? z g??bi naszej w?asnej wewn?trznej istoty, poniewa? B?g stanowi umys? jednostki. Ka?dy ma pe?ny zakres bosko?ci, i w takim stopniu, w jakim my?l?cy, rozumuj?cy umys? mo?e osi?gn?? wyciszenie i znieruchomienie, niesko?czono?? przep?ywa przeze? do Swego wyrazu. Zar?wno umys?, jak i cia?o s? instrumentami Boga. Tak jak u?ywamy r?ki do pisania, tak B?g u?ywa naszych umys??w i cia? w celu uczynienia Siebie widzialnym i postrzegalnym w ludzkim do?wiadczeniu. W miar? jak B?g ujawnia nam Sw? harmoni?, umys? i cia?o s?u?? jako instrument czyni?cy bosk? harmoni? widzialn? form? i wyrazem. Ka?da inspiracja przyj?ta od Boga niesie ze sob? spe?nienie. Na przyk?ad, gdy wynalazca zda sobie spraw?, ?e jego praca jest aktywno?ci? Boga, wszystko, co jest niezb?dne do spe?nienia idei zawartej w jego wynalazku, stanie si? dost?pne finanse, reklama, kupno i sprzeda?. Odnosi si? to do wszelkiej idei stworzonej przez Boga. ?r?d?em inspiracji jest ta sama aktywno??, kt?ra uciele?nia ide?.

Nikt nie mo?e rzetelnie ?ledzi? instrukcji dotycz?cej medytacji przedstawionej w tej ksi??ce nie zauwa?aj?c radykalnej zmiany natury duchowej. Od momentu, w kt?rym nast?puje zwrot od polegania na materialnym do polegania na niewidzialnym, nieznanym ludzko?ci sposobie ?ycia, zmiana ta jest nieunikniona. "Owocami ducha jest mi?o?? rado??, pok?j, cierpliwo??, ?agodno??, dobro?, zaufanie, pokora, umiarkowanie: przeciwko temu nie ma si?y." Owoc taki niedost?pny jest temu, kto nie nauczy? si? docenia? Chrystusa Jego obecno?ci, mocy i praworz?dno?ci. Lata po?wi?cenia i oddania, w kt?rych, do pewnego stopnia, porzucili?my wszystko dla Chrystusa Jego obecno?ci, musz? poprzedza? owocobranie. Ale gdy moment ten nadejdzie, nigdy ju? nie b?dziemy samotni, nigdy nie zaznamy l?ku. By? mo?e znajdziemy si? w dolinie cienia ?mierci, ale nawet tam Obecno?? b?dzie z nami. Odpoczywamy w centrum naszej istoty, podczas gdy burze szalej? nad naszymi g?owami. Jeste?my ?wiadkami Boga prowadz?cego, utrzymuj?cego i podtrzymuj?cego Swoje, Boga spe?niaj?cego Si? jako jednostka. Wtedy "widzimy Go takim, jaki jest", a B?g pojawia si? jako pe?nia, dostatek, harmonia, spok?j i rado?? naszego do?wiadczenia.


17

Iluminacja, komunia i jedno??

Medytacja prowadzi do iluminacji, kt?ra pocz?tkowo staje si? komuni? z Bogiem, a ostatecznie zjednoczeniem. O?wiecenie jest indywidualnym do?wiadczeniem. W najmniejszym nawet stopniu nie ma ono zwi?zku z ?adn? zewn?trzn? form? nabo?e?stwa czy czci. Ca?kowicie zale?ne jest od zrealizowania naszego zwi?zku z Bogiem. Jest to do?wiadczenie, kt?re ma miejsce wewn?trz nas samych i nie zale?y od nikogo innego. Nie mo?na go dzieli? z nikim m??em, ?on?, dzieckiem czy zaufanym przyjacielem. Nie mo?na do niego d??y? w towarzystwie innych. Ka?dy musi wycofa? si? do wewn?trznego sanktuarium swej w?asnej istoty, by tam znale?? do?wiadczenie Boga. Do pewnego stopnia mo?na podzieli? si? naszym duchowym zrozumieniem z innymi, kt?rzy doznali o?wiecenia albo s? w drodze do niego. Zawsze jednak pami?tajmy, ?e do?wiadczenie Boga jest do?wiadczeniem indywidualnym. Gdyby mia?o nast?pi? w t?umie innych ludzi, nadal pozosta?oby do?wiadczeniem w samotno?ci. Nie mo?na w tym do?wiadczeniu mie? ?adnego partnera. Mo?na dzieli? si? prawd?, kt?ra poprowadzi innych do do?wiadczenia i je?li mamy wystarczaj?cy stopie? o?wiecenia, mo?emy pom?c innym wznie?? si? do punktu, gdzie mog? mie? do?wiadczenie Boga. Nic wi?cej nie da si? uczyni?; do?wiadczenie samo w sobie musi mie? miejsce wewn?trz.

Nikt nie powinien pr?bowa? uczy? innych czy dzieli? si? z nimi objawion? mu prawd?, dop?ki nie wykona ona pracy w jego ?wiadomo?ci, co pozwala mu osi?gn?? pewien poziom ?wiat?a. Potem otrzyma on wskaz?wki, w jaki spos?b, kiedy, gdzie i w jakich warunkach powinien dzieli? si? tym objawieniem. B?g objawi mu jego rol? i spos?b, w jaki ma j? odgrywa?.

Osi?gni?cie iluminacji jest proporcjonalne do intensywno?ci jej pragnienia, ale gdy kto? d??y do doznania kontaktu z Bogiem, lepiej niech ukryje t? iskr? przed ?wiatem, dop?ki nie rozpali si? ona p?omieniem; Po pierwszych przeb?yskach o?wiecenia rozs?dny ucze? trzyma w swym wn?trzu nowo narodzonego Chrystusa, g??boko ukrytego przed ?wiatem. U?ywaj?c przeno?ni, schodzi do Egiptu, by ukry? dzieci? Chrystusa. Nie m?wi o Tym; w ?adnym stopniu nie ujawnia Go ?wiatu, poniewa? ?wiat w swej ignorancji i bezmy?lno?ci mo?e pr?bowa? To zniszczy?. ?wiat mo?e To wykorzeni?, mo?e nawet zniszczy? pewno?? i przekonanie o istnieniu Tego i Jego mocy. Za takie przekonania ?wiat bez wahania m?g?by ukrzy?owa?. ?wiat zawsze d??y do zniszczenia Chrystusa. Proroctwa w najstarszych znanych pismach pokazuj?, ?e ilekro? Mesjasz przychodzi, b?dzie ukrzy?owany. Jest co? w naturze cz?owieka, co nie chce zosta? zniszczone, i wie, ?e Si??, kt?ra mo?e zniweczy? ludzk? nikczemno??, arogancj? i egoizm, jest obecno?? i moc zrealizowanego Chrystusa.

Musimy zachowa? tajemnic?. Jest to jedyna rzecz, kt?rej nie o?mielamy si? przedstawi? ?wiatu. W momencie, gdy ?wiat podejrzewa?by u kogokolwiek czyste oddanie si? Chrystusowi, bez wahania szkalowa?by go i usi?owa?by wydrze? mu jego przekonania. Antychryst, czyli sugestia "ja" istniej?cego w oderwaniu od Boga, wdziera si? z subtelno?ci? w??a, wzbudzaj?c w?tpliwo?ci i podkopuj?c wiar?. Dlatego konieczne jest zachowanie tajemnicy do czasu, gdy ?wiadomo?? Chrystusa jest rozwini?ta na tyle, ?e zostanie On zakorzeniony i ugruntowany w ?wiadomo?ci, ?e stanie si? aktywno?ci? codziennego ?ycia. Wtedy mo?emy stan?? przed ?wiatem i ujawni? Go bez obawy, ?e zagra?a nam jakiekolwiek zw?tpienie czy rzucane na nas oszczerstwa ?wiata. Jedynie w przypadku, gdy my przedstawiamy ?wiatu Chrystusa, grozi nam niebezpiecze?stwo, ?e Go mo?emy straci?. Gdy Chrystus przejmuje panowanie w wystarczaj?cym stopniu, przedstawia Sam Siebie ?wiatu w ciszy, skryto?ci, ?agodnie i tak nieznacznie, ?e nikt nie mo?e pozna?, co To jest, ale ka?dy czuje Jego wp?yw.

Po pierwszym przeb?ysku iluminacji zagra?a nam wiele pokus. Nawet Jezus stan?? w obliczu pokusy braku, s?awy i osobistej mocy. ?adnej z nich nie uleg? i by? w stanie je przezwyci??y?. Te same pokusy spotykaj? nas wszystkich, ale ka?da z nich pot?guje si? w momencie, gdy kto? doznaje w ma?ym cho?by stopniu duchowego o?wiecenia. Jednak?e w miar? pog??biania si? iluminacji, pokusy jedna po drugiej znikaj?, a? pozostaje jedna egoizm, pokusa przekonania, ?e "ja" mog? sam z siebie by? kim? czy co? czyni?. Ta tak?e musi ostatecznie podda? si? wskrzeszonemu Chrystusowi.

G??bia Chrystusowo?ci nie ma granic. Iluminacja prowadzi do stanu komunii, w kt?rym nast?puje wzajemna wymiana: co? przep?ywa od Boga do naszej ?wiadomo?ci i z powrotem, od naszej ?wiadomo?ci do Boga. Jest to medytacja o wi?kszej g??bi ni? do?wiadczana dotychczas, ale "my" jej nie powodujemy B?g to czyni. Nie jest ona wynikiem ?adnego wysi?ku z naszej strony: nie mo?e by? wymuszona si??, mo?emy jedynie cierpliwie czeka? i zobaczy?, ?e Co? przejmuje panowanie i pojawia si? pe?na spokoju i rado?ci wzajemna wymiana, kiedy czujemy, jak dosi?ga nas mi?o?? Boga i nasza mi?o?? do Boga powraca do Niego.

W stanie komunii aktywno?? Chrystusa staje si? ci?g?ym do?wiadczeniem maj?cym miejsce nie w rzadkich momentach, ale obecnym zawsze. W ostateczno?ci osi?gni?ty zostaje punkt przemiany, w kt?rym dokonuje si? radykalna zmiana. Ju? nie mamy w?asnego ?ycia; Chrystus ?yje dla nas i przez nas; stajemy si? ni mniej, ni wi?cej tylko narz?dziem boskiej Aktywno?ci: nie mamy w?asnej woli; nie mamy w?asnych pragnie? i idziemy tam, gdzie zostaniemy pos?ani; nie mamy w?asnych zasob?w; nie mamy nawet w?asnego zdrowia. B?g ?yje Swoim ?yciem jako my. Gdy B?g staje si? naszym ?yciem, spowija nas szata Ducha. Wtedy ktokolwiek dotyka naszej ?wiadomo?ci, dotyka szaty Chrystusa, a gdy dotknie cho?by r?bka szaty, maj? miejsce uzdrowienie i zbawienie. Spowici szat? nie musimy nigdzie i??, by przynie?? nowin? Chrystusa; ?wiat si?gnie po Ni? gdziekolwiek b?dziemy ale musimy by? spowici ?wiadomo?ci? Chrystusa.

Komunia doprowadzona do szczytu wiedzie do ostatecznej formy zwi?zku, kt?rym jest jedno?? z Bogiem. W komunii osi?gni?ty zostaje tak wysoki stan ?wiadomo?ci, ?e mo?na w?wczas zwr?ci? si? do wewn?trz o ka?dej porze dnia i nocy i odczu? Obecno?? Pana. To tak, jakby by?o m?wione: "Ja id? z tob?"; albo: "Dotychczas Ja szed?em z tob?, ale teraz Ja jestem w tobie"; w ko?cu s?yszymy: "Dotychczas by?em w tobie, ale teraz Ja jestem tob?; Ja my?l? jako ty; m?wi? jako ty; dzia?am jako ty. Twoja ?wiadomo?? i Moja ?wiadomo?? s? jednym i tym samym, bo jest ju? jedynie Moja ?wiadomo??."

Gdy ten etap zostaje osi?gni?ty, komunia nie ma ju? miejsca, bo nie ma dwu, istnieje tylko jedno i jest nim B?g do?wiadczaj?cy Siebie, objawiaj?cy Siebie, spe?niaj?cy Siebie. Jest to mistyczny ?lub, w kt?rym do?wiadczamy siebie za?lubianych Chrystusowi stajemy si? tym, co B?g z??czy? w nierozerwalnym zwi?zku istniej?cym od zarania. "Ja i Ojciec jeste?my jednym" jest to boski zwi?zek. W tym mistycznym zwi?zku ka?da przeszkoda zostaje usuni?ta i nawet nasze intelektualne opinie rozpuszczaj? si? w uniwersalnej m?dro?ci. Nast?puje ca?kowite poddanie siebie uniwersalnemu Jedynemu. Wszystko, co mam, jest Twoje, moje r?ce s? Twoimi, nawet moje w?asne cia?o. Nie potrzebuj? nikogo i niczego; wewn?trz mnie znajduje si? chleb, woda i wino. Posiadam jedynie spe?nienie.

Jest to szczyt duchowego do?wiadczenia. W Pie?ni Salomona jest to do?wiadczenie opisane niemal?e tak, jakby by?o histori? ludzkiej mi?o?ci, ale oczywi?cie nie ma z tym nic wsp?lnego. Zawsze zaczyna si? od istnienia dwu. To na etapie komunii istnieje dwoje mi?uj?cych si? wzajemnie Ojciec i Syn. Jezus powiedzia?: "Tak jak Ojciec mnie umi?owa?, tak umi?owa?em ciebie." W tym stanie komunii czujemy nasz? mi?o?? kieruj?c? si? do Boga i mi?o?? Boga p?yn?c? do nas tak, jak mi?o?? matki spowija jej ukochane dziecko.

Wszystko to ko?czy si? w jedno?ci. Gdy nast?puje jedno??, nie ma ju? ?adnego "ja"; istnieje jedynie B?g, i gdy patrzymy na ?wiat, widzimy jedynie to, co widzi B6g, czujemy jedynie to, co czuje B?g, bo nie ma innej Ja?ni. Nie ma ciebie, nie ma mnie. Istnieje jedynie byt Boga.

Bezcenne s? te momenty jedno?ci. Nale?? do rzadko?ci, ale s? drogocenne, bo objawiaj? ?wiatu to, jak jest. Je?eli mo?liwe jest do?wiadczenie takiej jedno?ci przez kilka dni, czy nawet przez godzin?, mo?liwe jest do?wiadczanie tego zawsze. Jedno jest konieczne: usuni?cie siebie z drogi. Nadejdzie dzie?, gdy kula ziemska b?dzie tak pe?na obecno?ci Pana, ?e nie pozostanie ?lad po ?miertelnym czy materialnym sensie istnienia. O?wiecenie usunie najmniejszy cie? powodowany przez ka?dego, kto stan?? mi?dzy s?o?cem i jego promieniem.

Gdy przychodzi o?wiecenie, nie odczuwamy potrzeby niczego, co znajduje si? w zewn?trznym ?wiecie. Wszystko i ka?dy staje si? cz??ci? naszej istoty. Nie musimy ju? troszczy? si? o cokolwiek, poniewa? B?g ?yje jako my. ?wiadomo?? Obecno?ci zawsze jest; ?piewa w nas nieustannie: "Nigdy ci? nie opuszcz?, nigdy nie zostawi?." ?yje naszym ?yciem, a my stajemy si? widzami Tego, obserwuj?c, jak objawia si? nam jako nasze do?wiadczenie. Co?, co jest wewn?trz, przyci?ga do nas wszystko, co jest niezb?dne dla naszego spe?nienia. Tw?rcza moc Boga przychodzi z ciszy w naszej ?wiadomo?ci. Czuj?c odpowied?, nie tylko jeste?my jedni z Bogiem, ale jedni z ka?d? duchow? istot? wszech?wiata. Gdziekolwiek znajduje si? jakiekolwiek dobro przeznaczone dla nas we wszech?wiecie, znajduje ono spos?b dotarcia do nas.

To, co przep?ywa przez nas do ?wiata, to dobro Boga. Sami z siebie niczego nie posiadamy. Pozbawia nas ono wszelkiego poczucia osobistego posiadania, osi?gni?? i mocy, a w zamian obdarza wszystko?ci?, obfito?ci? Boga w Swej niesko?czonej pe?ni. Pe?nia chwa?y Boga zostaje objawiona jako nasze ?ycie i poprzez nasze ?ycie: w harmonii naszych zwi?zk?w z innymi, w postaci pe?ni i satysfakcji z naszych przedsi?wzi??, w promienno?ci naszego wygl?du, jako pogoda ducha i pr??no?? cia?a, a nawet w odzieniu, jakie mamy na sobie. Ca?a ta rado?? i spe?nienie przep?ywaj?ce przez nasz? istot? s? bezg?o?nym ?wiadectwem, ?e Ja wewn?trz ciebie jestem moc?.


18

W kr?gu Chrystusowo?ci

Czy realne jest oczekiwanie, by w naszych wsp??czesnych czasach istnia?a grupa os?b tak oddanych Chrystusowi, ?e ich ?ycie oparte by?oby ca?kowicie na kontakcie duchowym? Czy mo?emy sobie wyobrazi? wyodr?bnienie si? pewnej liczby student?w czy gorliwych adept?w drogi duchowej, kt?rzy byliby w stanie powa?nie zaakceptowa? hipotez?, ?e sami z siebie s? niczym i ?e B?g jest wszystkim. Czy realne jest oczekiwanie, ?e pojawi si? na ziemi grupa tych, kt?rzy osi?gn?liby taki poziom realizacji, gdzie ?ycie odbywa si? poprzez Ducha? Grupa taka ustanowi?aby wz?r dla ca?ego ?wiata.

Zawsze istnia?y pojedyncze jednostki, kt?re poprzez ?ask? osi?ga?y stan Chrystusowo?ci, nie by?o jednak takiego okresu w historii ?wiata, kiedy ten stan osi?ga?a b?d? utrzymywa?a ca?a grupa os?b. Nikt te? nie by? w stanie przekaza? go grupie, poniewa? jak dotychczas nie wynaleziono skutecznego sposobu komunikowania masom ?wiadomo?ci Chrystusa przynajmniej takiego, kt?ry by?by skuteczny. Stan Chrystusowo?ci zosta? przekazany przez Jezusa jego dwunastu uczniom, ale z dwunastu zaledwie trzech czy czterech potrafi?o go zachowa?. Budda te? naucza? student?w, lecz jedynie dw?ch spo?r?d nich zrozumia?o jego nauki, a spo?r?d uczni?w Lao Tse zaledwie jeden by? w stanie nie?? t? wiedz? dalej.

Dzisiaj wiedza wszystkich wiek?w ponownie zostaje wydobyta i dociera do ?wiadomo?ci ludzkiej: "S?uchaj Izraelu: W?adca naszego Boga jest jedynym Panem. Nauka o jedno?ci stanowi odwieczn? tajemnic? mistyk?w ujawnian? w toku dziej?w przez ka?dego, kto by? wielkim duchowym ?wiat?em ?wiata. Ka?dy wielki nauczyciel religii uchwyci? t? wizj? jedno?ci. Jest ona tym, co pozwala nam si? po??czy? w tej samej realizacji, ?e je?eli ja jestem jednym z Ojcem i Ojciec jest we mnie, tak wi?c ty jeste? we mnie i ja jestem w tobie, i my wszyscy jeste?my w Ojcu, zjednoczeni w jednej ?wiadomo?ci.

Bez wzgl?du na r??norodno?? form religijnych obrz?d?w i panuj?cych dzisiaj nauk, wszyscy, niezale?nie od przekona?, powinni by? w stanie zjednoczy? si? w odwiecznej wiedzy o jedno?ci. Nauka o jedno?ci ma charakter uniwersalny i w ?adnym stopniu nie koliduje z praktykowaniem naszego obecnego sposobu czczenia Boga. W rzeczywisto?ci nie istnieje roz?am pomi?dzy "twoj?" nauk? i "moj?". Istnieje jeden Duch i Duch ten jest Bogiem przenikaj?cym ?wiadomo?? cz?owieka, gdziekolwiek jest ona receptywna. Duch Boga dzia?a we mnie dla twego b?ogos?awie?stwa i poprzez ciebie dla mojego, jako ?e jeste?my jednym w Chrystusie Jezusie.

Od czas?w Jezusa, Buddy i Lao Tse ?wiat osi?gn?? post?p w naukach religijnych i metafizycznych, przewa?aj?ca jednak cz??? tych nauk pozosta?a niestety w sferze intelektualnych spekulacji. Niemniej musi si? gdzie? wy?oni? grupa os?b, kt?r? b?dzie mo?na pozna? po ich owocach, os?b rzeczywi?cie ?yj?cych ?yciem Chrystusa. B?d? one trzyma? palec na ustach, nie wypowiadaj?c prawdy, nie nauczaj?c jej, ale ?yj?c prawd?, a ka?dy ich uczynek stanowi? b?dzie przejaw Obecno?ci i mocy Boga. Gdy zak??cenie czy brak harmonii pojawi si? na ich horyzoncie, opr? si? pokusie afirmowania prawdy, a zwr?c? do o?rodka, gdzie kr?luje Chrystus i umo?liwi? Mu wyprostowanie krzywych miejsc. To, a nie oni, b?dzie b?ogos?awie?stwem.

Zrealizowany Chrystus jest rozwi?zaniem, odpowiedzi? na ka?dy problem. Nazwijmy To "Powsta?ym Chrystusem." Chrystus z?o?ony do grobu umys?u nie przyb?dzie i nie b?dzie czyni? cud?w, ale uczyni to Chrystus powsta?y w naszej ?wiadomo?ci, Chrystus podniesiony z grobu poprzez medytacj? i komuni? to jest cudotw?rca wszystkich czas?w. Mo?e To pojawi? si? w nas i wyrazi? w formie poprawy naszego zdrowia; zasob?w i otoczenia. P??niej, gdy Chrystus stanie si? aktywny w naszej ?wiadomo?ci przemawiaj?c za tych, kt?rzy s? na To otwarci, zacznie wp?ywa? na ich do?wiadczenie. W ten spos?b, przechodz?c od jednego do drugiego, dotykaj?c kilka os?b tu, kilka tam, w ostateczno?ci obejmie ca?? kul? ziemsk?.

Ka?dy, kto przygotowa? si? na podniesienie Chrystusa, mo?e sta? si? nierozdzieln? cz??ci? tego kr?gu ?wiat?a. Nie jest to jednak?e dost?pne ka?demu od zaraz, tak jak nie jest mo?liwe, by ka?dy zdoby? dyplom in?yniera czy prawnika bez wymaganych studi?w. Wiele os?b zainteresowanych g??bokimi sprawami Ducha chcia?oby widzie? swych przyjaci?? i rodziny jako towarzyszy w Drodze, a nie zawsze jest to osi?galne. Cz?sto cz?onkowie rodziny, krewni, znajomi, ludzie zwi?zani z nami wi?zami przyja?ni i mi?o?ci s? najbardziej antagonistycznie nastawieni wobec prawdy. Stanowi? kamienist? lub bezp?odn? gleb?, o kt?rej m?wi? Mistrz. Nikt nie mo?e os?dza? ani wiedzie?, kto z nas jest gotowy na rozw?j Duszy. Dokonuje si? to pomi?dzy cz?owiekiem i jego Bogiem. W ostateczno?ci ka?de kolano musi si? ugi?? i ka?dy sam dojdzie do swego duchowego dziedzictwa.

Rozw?j duchowy musi mie? pocz?tek w jednostce zawsze w jednostce. Mie? musi pocz?tek w ?wiadomo?ci jednej osoby. Mog?aby ni? by? twoja ?wiadomo??, mog?aby ni? by? moja. Wszystko to zale?y od stopnia, w jakim dochodzimy do realizacji Chrystusa. Zrealizowany, powsta?y Chrystus, aktywny w jednym cz?owieku, staje si? pot??n? sil? dla ca?ego ?wiata. W ka?dym momencie mo?e znale?? si? kto? receptywny gdzie? w szpitalu, celi wi?ziennej, na polu bitwy, na wysokim lub na niskim stanowisku, kto? gdzie? w ?wiecie wo?aj?cy: "O Bo?e, m?g?by? mi pom?c? Czy istnieje B6g, kt?ry m?g?by mi pom?c?" Gdziekolwiek czy kiedykolwiek, ilekro? kto? si?ga po Boga, istnieje tam zrealizowany Chrystus w Swej pe?ni. Nikt nie jest w stanie poj?? ogromnego zasi?gu wp?ywu zrealizowanego Chrystusa, gdy jest On wyzwolony dla ?wiata. Nie mamy poj?cia, jak wiele os?b dozna?o uzdrowienia umys?owego, fizycznego, moralnego czy finansowego przez sam akt si?gni?cia do Nieznanego, a tym samym dotkni?cia samego Chrystusa, kt?ry zosta? przez ciebie czy przeze mnie uwolniony w medytacji.

Z tego to powodu prosz? swych student?w na Drodze Niesko?czono?ci by po?wi?cili codziennie jeden okres medytacji wy??cznie Bogu nie sobie, nie swym rodzinom, nie swym interesom, swoim pacjentom, studentom, ale wy??cznie Bogu. Innymi s?owy, przeznaczamy Mu jeden okres medytacji, kiedy zwracamy si? do Boga z czystymi d?o?mi:

Ojcze, do niczego nie d???. Przychodz? do Ciebie w tym samym duchu, w jakim poszed?bym do swej matki, gdyby by?o to mo?liwe, dla komunii, dla mi?o?ci jedynie. Ty jeste? Ojcem i Matk? mojej istoty. Ty jeste? ?r?d?em mego ?ycia. Ty jeste? Dusz? mnie, Duchem mnie. Nie prosz? Ci? o przys?ugi. Przychodz? do Ciebie po rado?? komunii, po odczucie pewno?ci Twojej d?oni w mojej, po dotyk Twoich palc?w na moim ramieniu -jedynie po to, by by? w Twojej Obecno?ci.

Zrealizowana, przejawiona Obecno?? Boga jest Zbawicielem ?wiata.


Nadesz?y czasy, by ka?dy m?g? funkcjonowa? jako jedyny przedstawiciel Ducha Boga na ziemi. Ka?dy musi przejawi? tego samego Ducha. Je?eli ksi??ka ta jest w stanie da? komu? do?wiadczenie Ducha Pana, wtedy z kolei ludzie ci b?d? w stanie wyj?? i pom?c innym w zaznaniu tego samego do?wiadczenia. Zbawicielem jest Duch Pana nie m??czyzna, nie kobieta. Zbawicielem jest Duch Pana i Duch Pana musi by? zrealizowany przez ciebie i przeze mnie, indywidualnie.

Najwi?cej, ile jakakolwiek nauka duchowa czy ksi??ka mo?e dokona?, to doprowadzi? studenta do realizacji, ?e w nim istnieje kr?lestwo Boga, a nast?pnie wzbudzi? w nim pragnienie, by to osi?gn??. Jedyne, co nauczyciel duchowy mo?e uczyni?, to otworzy? ?wiadomo?? tych, kt?rzy do niego przyszli, tak ?e b?d? w stanie osi?gn?? realizacj? Ducha Pana. Ale jeden nauczyciel, jak widzimy w przypadku Jezusa Chrystusa, nie m?g? tego uczyni? dla ca?ego ?wiata nawet dla swych w?asnych uczni?w, z wyj?tkiem kilku otwartych i wra?liwych. Judasz jest przyk?adem kogo?, kto nie zareagowa? na Chrystusa. Jedynie ci, kt?rych trawi g??boki duchowy g??d, mog? by? podniesieni przez nauczyciela duchowego do stanu do?wiadczenia Boga.

Nie by?o na przestrzeni wiek?w mistyka, kt?ry nie by?by w stanie otworzy? ?wiadomo?ci swych uczni?w na do?wiadczenia Ducha Pana. Czasem by?y to setki uczni?w. Mimo to ?wiat kontynuuje sw? bezmy?ln? w?dr?wk? ku zniszczeniu, poniewa? ci, kt?rzy osi?gn?li wysoki stan ?wiadomo?ci, ustanowili kult nauczyciela zamiast praktykowa? nauki. Ka?dy, kto poprzez prac? dotkni?ty zosta? Chrystusem, ma obowi?zek po?wi?ci? swe ?ycie sprawie otwarcia ?wiadomo?ci innych w ten sam spos?b, jak uczyniono to w jego przypadku. Mo?na to czyni? staj?c si? ?wiadkiem aktywno?ci Chrystusa w swej w?asnej ?wiadomo?ci i ukazuj?c ?wiatu, ?e ka?dego, kto wykazuje wystarczaj?ce zainteresowanie i oddanie, mo?na doprowadzi? do takiego samego do?wiadczenia.

Gdziekolwiek istnieje zrealizowana ?wiadomo??, staje si? on instrumentem, za pomoc? kt?rego B?g funkcjonuje w ludzkiej ?wiadomo?ci. Aktywno?? Chrystusa przejawia si? poprzez moj? ?wiadomo??, si?gaj?c i dotykaj?c twojej, o?wiecaj?c ci?, uzdrawiaj?c i zaopatruj?c. Tak samo z tob?, gdy w medytacji dostrajasz si? do Niesko?czonego Niewidzialnego, Chrystus znajduje uj?cie poprzez twoj? ?wiadomo??, dotykaj?c innych, przebudzaj?c ich ?wiadomo?? i przynosz?c to, co ?wiat nazywa uzdrowieniem cia?a i interes?w. Aktywno?? Chrystusa bez ludzkiej interwencji wp?ywa do ?wiadomo?ci ka?dego, kto otwiera si? na ?ask? Boga.

Nadejdzie dzie?, gdy zaistnieje obr?cz, kr?g duchowej prawdy wok?? globu. Zrealizowana ?wiadomo?? Chrystusa, nauczycieli i student?w rozrzuconych po ?wiecie stanie si? materia?em, z kt?rego ten kr?g b?dzie uformowany. Gdy kr?g ten b?dzie w wystarczaj?cym stopniu ustanowiony, wtedy ka?dy, kto poszukuje duchowego ?wiat?a, b?dzie w stanie si?gn?? i dotkn?? zrealizowanej ?wiadomo?ci Chrystusa kogokolwiek z tej obr?czy o?wieconych Dusz. ?wiat b?dzie w?wczas podniesiony nie przez jednostki, ale przez miliony. Gdy ?wiadomo?? Chrystusa uwalnia si? poprzez indywidualn? realizacj? w medytacji i komunii, nie jest ju? ona ograniczona do czasu i przestrzeni, i ktokolwiek na ?wiecie jej dotyka, jest w stanie w jakim? stopniu jej dost?pi?.


O dalsze informacje na temat Drogi Niesko?czono?ci i nauk wed?ug Jola Goldsmitha, konsultacje i wyk?ady nale?y pisa?:

Teresa & Paul Bahder

149 Bedens Brook Rd,

Skillman, NJ 08558

USA


Joel S. Goldsmith


***


  • Cz??? pierwsza. Medytacja: praktyka 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Cz??? druga. Medytacja: do?wiadczenie
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • Cz??? trzecia. Medytacja: Owoce 16
  • 17
  • 18
  • Joel S. Goldsmith
  • . " "( . 19.07.1995 N 110-, 20.07.2004 N 72-) , . .

    Copyright UniversalInternetLibrary.ru -